Szukaj:Słowo(a): objawy ataków nerwicy
Witam bardzo dobrze rozumiem twój stan , ja mam 27 lat i od roku zawirowania
mojego serducha sprawiły że z wesołej osoby stałam się osobą skupioną na tym
czy nie umrę i jak sie czuję. Raz jest lepiej raz gorzej ale jak widzisz z
listów u wszystkich ta niby nie groźna wada powoduje depresję. Myślę jednak że
dużo racji jest w tym że trzeba sie jak najmniej przejmować atakami ja sobie
powtarzam że tyle razy już sie zdarzyły i nic się nie stało, że i tym razem tak
będzie. Kiedyś przeczytałam takie mądre zdanie "dzisiaj to jutro o które
martwiliśmy się wczoraj" - martwiliśmy się i nic się nie stało nadal żyjemy.
Trzeba wierzyć, że będzie dobrze, zająć sie czymś i nie myśleć, to trudne ale
działa. wiem że się boisz, że może zdarzyć się coś złego a ty to przeoczysz i
nie zareagujesz ale jeśli jesteś przebadana bierzesz leki, to musi być ok
zobacz ile nas jest. To że masz wiele innych dolegliwości może też być tak
naprawdę przyczyną nerwicy, mnie też co chwilę co innego boli ale muszę wierzyć
że to tylko psychika. Mam znajomą która miała w naszym wieku różne straszne
objawy serducho, ginekologiczne (przeszła podobne tragedie co ty), objawy
padaczkowe, teraz jest koło 40-tki bierze leki na nerwy i wszystkie inne
dolegliwości minęły. Musimy sie uspokoić, delikatnie gimnastykować wspierać a
na pewno bedzie dobrze.
ja uważam a nawet jestem pewna że bulimia ma podłoże psychiczne
widzę to bardzo wyraźnie na swoim przykładzie ja niemalże zawsze mam ataki jak
moi rodzice się kłócą a zwłaszcza jak wiem że ojciec przyjdzie pijany do domu i
zaczną się awantury no bo niestety mój ojciec jest alkoholikiem choć tak
naprawdę ktokolwiek boi się powiedzieć o tym głośno
to właśnie przez jego alkoholizm zaczęła się moja choroba najpierw było to
jedzenie kompulsywne potem bulimia no a teraz chyba zaczyna się już coś w
rodzaju anoreksji bulimicznej
do tego zarówno przez bulimię jak i przez alkoholizm ojca mam napewno nerwicę
no a najprawdopodobniej nawet coś więcej no bo zaczynam zauważać u siebie pewne
objawy schizofrenii
no i nie wiem już co dalej ze mną będzie ciągle mam jakąś depresję lub coś w
tym rodzaju no i zauważyłam u siebię pewne myślenie ukierunkowane w stronę
myśli samobójczych
wizyta w domu rodzinnym
Dzisiaj byłam w domu, ojca nie było i w związku z tym w domu było nawet spoko
(spodziewałam się oczywiście czego innego, więc do tej pory dziwnie się czuje.
Oczywiście pojechałam na prochach, zresztą 3 dni przed wyjazdem już nie spałam
w nocy i miałam typowe objawy nerwicowe. Dzisiaj około 10 km przed moim
miastem rodzinnym dostałam ataku nerwicy, nie pomogło nawet to, że rano brałam
procha antylękowego, ale w domu stało się coś , czego nigdy wcześniej nie
doświadczyłam. Zawsze atak trzyma mnie zwykle kilka godzin i w zasadzie nie
jestem w stanie wstać z łóżka, odmawiają mi posłuszeństwa ręce, nogi i głowa.
Dzisiaj do mieszkania wchodziłam juz po ścianach, zaczynałam mieć ciężką
głowę, zdrętwiałe ręce, zaczynały drętwieć mi nogi oraz nerwica zaczęła jak
zwykle wyginac mi palce, od razu padłam na łózku i wtedy moja mam powiedziała
że ojca nie ma aż do wieczora i wtedy stało się coś niesamowitego, w ciągu
dosłownie kilu minut atak mi przeszedł, nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się
coś takiego, raczej atak sięgał apogeum i lądowałam na pogotowiu. Chyba dzisaj
pierwszy raz przekonałam się na własnej skórze, jak psychika potrafi
momentalnie reagować na sytuację, w każdym razie cieszę się ze mam to wizytę
już za sobą.
Droga weno!
Mam bardzo podobne objawy do Ciebie tj. płacz przy luziach bez powodu i szybkie
i mocne ataki złości. Pan doktor o specjalizacji ogólnej nazwał to "nerwicą
lękową" prawdopodobnie i skierował do pani psycholog po pełniejszą diagnozę.
Może to jakiś trop dla Ciebie? Pozdrawiam
tela
coaxil biore trzeci miesiac. Po miesiacy byla znaczna poprawa. Potem zaczełam zminejszac xanac na 0,5 i tez bylo ok. Pogorszylo sie od jakiegos
tygodnia jak probowalam odstawic calkiem xanax zeby brac tylko dorażnie. Afobam to faktycznie to samo co xanax widac, ktos sie dal podejsc i
pewnie na dobre mu to wyszło. Najgorsze jest to ze moj pogmatwany stan trwa juz od marca. Miotam sie po jakichs homeopatach i w ogole gdzie
sie da i w koncu jestem uzalezniona. Mam pytanie co daje zmiana jednego benzodiapinu na drugi? Tanxene ponoc tez uzaleznia. Jestem
załamana, nie dosc ze ta cholerna nerwica i depresja na zmiane to w koncu jeszcze uzaleznienie. Kurcze do tej pory nigdy nie bylam od niczego
uzalezniona. dostałam jakis lek tz, hydroksyzyne ale to mi nie pomaga tzn nie hamuje objawow abstynencji po xanaxie. Coaxil po misiacu dal mi
kopa jak sie masz teraz chyba faktycznie przestal dzialac i wracam do punktu wyjscia z bagazem uzaleznienia i wiecie co najgorsze, jesli by mi tylko
to pomagala to moge to brac codziennie i mam to gdzies ale niestety nie jest dobrze. w pracy po prostu szef zaczyna na mnie patrzec z boku.
Jestem zwierzchnikiem wiec obijajaca sie szefowa to tez niezly klimacik dla plotek. No czad mowie wam. Ludzie ja chce sie opoerowac. Niech mi
wytna kawalek mozgu i niech to sie skonczy:-((( Zycie naprawde przestaje mnie bawic. Pojechalam ostatnio na super fajna wycieczke z rodzina. tak
nawiasem mowiac pogodzilam sie z mezem i dostlam w lasku na spacerku ataku lekowego myslalam ze umre. Koszmar. Spotykam sie ze starymi
znajomymi i zamist sie bawic i pic piwko to ja sie boje ze mi sie zaraz zrobi slabo bo jest duzo ludzi w pomieszczeniu.:-((( Zaczynam myslec ze
smierc to wyzwolenie
Ataki paniki a choroba
Wiążącej odpowiedzi może udzielić tylko lekarz.
Ja się wtrącę, jako osoba dotknięta tym i owym, że ataki paniki mogą
być objawem wielu rzeczy, Twój opis jest zbyt skromny, żeby
postawić próbę diagnozy.

A moż to hipochodria (bez urazy).
A może nerwica natręctw (jw)
A może początek choroby wieńcowej?

Czort wie.
Idź do DOBREGO lekarza, jeśli pisałaś o sobie (czy może było to
pytanie z czystej ciekawości?).

Pozdrawiam
Marta
A ja mam inne pytanie. Też biorę Seroxat, właśnie na nerwicę i ataki paniki i
tez był on dla mnie wybawieniem. Wróciłam do niego po przerwie i nawrocie
objawów. Czy ZAWSZE lek który pomógł kiedyś pomoże za kolejnym razem? Bo ja mam
taką straszną obawę, że Seroxat, który działa na mnie znakomicie, może kiedyś
przy kolejnym nawrocie nie zadziałać i dlatego boję się przestać go brać.
Jak to jest?
Czy to już ciężka depresja?Pomocy
Facet - lat 25.Stan taki (o nim dalej) utrzymuje się od 3 lat ale ostatnio
stało się to nie do zniesienia:Przy najmniejszym nawet zdenerwowaniu
występują u mnie potworne duszności.Czasami (ostatnio coraz częściej - raz w
tygodniu) mam jakieś dziwne ataki lękowe - serce przyspiesza jak sportowy
wóz, duszności się nasilają, pot mnie oblewa i kręci mi się w głowie.Jakieś
dwa lata temu stwierdzono u mnie nadciśnienie, zrobiłem wszystkie badania
jakie można było i nic....zdrowy jak ryba ale nadciścnienie pozostało
(przyjmuje leki) a lekarze powiedzieli, ze "taka moja uroda".Gdzieś czytałem,
ze wyzej wymienione objawy to klasyczne objawy nerwicy (depresji?).Ataki
tak silne, ze nieraz boje się nawet zostać gdzieś sam, najmniejszy stres
uruchamia objawy.Próbuje się ratować Persenami czy Validolem ale to nic nie
daje.Dodam, ze moje otoczenie nie ma pojęcia o mych przypadłościach.Post jest
najzupełniej poważny.Proszę o radę.Pzdr
Dzięki dziewczynki za pocieszenie.
Ja juz wole ataki paniki - sam lęk itd niz te cholerne objawy. Tak mi sie
zakodowalo od dluzszego czasu, ze boje sie omdlen i normalnie ciagle mi slabo,
nie moge zpalac stabilnosci. Nie moge wyjsc, ciagle sie gdzies pokladam;) No
rany co to sie dzieje na tym swiecie :)

A co do WODY to PODSTAWA - nie wychodze z domu bez wody, nawet w zime (co
skutkowalo zapaleniem gardla), bez tabletek uspokajajacych labofarmu, validolu,
bo orzezwia i oczywiscie xanaxu :)
Normalnie nerwica "lapie" rejony, ktorych czlowiek sie najbardziej obawia - tak
sie zastanawiam jak te mdlosci i inne wytępić :)

Pozdrowienia dla Was serdeczne i duzo wytrwalosci z lękami :)
Nevado!
Powinnaś powiedziec o tym lekarzowi. To może objawy świadczace o stan podpsychotycznym (taki wstęp do psychozy), ale moga one też powstawac w stanach przewlekłego i skrajnie silnego stresu w przebiegu nerwicy. Jeżeli przyjmukesz jakiś neuroleptyk to powinien on działac na takie właśnie objawy. To co Ci się przytrafia to na pewno nie nazywa sie urojenia ale raczej wyglada na omamy.
I nie koniecznie jest zawsze wynikiem psychozy, ale też np. uszkodzen w ośrodkowym układzie nerwowym (np. atak padaczki może przejawiac się poprzez silne odczuwanie zapachu, którego tak naprawdę nie ma lub przez przeżywanie jak gdyby na nowo jakiegoś wydarzenia z przeszłości).

Niektóre z objawów, które opisujesz to objawy tzw. derealizacje charakterystyczne dla silnej nerwicy.

Pozdrawiam serdecznie.
Trzymaj się jakoś.
- awanturka
Te ataki paniki, zawroty glowy, skoki cisnienia lub mdlosci to sa objawy
nerwicy. Ktos probowal tutaj na forum zebrac wszystkie objawy somatyczne. To
byla bardzo dluga lista.
Jedyne rozwiazanie to ignorowanie tych objawow. Problem polega na tym ze sie
boimy ze jest cos zle z nami. Nic nie jest zle ale budzimy strach i on jest
grozny. Moze spowodowac wiele problemow.
Musisz to kontrolowac rozsadkiem, jesli pozwolisz emocjom aby one kontrolowaly
Ciebie to staniesz sie wiezniem objawow somatycznych.
Beda pojawialy sie wszedzie, bedziesz chciala wyjsc na ulice czy probowala
zadzwonic albo wsiasc do windy, one beda z Toba. Musisz dzialac tak jakby ich
nie bylo inaczej nie pozbedziesz sie tego.
Serdeczne pozdrowienia.
Czy to nerwica?
Wkleiłam ten wątek tez na forum Zdrowie kobiety, mam nadzieje że nic się nie
stanie jak go tu zdubluje, może tu ktoś będzie mógł mi pomóc.
Będzie długie ale mam nadzieje że komuś uda się to przeczytać.
Dwa lata temu zaczęłam miewać ataki lękowe, bałam się jak szłam ulicą że np.
zaraz zemdleję, jak jechałam samochodem że zaraz coś mi się może stać, nawet
jak siedziałam w domu to bałam się czy np. jestem zdrowa, czy nic mi nie jest
doszukiwałam się powiększonych węzłów chłonnych, nietypowych pieprzyków i
wszytskich możliwych chorób, było też wiele innych przyczyn moich ataków lęku
nie tylko to. Doszły do tego takie objawy że zaczynało mi się robić zimno lub
gorąco, pociły mi się ręce, czułam "coś" w gardle, robiło mi się słabo, a
serce waliło jak oszalałe. Nie byłam z tym u specjalisty, gdy pewnego dnia
bylo mi przy taki ataku strasznie słabo (szczególnie przez to kołatanie serca
i duszność) rodzina wygoniła mnie do lekarza pierwszego kontaktu. Nie mówiłam
mu o lękach, jedynie o objawach jakie przy tym się pojawiały. Kazał mi brać
magnez w dość dużej dawce. Brałam, poza tym w tamtym czasie dużo zmieniło się
w moim życiu- stało się mozna powiedzieć spokojniejsze.
Ale teraz widze że to wszystko wraca, oczywiście nie tak często jak wtedy i
bez takich dużych objawów- ale wtedy one też nie pojawiły się od razu. Czy
jest to nerwica? Jak powinnam z tym walczyć?
jako "doświadczacz" napadów paniki (oraz lęku przewlekłego) od kilkunastu lat
stwierdzam, że obie rady są dobre i nie ma w nich sprzeczności. Atak minie sam,
ale zajęcie się czymś pozwoli odwrócić uwagę i lepiej znieść czas, zanim on
minie :)

Podobnie z objawami somatycznymi - najpierw się przyjrzeć, potem zignorować.
Zła wiadomość jest taka, że jak oswoisz już jeden objaw (czyli jednoznacznie
skojarzysz go z nerwicą), to organizm wygeneruje nowy - chyba, że uleczysz
psyche.
ewa19734 napisała:

> Po rozstaniu z moim partnerem (4 lata związku)
> czułam się bardzo samotna, pojawiły się objawy nerwicy z atakami lękowymi,
> zaczęłam się leczyć farmakologicznia. Z ogromną ufnością podeszłam do
> mężczyzny, który pojawił się w moim życiu niedługo potem. Wydawało mi się, że
> jest idealny, wiele sobie "dorysowałam". Po uroczym okresie uwodzenia
nastąpił
> kulminacyjny wieczór - dla mnie wspaniały, po którym on... już nie chciał się
> spotkać!
Popełniliście ten sam błąd: uprzędliście siebie z nitek marzenia.
Zapomnieliście o swoich prawdziwych obliczach. Rozstaliśie się po uroczej
kolacji. Dziękuj Bogu i niech on dziękuje, że nie zalożyliście w stadła.
Byliście na dobrej drodze, aby je sobie urządzić. Odszedł-widać to nie Ty i nie
on. Nie opłakuj, czego nigdy nie było.
> Myślałam, ze się rozpadnę na kawałki, czułam sie beznadziejna, że
> zrobiłam coś co mnie zdyskwalifikowało w oczach tego "wspaniałego" mężczyzny.
Związek to nie zawody. Naprawdę chciałabyś całe życie stać na czubkach baletek?
Od tego bolą nogi.
> Teraz już umiem się z tego nawet śmiać, że "na stare lata" dałam się nabrać
> uwodzicielowi, który wspaniale się bawił moim kosztem.
Dystans do siebie i poczucie humoru pomagają w każdej sytuacji.
> Pozdrawiam i życze wiele szczęścia (ja też na nie jeszcze liczę)!
A Ja wolę na siebie. Głupi ma szczęście, zmądrzałam. Bóg jeden zna za jaką cenę.
Spieszę z odpowiedzią. Objawy takie męczyły mnie przez dłuższy czas, chodziłam
do internisty, badałam serce (bo może to stan przedzawałowy?) ale wszyscy
jednogłośnie twierdzili, że to nerwica. Rozmowy z psychologiem dawały chwilowe
ukojenie ale było coraz gorzej. Doszły ataki lęku. Przestałam panować nad swoim
życiem. W końcu wybrałam się do psychiatry. Dostałam Asentrę 50mg. raz
dziennie, rano. Pierwszy tydzień był ciężki, miałam nadal ataki lękowe, które
objawiały się ogólnymi "piekącymi ciarkami", które przerażały mnie. Nie chciało
mi się jeść. Ale po kolejnych dwóch - trzech tygodniach zrobiło się dużo
lepiej. Jestem bardzo wdzięczna lekarzowi za tą pomoc. Lek ten akurat dobrze na
mnie działa ale będę go musiała brać przez około rok. Poczekaj jeszcze na to
jak Twój organizm zareaguje na leki. Trzeba się uzbroić w cierpliwość przez
najbliższe trzy tygodnie. Wszystko musi się ustabilizować i dopiero jeżeli
naprawdę nie będzie poprawy skonsultuj z lekarzem zmianę leku, może właśnie na
Asentrę? Trzymam kciuki, pamiętaj, że teraz to kwestia czasu a lepsze
samopoczucie na pewno wróci!
Od lat biore Lorafen 1 mg ( wiem -uzaleznia) z tym ze kiedys bralam je
regularnie ,gdy bylo dobrze odstawialam ale bez nich nigdzie sie nie
ruszam.Teraz siegam po nie co kilka dni raczac sie okruszynka-bo to dziala na
mnie placebo,generalnie jedna tabl.dziele na okruszki .Wiem ze jest to malo ale
nigdy nie wezme wiecej jak cwiarteczke -ale jestem od nich psychicznie
uzalezniona.Mam za soba nieudana probe (3 lata temu) przejscia na
antydepresanty te ktore (podobno) nie uzalezniaja ale skutki uboczne mnie
przerosly i ....wrocilam wowczas do tego Lorafenu i jakos mi sie wtedy
unormowalo -bo sobie wmowilam ze to on mi pomogl.
Dzis juz tym cwiarteczkom nie ufam i nosze sie z zamiarem jeszcze jednej proby
zmiany leku tym razem takiego ktory leczy a nie dziala doraznie.Tylko boje sie
tych przykrych objawow.
Ja na tyle znam te paskudna nerwice i jej mozliwe wsciekle objawy ze czesto
przechodze "atak" bez lekow i udaje mi sie go zatrzymac....a po nim o dziwo
czuje sie bardzo silna i moge gory przenosic a tylko czasem zwala mnie z nog
Ja biore Lorafen 1 mg kiedys 2 razy dziennie ,po ustpieniu objawow coraz mniej
az do dzielenia tabl.na czastki,potem sporadycznie tylko w razie wyzszej
koniecznosci ale tylko polowke.Obecnie mam nawrot nerwicy wiec znowu Lorafen
(zawsze go mam)-jestem psychicznie uzalezniona do jego posiadania nie
koniecznie brania,ale teraz jestem w gorszym stanie wiec rano i wieczorem po
cwiarteczce tabl.i psychicznie czuje sie lepiej ze cos mnie chroni wtedy jestem
odwazniejsza i umiem powstrzymac "atak".Ale mysle ze moze zmiana na jakies inne
dzialajace nie tylko doraznie bylaby wskazana ale tak sie boje bo juz mialam
taka probe kiedys i zrezygnowalam na rzecz Lorafenu
Lorafen jest bardzo tani i dla mnie najlepszy-za 1 opak.razem 25 sztuk place 6-
7 zl
Nie ma ludzi bez leku, sila jego zalezy tylko od nas. Jesli pozwolimy dzialac
lekowi bez proby jego opanowania to lek zmienia sie w panike, kazdy jest w
stanie doprowadzic sie do takiego stanu.
Nawet czlowiek bez nerwicy l deperesji potrafi wywolac lek tak silny jak ten
kto ma depresje i nerwice, wystarczy ze pojawi sie silny strach zwiazany z
zyciem.
U nerwicowcow zwykly objaw somatyczny, potrafi wywolac strach, czy zmieni sie
on w panike zalezy od nas. Jesli sie poddamy wtedy pojawi sie panika, jesli nie
to nie bedzie paniki.
Najwiekszym sprzymierzencem leku jest brak wiary ze mozna go pokonac. W czasie
ataku pojawiaja sie wiele watpliwosci, jesli one wezma gore to pojawia sie lek
tak silny jak tylko mozna sobie wyobrazic.
Zrozumienie ze sila leku zalezy od nas przychodzi zwykle wtedy kiedy uda sie
lek pokonac. Dla tych ktorzy nie pokonali go, lek jest autortetem nie do
podwazenia, czesto decyduje o zyciu. Dla tych ktorzy mnauczyli sie z nim
radzic, nie ma wiecej terroru z nim zwiazanego, lek traci sile.
Serdeczne pozdrowienia.
Witam!
Rzeczywiście szkoda,ze nie ma pełnego artykułu.
Chce tylko powiedzieć,ze nerwica lękowa (zaburzenia lękowe,stany lękowe)to coś
zupełnie odrębnego niz padaczka.
Objawy w stanach lekowych sa istotnie bardzo uciążliwe,ale nie prowadzą do
utraty przytomności i prężenia się całego ciała.
Mimo takich objawów jak:niepokój,napięcie,strach,obawy,lęk,lęk przed wyjściem z
domu,jazdą autobusem,byciem w supermarkecie,obawy,ze zaraz
zemdleję,paniki,kołatania serca,pocenia się,drzenia ciała,wrażenia,ze brakuje
oddechu lub uczucia duszenia się,dławienia,nudności,zawrotów glowy-zazwyczaj
nie dochodzi (i raczej nie powinno) do utraty przytomności.
Tymczasem!
Pozdrawiam!
Polecam książkę Rogera Bakera "Strach i paniczny lęk".
Obala wiele mitów związanych z atakami paniki-przyda się komuś kto ma problemy
z lękiem.
Dziękuję Panie Doktorze!
Rozumiem,że jezeli idzie o trudności odstawiania Clonazepamu to chodzi o to,że
lek ten uzaleznia.Wiem o tym.Trzeba go odstawiac bardzo powoli.Ja wybiore chyba
opcję 1/2 tabl. co pół roku + kontrolne eeg.Teraz jest mi trudno podjąć taką
decyzję(żeby odstawiać powoli),bo dokucza mi strasznie nerwica lękowa z całą
gamą objawów somatycznych i paniką,lękiem.Zaraz myslę,że zemdleję,że będę miała
atak.To te objawy jeszcze potęguje,nasila.No i tak wytwarza się błędne koło.
A ataku nie miałam prawie 10 lat.Epi mam pourazową od 12 r.ż.
Co do kompetencji ginekologów...Doprawdy nie wiem gdzie są tacy,którzy mają
pojęcie o epi.Trzeba szukać i dowiadywać się na własną rękę,najwięcej
wiadomości mozna uzyskać od ludzi chorujących na epi.
Pozdrawiam!
Ps.Aha!Widzę,że ta sprawa antykoncepcji u kobiet z epi wciąż niestety kuleje.
(na neuronecie duzo o tym).
Wiele kobiet ma problemy z tym związane.Nie wiem,może coś da się zrobić.A
neurolog czy ginekolog nie zawsze są dobrze poinformowani i po prostu nie są w
stanie pomóc.
Do Pana doktora
Dzień dobry Panu!
Mam taką sprawę:otóż miałam zmniejszać stopniowo dawkę Clonazepamu (dobowo 2
mg).Udało mi się zdecydować na to,żeby wieczorem zamiast 2 tabl (0,5 mg) brać
1,5.No i czuję,że na więcej się nie zdobędę, przynajmniej nie teraz. Jestem w
kiepskiej kondycji psychicznej, od kilku lat zmagam się z nerwicą lękową i
jej paskudnymi objawami(lęk przed jazdą autobusem,pójściem do marketu;objawy
somatyczne:duszności, spocone rece,myśl,że zaraz zemdleje, ataki paniki...).
Moje pytanie jest takie.
Zanim Pani dr zdecydowała o odstawieniu leków brałam Clonazepam 2 mg (połówkę
rano,połówkę wieczorem).Jedno opakowanie starczało mi na m-sc. Z chwilą,gdy
ustaliłyśmy, że zmniejszamy zaczęto mi przepisywać Clonazepam 0,5 mg.Wykupuję
tego strasznie dużo,zwłaszcza,że wizyty są co parę m-scy.
Czy mogę z powrotem wrócić do Clo 2mg?
Tylko jak go potem dzielić,skoro juz udało się zmniejszyć tę dawkę wieczorną.
We wtorek ide do lekarza.
Myślę też, że pani neurolog jest na mnie zła, bo "stoimy w miejscu".
Dziękuję i pozdrawiam.
Ps. Przepraszam,napisałam to wszystko dość chaotycznie)
Aneta
Właśnie na ostatnim majowym spotkaniu forumowiczów Neuronetu (bo jest takich
forów dla epi więcej)doktor mówił nam o takim symptomie, gdy wyleczony chory
gdy już nie bierze leków ma jakby objawy uzależnienia samej sekwencji tej samej
czynności (brania leków) i mogą wystąpowac wtedy takie pseudo-ataki, które nie
mają już związku z epi, tylko są na tle nerwicowym. Zresztą jest wiele nerwic,
które objawiaja się napadami padaczkowymi. Myślę więc, że może te regularne
branie leków uzależnia nas, bo wtedy się czujemy bezpieczni. Znam osoby, które
dawno nie mają napadów, a biorą symboliczne dosłownie ilości tabletet, bo to
też jakoś psychicznie im pomaga.
Nie wiem, może to jest jakiś trop.
hej, ja mialam tez wlasciwie poltora miesiaca temu swoj pierwszy i jedyny atak
typu grand i podobnie jak Ciebie zavzeto mnie lecyc tegretolem. Tez jestem wiec
na atapie zastanawiania sie czy nie jest to przypadkiem bledna diagnoza a ja bez
przyczyny faszeruje sie chemia. Dodamtylko, ze wczesniej mialam rozne inne
historia jak oslabnenia, nagle kolatania serca, omamwy wechowe. Ale te wszystkie
objawy jak dotad skladano na karb rodzacej sie nerwicy.
Mysle o konsultacji dodatkowo u innego lekarza bo wciaz nie bardzo chce mi sie
wierzyc w to ze mam epi (zwlaszcza ze wykonane do tej pory badania typu EEG i
tomograf byly w porzadu)
Daj znac jak u Ciebie potoczyly sie sprawy. Jestem cielawa bo jestesmy w
podobnej sytuacji:-)
Dziękuję wszystkim za rady.
Oczywiście nie oczekuję diagnozy od forumowiczów (chociaż często uwagi
bezpośrednio zainteresowanych są mocno trafne), ani też nie proszę o porady
zawodowe.
Nie chce narażać nikogo na kary z powodu ewentualnej choroby, ale też nie mogę
narazić mojej rodziny na brak środków do życia, zwłaszcza że coś z tą diagnozą
zdaje się być dziwne.
Dwóch neurologów twierdzi że nie jest to padaczka, jeden że jest. Decyzja o
leczeniu należy zatem do mnie, bo w ten sposób rozumując można robić statystyki
które i tak do niczego nie prowadzą poza zwiększajacym się stosunkiem
prawdy "X" do nieprawdy "Y".
Żeby sprawę włąściwie naświetlić po szczegółowych badaniach w szpitalu
wysunięto kilka podejrzeń m.in. kardiologiczne jak PFO (przetrwały otwór
owalny), zerwanie struny drugorzędowej zapalenie wsierdzia i mieśnia sercowego,
niedomykanie zastawki kłopoty z kręgami i nerwica. Wszystkie te "choroby" mogą
dawać takie objawy... problem w tym że wszystkie w zasadzie wykluczono w
szpitalu, a kiedy idę prywatnie do specjalostów każdy wyklucza wszystko co z
obcej branży, każe brać leki wedle swojej mam nadzieje najlepszej wiedzy i
odstawić leki przepisane przez innych... a ja cały czas źle się czuje i nie
mogę tak skakać od jednej do drugiej diagnozy.

Przepraszam za długi wywód ale stad moje pytanie na tym forum czy jesli nie
będę jeszcze brała leków na epi i zaufam dajmy na to kardiologowi, to w razie
jednak pomyłki co do diagnozy czym to mi grozi.
Czy po tak, z tego co czytam, małych atakach mogą zdarzyć się duże?
I co to jest ta aura?
dzieki jeszcze raz
przepraszam, że tak urwałam się wczoraj, ale miałam problem z netem:-(

wracając do Ciebie...musisz iść do lekarza, masz typowe objawy nerwicy, ja mam
prawo jazdy, ale nie wyobrażam sobie siebie za kierownicą, już dawno czuję się
komfortowo w roli pasażera, ataki paniki to standard...nie lekceważ tego, bo
przed trzydziestką nerwica dobija na maksa...
a jak się czujesz w tłumie, na dużych otwartych powierzchniach?masz problemy ze
snem?
Detektyw Monk
Patrzycie na ten serial? :P Gość trochę podobny do mnie :P Widziałem jeden
odcinek i chyba będę na to patrzył. Fajnie się ogląda takiego w TV :)

Dzisiaj leci o 22:15
Kapitan Stottlemeyer zostaje postrzelony podczas próby aresztowania
przestępcy. Detektyw Monk i porucznik Disher prowadzą śledztwo w tej sprawie.
Gdy są bliscy zatrzymania podejrzanego, Monk dostaje ataku choroby, a to
umożliwia przestępcy ucieczkę. W poczuciu winy Monk zgłasza się do lekarza,
który przepisuje mu nowe leki. Kuracja pomaga, objawy nerwicy ustępują, ale
pod wpływem leków Monk nie potrafi prowadzić dochodzenia. Koledzy namawiają
go, aby przerwał kurację, na co Monk się nie zgadza.
Czy to napewno nerwica?
Witam
Piszę tu po raz pierwszy. Ponad rok temu stwierdzono u mnie nerwicę lękową
(proszków nie biorę, chyba że doraźnie), miałam iść na psychoterapię , ale
sprawa chwilowo jest odwleczona w czasie. Mam pytanie, czy po objawach bez
dokładniejszych badań można stwierdzić że to nerwica lękowa. Nie wiem czy to
naturalne, ale ja ciągle mam wrażenie że to jakaś choroba somatyczna, a
lekarze wszystko zwalają na nerwicę, a może jest tak że ludzie borykający się
z nerwicą nie chcą w nią na początku uwierzyć.
Nerwicę stwierdzono u mnie po ataku (wtedy zabrało mnie pogotowie), miałam
wrażenie że umieram, zdrętwiałe ręce i nogi, niemożność wstania z łózka,
miałam tak silne skurcze mięśni, że wykrzywiało mi palce, potworne
osłabienie, poty, przyspieszony oddech itp. (wykonane badania to EKG, krew ,
badanie oczu )Takie ataki zdarzają mi się rzadko, na co dzień towarzyszy mi
potworne zamartwianie się (nie potrafię żyć bez problemów), z każdej
błahostki robię dramat, mam ciągle wrażenie że coś się stanie mojej rodzinie
i nie poradzę sobie w życiu, każde najdrobniejsze wyjśćie do znajomych, czy
wyjazd jest okupione bezsenną nocą, a czasem kilkoma (zależy od rangi
wydarzenia), jestem nadpobudliwa, wszystkiego się czepiam, przy najmniejszym
zdenerwowaniu mam sensacje żołądkowe.
Co sądzicie o tym wszystkim?
młode mamy z nerwicą ...
hej!
Są tutaj moze jakies młode mamy z nerwicą. Jesli tak to chcialabym zapytac
jak sobie radzicie z tym cholerstwem??
Mam 26 lat i od 2,5 miesiaca jestem mama Emilki i co najgorsze zaczynaja
wracac mi lęki. Bralam przed ciazą seroxat przez pół roku i wszystko było ok
ale tak sie złozylo ze kuracja akurat sie zakonczyla,zaszłam w ciaze i jakos
dawalam sobie rade przez ten czas.Boje sie ze zachoruje na jakas chorobe, ze
cos mi sie stanie.Jak dostaje ataku to wydaje mi sie ze umieram, piecze mnie
klatka piersiowa, czuje ucisk, cięzko mi sie oddycha jakbym sie dusiła, mam
ciezką głowe, uderzenia goraca i wiele wiele innych okrótnych objawów.Nie
wiem juz co mam robic. Mam małego szkraba w domu z którego nie potrafie sie
cieszyc i czuje jak cała radosc ucieka mi przez palce.Dodam ze karmie mała
tylko piersia i nie biore zadnych leków ale widze ze idzie to w złym kierunku.
Przyłączam się do rady poprzedniczki. Opisane przez Ciebie objawy
wystepują w nerwicy lękowej. Najpierw powinnaś pójść do psychiatry,
który przepisze Ci leki, które zlikwidują te objawy. Przestaniesz
sie ich bać i wtedy można mówić o terapii z psychologiem. Czytałam
kiedyś książkę wyjaśniającą czemu organizm tak reaguje w trakcie
ataku lękowego. Jeżeli jesteś zainteresowana to ją odnajdę, podam
tytuł. Naprawdę jest bardzo ciekawa i poprzez wyjaśnienie
mechanizmów działających w organizmie człowieka uspokaja. Pozdrawiam.
Awo, to mi wyglada na ataki paniki, tez takie mialam, a z czasem bylo tyko
gorzej (czestsze, dluzsze i gorsze). Po ponad roku odwazylam sie w koncu pojsc
do psychiatry i teraz zaluje tylko jednego - ze poszlam tak pozno. To byly
objawy nerwicy, jesli pojdziesz dostatecznie wczesnie, to wystarcza lekkie, malo
szkodliwe antydepresanty i bedzie po sprawie. Naprawde odwagi, psychiatrzy to
mili ludzie :)! Pozdr.
Ja w ciężkich okresach mojej nerwicy dołączałam się do różnych forów i grup
dyskusyjnych na ten temat i szybko się z nich wycofywałam, bo byłam tak chora,
że nawet czytanie o objawach powodowało u mnie ataki paniki. Po prostu nie byłam
w stanie czytać o nerwicy. I musiało być to konsekwentne to nawet nie byłam w
stanie wejść na takie forum, żeby powiedzieć, że znikam. Czasem pojawiałam się
po kilku miesiącach dopiero, żeby się wytłumaczyć.

A jak inni to nie wiem, może mają podobne powody.
Nie no proszę, tylko sie nie licytujmy teraz kto ma gorzej.
Wujku, to brzmi jak nerwica lękowa. Mam to samo, od bardzo dawna. Z nerwicą
mozna życ, są długie okresy, kiedy człowiek czuje się super, przy gorszych
okolicznościach pojawiają się objawy, takie jak opisujesz. Nieleczona nerwica
często przechodzi w depresję, mogą też wystąpić ataki paniki. Mi zalecono
psychoterapię - korzystam już rok i powiem ci, że bardzo, ale to bardzo mi
pomogła. Z leków biorę tylko xanax - doraźny uspokajający lek, który bardzo
szybko radzi sobie z lękiem i niepokojem (niestety szybko uzaleznia, więc
trzeba uważać).
Typowe dla nerwicy jest takie poczucie, że składasz się jakby z dwóch różnych
osób: jedna to ten clown, druga to ten, który się boi i przeżywa. Terapia jest
po to, żeby nauczyć się połączyć te postaci w jedną. Musisz pogodzić się z tym,
że jesteś wrażliwy, że przeżywasz. Życie z maską na twarzy zawsze staje się nie
do zniesienia. Co najdziwniejsze: kiedy już zaakceptujesz tę swoją emocjonalną
stronę: poziom tych emocji opadnie i wróci do normy. Polecam ci książkę Karen
Horney - Nerwica a rozwój człowieka. Myśle, że sporo spraw powinna ci wyjaśnić.
Pozdrawiam,
kontrr.
po ignatia amara, cd. czy dobre czy zle objawy?
wiec tak, biore ignatie miesiąc ponad, jest lepiej tzn. ból głowy zniknął,
zawroty są o 90% mniejsze, mam wiecej sił, nie trzęsę się, nie płaczę, nie
mam ataków paniki - czyli mogę normalnie pracować i dawno się tak dobrze nie
czułam. pryszcze, które wyskoczyły na początku, zeszły ale:
- mam dość niską temperaturę (zaczęło się po ignati, ale moze to niezalezne
zjawisko) - 36,0-36,4
- poce się (a nie potliwa byłam nigdy)jak nie wiem co,
i co mnie bardzo martwi - powikeszyły mi sie wezły chłonne po jednej stronie
(pod żuchwą i pachą - wczoraj, po lewej stronie, wczoraj też dostałam okres,
wiec nie wiem czy to ma związek)- wiec ide do lekarza, bo się martwie
generalnie jest lepiej - dostaam ignatie na zmeczenie/wycienczenie organizmu
i nerwicę, i działa, wreszcie coś! bo wresxcie swiat mi nie pływa, głowa nie
boli, ale wciąż jestem nieufna i musi troche portwac ten stan, jak zaczne się
cieszyc.
co o tym myslec?
z góry dziekuje za odpowiedz
maszya
Ja miałam nocny i poranny kaszel z powodu nerwicy. Najczęściej
objawiał się wiosną, a to z tego powodu, że w tym okresie miewałam
wiele sytuacji stresujących. Tak było przez kilka wiosen. Zrobiłam
testy alergiczne, które nic nie wykazały, a lekarz internista
podejrzewał u mnie bronchit. Kaszel był tak silny, że nie pozwalał
złapać tchu a przy tym cały czas odkrztuszany był śluz. Kilka
wiosennych miesięcy nie spałam nocami a szczególnie budził mnie ok.
1 godz. w nocy i tak do rana. Nie mogłam leżeć w łóżku tylko
chodziłam lub siedziałam. Chodziłam zapuchnięta, niewyspana i
półprzytomna. Trafiłam do psychiatry, który próbował faszerować mnie
psychotropami ale się nie dałam, musiałam prowadzić samochód. W
momencie kiedy sytuacje stresujące mijały, wracałam do normy bez
żadnych powodów. Z dnia na dzień bez śladu. Były to lata 1992 -
1996. Wiem teraz, że u mnie takie objawy są powodem blokady czakry
splotu słonecznego powodujące brak prawidłowego przepływu energii.
Teraz też zdarza mi się atak kaszlu tyle, że bardzo rzadko(jest
odczuwalny w charakterystyczny sposób) ale bioenergoterapeuta
którego mam w rodzinie wykonuje mi zabieg udrażniający kanały
energetyczne, stabilizuje przepływ energii i NATYCHMIAST kaszel
ustępuje. Weź pod uwagę mój przypadek i zastanów się czy nie masz
czegoś podobnego.
Życzę zdrowia i pozdrawiam.
a jak mozna odroznic takie ataki od np choroby
psych ,nerwica ,depresja , lub fizycznej, tarczyca itp, bo objawy sa
identyczne czesto,
jesli egzorcysta nie moze pomoc to moze trzeba sie zwrocic do Boga w
modlitwie lub np . poprzez Charyzmatyka jak Ks.John.Bshobora itp,
a czy np leki psychotropy lub inne leki pomagaja przy tych atakach?
a moze sami nieswiadomie sciagamy te ataki wchodzac w okultyzm itp,
wszak cos za cos, zreszta niewiadomo skam i od kogo pochodzi energia
dar bioenergoterapety,,czesto slyszy sie ze wiele osob zajmujacych
sie magia jest opetanych nic o tym nie wiedzac nawet , i
nieswiadomie trzymaja sie z dala od Kosciola i Boga, moze trzeba
poprostu isc do egzorcysty ale takiego koscielnego, zeby to
wykluczyc? przeciez musi byc jakis sposob zeby zablokowac te ataki
raz na zawsze,albo przekonac jakos zeby te istaty przestaly same nas
atakowac? jaki w tym cel maja? moim zdaniem te swiaty nie powinny
sie przenikac wogule, zreszta 99,999% ludzi tego nie doswiadcza
chyba i w to nie wierzy,wiec moze o wiara to sie rozchodzi,moze
niewiedza jest blogoslawienstwem? pozdrawiam
Ja to mam tak, ze najpeirw pojawiaja mi sie z lewej storny mroczki przed
oczami, i one potem "przemieszczaja" sie powoli w rozne punkty, ograniczajac
mi widzenie. to trwa jakies 20min moze, a potem zazcyna mnie bolec glowa,
i wymiotowac mi sie chce.

Nie bylam tak wogole u lekarza z tym.
bo mi sie to zaczelo juz z 10 lat temu, ale
baardzo sporadycznie (raz na rok, albo rzadziej). i w sumie
przez ostatnie lata to niewiedzialam nawet co to jest,
ale nietakdawno wyczytalam ze tkaie moga byc objawy migreny.

Dodatkowo jak mis ie pojawiaja te mroczki, to strasznie sie
denerwuje, niwiem co mi jest, czasem mi sie wydawalo ze
zaraz oslepne albo cos. straszne to jest.
OStatni taki atak wywolany byl plomieniem swiecy.
a inne niepamietam bo niezwracalam uwagi.

I wlasnie taka jest sprawa ze ja sie boje isc do lekarza.
bo oni zaraz robia jakies badania itp.
a ze pojawia mi sie to rzadko, wiec nieiem czy jest taka
koniecznosc????
bo np jakbym miala guza jakiegos to przez te 10 lat
by chyba cos sie zmienilo, pogorszylo, aja caly czas
mam tak samo.
A ten bol tez mnie nie wylacza na pare dni, tylko
na pare godzin.
Ostatnio wieczorem mi sie zdarzyl, wielam procha i poszlam
spac. a kolejnego dnia troche mialam swiatlowstret.

i jeszcze dodatkowo mam nerwice lekowa, to tym
bardziej sie boje isc do lekarza i tych badan wszystkich :)
Witamy, Wojtito!

Przewlekly bol kazdego, nawet stoika o mocnych nerwach, moze doprowadzic
do "nerwicy".
Jezli twoja pierwsza migrena nastapila w wyniku urazu w glowe to chyba logiczne
jest ze to jest glowna "przyczyna" twojego nerwowego zachowania nie odwrotnie.
Ilez mozna zyc w bolu!

z drugiej strony istotnie stres moze byc "bodzcem" pobudzajacym do wystepienia
bolu wiec to jest troche bledne kolo. mimo to uwazam ze nerwowym sie jest od
zycia w bolu, rzadko odwrotnie.
moze jakies masaze i techniki relaksacyjne by pomogly?

Objawy jakie opisujesz podczas bolu glowy mam bardzo wiele z nas. zachecam do
poczytania wpisow, rowniez starych, i skorzytania z wyszukiwarki. wrzuc slowo
ktore cie interesuje np "zapominanie" i nie zapomnij posprawdzac inne daty tez
(lata) :)
I jest to raczej normalne podczas ataku migrenowego- zanik pamieci, klopoty z
mowa, "oglupienie" itd. Sama tego doswiadczam.

jakimim lekami do tej pory cie leczono? czy poinstruowano cie o bodzcach
wywolujacych ataki migreny i jak ich unikac? zalicza sie do nich pokarmy,
stres, halas, swiatlo, zapach, zbyt dlugi i zbyt krotki sen, hormony, pogoda i
wiele innych.
Warto to poznac aby unikac czegos co moze u nas wywolac bol glowy.

Moze pomogloby ci sie branie magnezu z wit B6. Uwaza sie ze u migrenikow czesto
wystepuje niedobor tych elementow.

Na wyniach badan niestety sie nie znam ale sadzac z opisu jakies "blizny" po
urazie pozostaly. Prawdopodobnie to powoduje bol? co lekarz na to?

Venus
W migrenie moga byc bardzo rozne objawy, i pojawiac sie nowe.
Osobiscie w ogole nie wierze w zadne nerwice- jest to "diagnoza" w przypadku
kiedy lekarz nie wie co jest przyczyna danych objawow.
Z czystym sumieniem moge powiedziec ze twoje objawy sa jak najbardziej natury
organicznej.
Napady gniewu, agresji 'bez powodu' jak najbardziej moga byc forma ataku
migreny. Wiaze sie to z wahaniem serotoniny i innych hormonow w organizmie.

Venus
Ja bylabym bardzo ostrozna z takimi diagnozami jak "nerwica z somatyzacja". kto
mnie dluzej zna to wie za ja w ogole w to nie wierze.
Mi tez wmawiali ze moje rozne symptomy sa psychosomatyczne, az trafilam na
madrego neurologa i USA forum gdzie bylo wielu takich jak ja.

Jesli cierpisz na migrene to spokojnie 90% objawow moze sie brac z migreny.
Jest to w koncu choroba/zaburzenie neurologiczne i wszystko jest mozliwe.

To ze w "glowie nic nie ma" to tylko moze potwierdzac ze moze to byc migrena.
(Moze byc tez depresja, oczywscie, to moze na pewno stwierdzic tylko lekarz)

Jakie sa przyczyny migreny nikt nie wie ale jedno wiemy ze rezonanse,
romografie zwykle zadnych zmian nie wykazuja. No chyba ze ma sie akurat atak to
mozna wygladac tak jakby mialo sie zapalenie opon mozgowych. Poza tym w
migrenie zadnych specjalnie zmian nie widac.

Bol przypuszczalnie bierze sie stad ze naczynia krwionosne jak sa rozszerzone
to powoduja ucisk na nerwy w glowie ale nawet ta teoria jest ostatnio pod
obstrzalem.

Z kolei wszelkie zaburzenia widzenia wystepuja zwykle w fazie zwezenia naczyn.

Poza tym mozna miec cala baterie symptomow wynikajacych z migreny- niepokoje,
paniki, irytacje, drzenia -roznych czesci ciala, ataki zlosci, euforii, placzu
smutku, mdlosci, rozne bole to tu to tam np ucha, zeba, - you name it-
cokolwiek bys nie nazwala.. i nie jest to somatyzacja.

Mam nadzieje ze badania nie wykaza nic nieprawidlowego.

Venus
Ja wierze, ze nie przesadzasz. Moze to sa objawy nerwicowe, tym bardziej ze
nerwica i depresja moga byc ze soba zwiazane? Warto byloby udac sie do
psychologa.
Akurat sama przechodze obecnie takie wlasnie napady dusznosci,kolatania serca,
co prawda niezwiazane z dziecmi, ale nerwica moze objawiac sie na róznym
tle.Zaliczylam kilka wizyt pogotowia, ostre dyzury, "reanimacje" w wykonaniu
rodziny, sasiadów.Poczytalam sporo na temat nerwicy i dotarlo do mnie , ze te
ataki nie sa zagrozeniem zycia.Uswiadomienie sobie tego pozwolilo mi na
łagodniejsze ich przejscie, teraz gdy cos takiego sie dzieje, wychodze na
balkon, łykam powietrza i w miare szybko przechodzi, wczesniej, gdy jeszcze nie
wiedzialam, co ze mna sie dzieje, atak trwal nawet godzine.Popijam melise i
jakos daje rade.
Do tej pory nie sadzilam, ze psychika moze tak wplywac na uklad wegetatywny i
wywolywac typowo fizyczne objawy, teraz juz wiem ze jest to mozliwe.
tabex vs zyban
Gość portalu: beta napisał(a):

> Paliłam długo i dużo.W rzuceniu nałogu pomogły mi tabletki Zyban.Są
> drogie,tylko na receptę, ale mi maprawde pomogły.Nie palę już 2 lata. Polecam.

serdecznie gratuluję:)
ja niestety możnaby rzec - miałam pecha. po Zybanie mmiałam wszystkie możliwe
objawy uboczne, poza padaczką (na szczęście) :( po 4 tygodniach byłam tak
zestresowana i zmęczona ciągłymi atakami nerwicy, bólami głowy i ogromnym
uciskiem w klatce piersiowej, że ponownie sięgnęłam po papierosa. przyznam że
trochę mnie to zniechęciło, to tak jakbym 250 zeta spuściła w toalecie. czy
ktoś mógłby coś więcej napisać na temat tego tabex'u? jaka cena, jakie objawy
uboczne. chcę spróbować jeszcze raz..

dzięki
pozdrawiam
Tak częstoskurcz to paskudne uczucie,można przez niego popaść w niezłą nerwicę
i wtedy błędne koło . Miewam napady częstoskurczu bez hemodynamicznych
objawów,wszsytko jest w porządku z moim samopoczuciem fizycznym jestem tylko
strasznie wystraszona i zła ,że coś takiego mnie spotyka w jakichś
nieoczekiwanych momentach np. jak w najlepsze bawię się na imprezie lub
ostatnio wybudziło mnie ok 4 rano ze snu. Najlepszym sposobem na to jak dla
mnie to jest chwycić byka za rogi czyli wyrobić w sobie odporność psychiczną na
ataki to może będą rzadsze albo zdecydować się na ablację ,ja się mimo wszystko
obawiam bo każdy zabieg na sercu związany jest z ryzykiem i narazie próbuję
innych metod ,nie odżegnuję się jednak całkowicie od zabiegu ,bo jak zacznie mi
częściej i dotkliwiej dokuczać to byc może nie będę miała wyjścia ...
Cześć,
Wiesz mam właściwie dokładnie takie objawy, i nawet z tym nie szłam do lekarza,
bo tak się przyzwyczaiłam do tego; Ja robiłam jedynie ekg - ponoć w normie;
Niepokoi mnie jednak to, że czasem zwyczajnie stoję, rozmawiam z kimś i robi mi
się cholernie słabo i duszno (uciążliwe w pracy zwłaszcza) więc lecę do toalety
i się kładę na ziemi... i nie wiem na ile znikam; Serce boli mnie też w ten
sposób jak się denerwuję (uciskający klatkę peirsiową ból, niemożnośc zorbienia
głębokiego oddechu), a głównie słabo i duszno robi mi się przy wysiłku, w tym
niosąc siatki zakupów, wpadam do domku i padam oblana zimnym potem... Też
podejżewałam nerwicę serca - ale pewnie sama faktycznie nic tu nie
wykombinuję... A czasem zdarza się nawet czy nawet po sytuacjach sexualnych...
Ciśnienie ja z koleji mam raczej niższe ok 110/65, pomijając właśnie takie
łomotania przy atakach... Moje bóle tez pojawiają się i znikają... czasem
promieniują mi do lewego ramienia, czasem do prawego, czasem bóle odczuwam
bardziej na tylniej części klatki piersiowej... Moje GG 807612; Dzięki;
, jakieś
> częstoskurcze nadkomorowe (napadowe), niedomykalność zastawki mitralnej,
> śladowa fala zwrotna do przedsionków, częste dodatkowe udeżenia (takie
uczucie,
>
> jakby serce ci się zatrzymywało na 2-3 sekundy, a potem mocne łupnięcie -
> przykre uczucie), w sumie nic groźnego. Wszystko ewidentnie łączy sie u mnie
z
> nerwicą. Pojawiaja
>
> sie coraz to nowe objawy i myślę sobie wtedy "a może tym razem cos naprawdę
mi
> jest?"

Jakbym czytała własne słowa:) Do tego WPW, RVOT i jakies tam pierdoły.
Czekam na ablację, bo jeden atak częstoskurczu wystarczył. Nie potrafiłam mówic
ani się poruszac. Brrr . Dziękuje Ci za te słowa:))) Mam nadzieję, że Mirciowi
też pomogą:)
Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło
zaburzenia rytmu serca
Witam wszystkich na forum!
Niedawno jak dwa dni temu pisałem o nocnym migotaniu przedsiąków.Ale nie
napisałem o jednym.Powtarza się to od 1-2 m-ca.Może ktoś z kolegów czy
koleżanek to miał.Jaki to objaw. Dzisiaj siędze przed kompem nagle czuje
gorąco,dyskomfort w okolicy serca i przyspieszony jego rytm .Założyłem
mankiet ciśnieniomierza.Ciśnienie 170/110 puls 102 bez skurczów
dodatkowych.Zaznaczam że ciśnienie do chwili ataku zawsze mam niskie tj.
120/80 i poniżej.Występuje ten nagły wzrost ciśnienia i szybka akcja
serca.Lekarz w piątek zmienił mi lek z Sotahexalu 80 na Polfenon 150 mg oraz
dalej Kaldyum i Magnokal. Ja w chwili tego ataku łykłem 1,5 mg Lexotonu i 2
tabl Magnokalu. Po pół godziny ustąpiło. Czy ktoś z kolegów spotkał się z
takimi zaburzeniami. Bardzo proszę
odpiszcie nie wiem co dalej. Lekarze twierdzą że to nerwica a migotanie
wystąpiło z braku potasu i magnezu gdyż dużo się pociłem. Proszę o odpowiedż.
Gieniu
PS. Po tym ataku występuje uczucie zimna a w czasie trwania parcie na stolec.
Witaj!
Cieszę sie, że mogłam Ci troche podpowiedzieć, co ułatwi dalsze kroki i
leczenie. Na moje serce własciwie lecze się od miesiąca/dopiero/choć wadę
zastawki maiałam od dziecka, jednak wczesniej mi nic nie dokuczało.Ponieważ moją
arytmią bardzo sie wystraszyłam nie czekałam na nic i sama podjęłam kroki do
zdobycia max informacji. Lekarz kardiolog nawet trochę sie ze mnie uśmiał, że mu
daje taki zestaw badań. Dokładnie nie wiadomo czemu akurat teraz ta wada wyszła,
moim zdaniem to duże obciążenie stresem/przez wiele lat/. Myśle też, że mogę
mieć nerwicę, bo objawy takie jak zawroty głowy i leki miewałam wcześniej. Wtedy
leczyłam się 8 miesięcy lekiem antydepresyjnym Seronilem. Teraz od 3 dni biorę
zalecony Biosotal, bo poprzedni Propranolol jakoś nie skutkował.Czy nadal masz
te stany kołatania serca? czy to napadowe stany ? Ile razy w ciągu tygodnia? Czy
masz aparat w domu do mierzenia sobie ciśnienia? jaki masz puls gdy jestes
spokojny a jaki w ,,ataku"? Dobrze byś to wiedział, jak pójdziesz do lekarza.
Polecam Ci też stronę w internecie-to jest Forum dyskusyjne o nerwicach, jak
sobie poczytasz to zobaczysz ile ludzi ma podobne problemy. Nie mogłam w to
uwierzyć, że aż tyle! Trochę zawsze to buduje, że nie jesteś sam. Pozdrawiam.
Problem z odchudzaniem.poważny!
Witam serdecznie.Mam bardzo poważny problem z odchudzaniem.Otóż choruję na
nerwicę,mam często ataki lękowe,objawami tych ataków jest na początku
wydalanie wszystkimi możliwymi drogami tzn. silne parcie na stolec i w efekcie
biegunka,silne parcie na mocz i niemożliwość jego utrzymania i wymioty,po
dłuższej chwili duszności.Leczę się psychiatrycznie.Utyłam w ostatnim czasie 7
kilo-wakacje spędzałam w ośrodku jeździeckim gdzie czas upływał mi na ciężkiej
pracy fizycznej i jeździe konnej co dało efekt spadku wagi,jednak po powrocie
do realnego zycia utyłam.Zaczęłam znów stosować dietę opartą na dużej ilości
warzyw,jednak problem tkwi w tym,że ta dieta ma u mnie efekt przeczyszczajacy
który tylko wzmaga częstośc występowania ataków!Nie wiem co robić,może ktoś z
Was moi drodzy ma jakąś wiedze,może coś poradzić jaką dietę stosować?
Czy jest to nerwica??
Będzie długie ale mam nadzieje że komuś uda się to przeczytać.
Dwa lata temu zaczęłam miewać ataki lękowe, bałam się jak szłam ulicą że np.
zaraz zemdleję, jak jechałam samochodem że zaraz coś mi się może stać, nawet
jak siedziałam w domu to bałam się czy np. jestem zdrowa, czy nic mi nie jest
doszukiwałam się powiększonych węzłów chłonnych, nietypowych pieprzyków i
wszytskich możliwych chorób, było też wiele innych przyczyn moich ataków lęku
nie tylko to. Doszły do tego takie objawy że zaczynało mi się robić zimno lub
gorąco, pociły mi się ręce, czułam "coś" w gardle, robiło mi się słabo, a
serce waliło jak oszalałe. Nie byłam z tym u specjalisty, gdy pewnego dnia
bylo mi przy taki ataku strasznie słabo (szczególnie przez to kołatanie serca
i duszność) rodzina wygoniła mnie do lekarza pierwszego kontaktu. Nie mówiłam
mu o lękach, jedynie o objawach jakie przy tym się pojawiały. Kazał mi brać
magnez w dość dużej dawce. Brałam, poza tym w tamtym czasie dużo zmieniło się
w moim życiu- stało się mozna powiedzieć spokojniejsze.
Ale teraz widze że to wszystko wraca, oczywiście nie tak często jak wtedy i
bez takich dużych objawów- ale wtedy one też nie pojawiły się od razu. Czy
jest to nerwica? Jak powinnam z tym walczyć?
NERWICA WEGETATYWNA - czy ktoś się jej pozbył???
Jeśli masz nerwicę - wiesz jak to jest. Ataki duszności, kołatanie serca,
drętwiejące ręce, dziwne bóle, niepokój sięgający czasem paniki, wrażenie, że
zaraz umrzesz. A to wszystko znienacka, często bez powodu. NO WŁĄŚNIE - czy
komuś udało się pozbyć definitywnie tego cholerstwa??? JAK??? Żyję z nerwicą
już ponad 10 lat, objawy czasem nasilają się, czasem słabną, ale nijak nie
chcą odejść. Staram się raczej unikać środków farmakologicznych (OK.
regularnie magnez i awaryjnie neospazmina czy validol, ale anksjolityków się
boję - z przepisanego Tranxene'u wziąłem 2 kapsułki w miesiąc).
Podzielcie się swoimi doświadczeniami w walce z nerwicą. A może ktoś NAPRAWDĘ
Z TYM WYGRAŁ?
Mi tez sie wydaje, ze to moze byc jakas nerwica. Zajrzyj na forum depresja
- ta wbrew temu co mi sie wydawalo jest scisle polaczona z nerwica.
Ja latami cierpialam na ataki paniki, agorafobie (strach przed wychodzeniem
z domu, albo na odwrot - przed zostaniem sama w domu). Jak troche poszperalam
na internecie, to okazalo sie, ze mam klasyczen objawy depresji. No i wreszcie
wybralam sie do lekarza.
Dodatkowo fakt, ze Twoja Mama ma 48 lat moze wskazywac na poczatki
menopauzy i to moze byc tez powodem tych zmian. Powodzenia.
>ɮ. Migreny sa wykluczone - bo bole glowy nie sa nagminne - pojawiaja sie w
momencie, gdy zaczyna sie kryzyz. A wyglada to tak: bol kregoslupa w odcinku
piersiowym, zawroty glowy, skok cisnienia, zaburzenia widzenia, mdlosci i
duszacy bol w piersiach.<<
Droga Amy, jesli sa wykluczone to wykluczone. Nie bede is upierac.

Ale zebys wiedziala,
migrena moze wystepowac raz do roku, dwa razy do roku, raz w miesiacu, albo
kilka razy w tygodniu. Bol glowy nie musi wystepowac przy kazdym ataku migreny.
A to ze bol glowy pojawia sie jak nastepuje "kryzys" - hmm. Tez typowe dla
migreny.
Przy ataku migreny wlasnie skacze cisnienie i sa zaburzenia wzrokowe.

W migrenie wystepuja te objawy ktore opisalas, ale skoro lekarz stwierdzil ze
to nie migrena to widocznie nie.

jesli wierzycie ze to jest nerwica a mama nie chce isc do lekarza to moze
porozmawiajcie z psychiatra jak pomoc osobie ktora stracila wiare w lekarzy?

Venus
Nerwica moze wywolywac tak silne bole jak przy ataku serca, ja jednak najpierw
przebadalabym sie na wszystkie strony, bo moim zdaniem za czesto mowi sie o
tym, ze kazdy bol jest powodowany nerwica.
Ja mam nerwice i inne zab.od ponad dwóch lat i nigdy takie objawy mi nie
towarzyszyly, ale co czlowiek to inna postac nerwicy.
szefa postawic do pionu i przejdzie. Pozdrawiam serdecznie ! :)
psychosomatyczne podłoże ibs
U mnie ibs pojawił sie ok.5 lat temu,w wyniku silnego urazu
psychicznego.Dopiero po kilku latach lekarz mi powiedzial,co mi dolega,kiedy
dolegliwosci były już bardzo silne.Na początku był jeden objaw,później
kilka.Od łagodnych dolegliwosci nastąpiły bardzo silne.Studiuję i stres nasila
objawy choroby.To wszystko spowodowało nerwicę lękową,wizyty u psychiatry,leki
psychotropowe i właśnie kończy się mój urlop dziekański.Aż boję się mysleć,co
będzie,jak wrócę na studia.Najgorsze jest burczenie w brzuchu.Strach czasem z
domu wychodzić.Teraz to się boję wychodzić tam,gdzie jest dużo ludzi i
najmniejsza rzecz wywołuje ataki paniki.Myślę,że każdy,kto cierpi na ibs
wcześniej czy później dostaje nerwicy i trafia do psychiatry.
Tak wygląda atak lęku panicznego. Być może psychiatra przepisze Ci coś
stosownego, bo takie ziołowe uspokajacze są zupełnie nieskuteczne.

Radziłabym Ci jak najszybciej poszukać sobie psychoterapeuty i rozpocząć
terapię. Leki, nawet jeśli lekarz je przepisze, nie wyleczą nerwicy, jedynie
zmniejszą dolegliwość objawów.
Witam.Podpisuję się pod moją poprzedniczką i chcę dodać jeszcze
kilka swoich uwag.Te objawy, o których piszesz są typowymi objawami
nerwicy i im szybciej zgłosisz się do lekarza tym lepiej.Nie leczona
nerwica się pogłębia i wywołuje coraz więcej objawów
somatycznych.Sama cierpię na nerwicę od ponad 3 lat.Zaczęło się od
kołatania serca (arytmia), do dziś biorę lek na serce, który chroni
przed napadami arytmii.Ale długo lekarz miał problem z dobraniem
odpowiedniego leku, więc musisz się uzbroić w cierpliwość.W końcu
któryś Ci będzie pasował.No i jeszcze sprawa lęków-przed jazdą
autobusem, autem- też nie korzystam, sama nie prowadzę, ponieważ
zdarzyło mi się kilka razy dostac ataku paniki, ogromnego lęku w
samochodzie.Mimo, że 2 lata chodzę regularnie na psychoterapię i
pokonałam wiele lęków,nadal nie mam odwagi sama prowadzić
samochodu.Ponieważ czuje sie znacznie lepiej po psychoterapii,
naprawde namawiam Cię do poszukania dobrego
psychoterapeuty.Przygotuj się na to, że od razu nie bedzie super,
ale jest to jedyna możliwość aby wyjść z nerwicy.Odnośnie leków
przeciwlękowych, uspokajających, chcę tylko dodać, że sama brałam
tylko na początku leczenia i tylko doraźnie (w sytuacji kiedy
wystąpił lęk, np.przed dalszą podróżą).Gdybyś miała jakieś pytania,
chętnie odpowiem.Jeszcze raz namawiam do poszukania dobrego
psychoterapeuty, najlepiej jakby był również psychiatrą, ja właśnie
mam takiego i jestem bardzo zadowolona.Pozdrawiam serdecznie.
uff. musialam sie niezle natrudzic by sie ty specjalnie dla was zalogowac i
napisac tego posta. otóż Tak, wielkie tak. Da sywym, chodzącym gdzie chce
przypadkiem. Naiwnoscią jest mniemanie, iż choroba o podłoźu psychicznym, jaką
jest agorafobia jest do wyleczenia samemu. Tym gorzej jest udawc, gdy występują
objawy w postaci paniki czy depresji, że to nieprawda, że za tym sie nic nie
kryje. Naogół jednak za takimi atakami kryją się zepchnięte w nieświadomość
uczucia: smutek, gniew, poczucie winy. Ja wyleczłam sie przede wszystkim dzieki
terapi grupowej. Pierwszym krokiem oczywiscie były leki, w moim przypadku
rexetin. Potem, gdy juz wyciszyłam objawy, mogłam skupić się na meritum sprawy.
Moja terapia była bezpłatna, w Krakowie na ulicy Lenartowicza polecam wszystkim.
Podstawowym hasłem jest bowiem NERWICA i zaburzenia osobowosci(jakkolwiek
strasznie to brzmi nie ma w tym czegos przerażającego) Kluczem do wyzdrowienia
jest ciezka praca, chęć i odwaga by zmierzyc sie z tym co dla nas trudne, co nas
boli, co w nas siedzi, w naszej nieswiadomosci.Pozdrawiam wszystkich i zachecam
do uczciwej pracy nad soba.
nerwica lękowa?
Od jakiegoś czasu zdarza mi sie, że w nocy nie moge spać, bo serce wali mi jak
dzwon. Trudno mi tez oddychać. Jakby puca były czyms związane.

Teraz miałem jakby atak... nawet trudno mi było przełknąc ślnę.
Dostałem drgawek. Poprostu paranoja. Zasadniczo nie bałem sie niczego, ale
odczuwałem lęk.

Jak wpisałem te objawy w wyszukiwarce od razu podpasowało pod nerwice lękową.

Przeczytałem kilka róznych informaci. I cholera jakbym czytał o sobie.
Dziwne myśli. Strach przed utratą bliskich itp.
Wiem, że chorobe diagnozuje lekarz, ale tak samo zdjagnozowałme ojcu Cukrzyce.
Jak poszliśmy do lekarza to tylko potwierdził moje przypuszczenia co do jego
choroby.

Sytuacja sie powtarza, ale teraz ze mną jest coś nie tak.

PYTANIE: Gdzie mam sie udać? Do lekarza pierwszego kontaktu czy od razu do
psychiatry??

pozdrawiam
Witajcie!Rowniez borykam sie z nerwicą lękową,napadami lęku i
agorafobią.Moja choroba zaczęła sie 15 lat temu w ,,szkolnej
ławce,,Na początku niewinne przyspieszanie serca,jakies
pobudzenia,niepooj,drzenia,zawroty głowy(dla mnie najgorszy objaw)
Zaczęly sie wizyty po lekarzach,przerozne badania(wszystkie wyniki
ok)i diagnoza -nerwica lękowa.Zapisalam sie do psychologa na
terapie,nawet pomagalo,objawy malaly ale przyszedl dzien w ktorym
dostalam pierszy prawdziwy napad lękowy(teraz dopiero naprawde
okazalo sie na jaką powazną chorobę cierpie.Po atakach przyszla
agorafobia.Zamknęla mnie w domu na prawie 2 lata.Powoli zaczynam
wychodzic z choroby(wg.lekarza)choc ja nadal czuje zal do tego co
stracilam.Nie mam rodziny,pracy nie mogę podjąc,nikt mnie nie
rozumie,jestem uwazana za lenia,mimo 35 lat nadal na utrzymaniu
rodzicow.Koszmar,boje sie podjąc jaką prace ,bo ja nawet nie wiem
jak bym miala do niej dotrzec!Spotykam sie z terapeutą raz w
tygodniu,jest troche lepiej ale zycie nadal stoi w
miejscu.Pozdrawiam:(
a na jakiej podstawie lekarz zdiagnozował ci chad? z tego co pisałeś miałeś
tylko jeden krótki psychotyczny epizod maniakalny, a na co dzien najbardziej
dokuczaja ci leki i nerwica. Mi kiedyś, kiedy jeszcze przeważały u mnie objawy
lękowe a nie depresyjne (teraz lęki praktycznie w ogóle nie występują, za to
nastrój jest max obniżony z ogromnym spowolnieniem psychoruchowym), bardzo
pomógł Efectin i Fevarin właśnie na lęki. Co prawda niegdy nie miałem aż takich
problemów, a la fobia społeczna, czy ataki paniki, bardziej to był lęk
uogólniony, poczucie że coś jest nie tak; ale własnie te leki były skuteczne.
Więc może spróbuj. To okropnych neuroleptyków zawsze możesz wrócić jakby zaczęło
się coś niedobrego dziać,a póki co może warto skupić się na tych lękach. Aha z
neurleptyków podobno Fluanxol jest przeciwlękowy i jednocześnie aktywizujący,
czyli nie czujesz się jak zombi. Może tego spróbuj.
Umysł ludzki to skomplikowana maszyneria i tak samo skomplikowane i różne mogą
być problemy z nią i przyczyny problemów. Ale objawy o których piszesz, np.
ataki paniki, mogą być zmniejszane przez leki przeciwdepresyjne które stosuje
się w wielu problemach oprócz depresji, np. nerwicy natręctw, fobii społecznej.
Zdaje się że przy wszystkim co jest związane z uczuciem strachu, napięcia,
które przez te leki jest redukowane. Są na receptę więc konieczna jest wizyta u
psychiatry.
Na zewnątrz dajemy sobie radę. W domu, jak pisałam w innym poście, ma ataki
agresji. W porównaniu z większością autorów na tym forum jest chyba
rzeczywiście łatwym przypadkiem. Zastanawiam się tylko czy natręctwa są jedynym
objawem nerwicy? Czy natręctwa się muszą zawsze uzewnętrzniać w powtarzanych
czynnościach? Skąd u męża ta agresja wobec mnie? Przecież pozostali forumowicze
albo myją sobie cicho ręce sto razy dziennie (lub coś innego) albo sprzątają do
upadłego, ale nikt z nich nie dręczy małżonka. Inaczej mówiąc objawia się u
nich skryta agresja wobec siebie samego a nie wobec bliżniego.
witam ponownie
Hej Wszystkim!

Na tydzień 'odpuściłem' sobie nasze forum, miałem niestety kilka ważnych
powodów. Przeszedłem istotną dla mnie rozmowę kwalifikacyjną w sprawie
specjalizacji, która na szczęście zakończyła się dla mnie sukcesem.

Niestety, wystąpił u mnie nawrót objawów nerwicy. Od 2-ch lat miałem wszystko
'pod kontrolą' - przy pomocy leków i wyuczonych zachowań.

Aż tu nagle jak grom z jasnego nieba objawy OCD wróciły. Znów ataki
"rękomyjstwa", "szarpania klamek" i innych takich. Od razu zacząłem zwiększać
dawki Anafranilu, ale póki co nie widzę efektów jego działania. Oby to był
tylko chwilowy kryzys.

Najgorsze jest to, że mimo iż już raz udało mi się pokonać cięzki okres, teraz
nie wiem zupełnie, co samemu począć. Pozostaje mi iść utartymi ścieżkami i
modlić się, bym znów wszedł w stadium remisji objawów :(
Jak was postrzegają rodziny i inni bliscy ?
Witam wszystkich serdecznie.No właśnie mam takie pytanie.Jak postrzegają was
rodziny i inne bliskie osoby?W moim przypadku sprawa jest bardzo trudna.Moja
rodzina absolutnie nie wierzy,że moje zachowania są wynikiem choroby i,że sam
dałbym wiele by móc funkcjonować jak oni.Wiadomo,że w różnych przypadkach bywa
bardzo zróżnicowanie,gdyż ta choroba różnie się przejawia.Proszę napiszcie
jakie różne przykre sytuacje Was spotykają w związku z nn.Bywają przypadki
całkowitej degradacji życia,jak wtedy żyć i mieszkać z innymi?U mnie bywa
bardzo ostro.Kiedy objawy się utrzymują,prawie nie można funkcjonować.
Moja rodzina ,typowo chyba ,dla tej choroby,postrzega mnie jako leniwego i nie
chcącego zająć się swoim życiem,choć w istocie jest całkiem odwrotnie.Ciągle
mnie to denerwuje,że nie rozumieją i mi dokuczają.To podwójnie przykre.Raz
choroba ,a dwa niezrozumienie i dokuczanie.To dodatkowo potęguje moją złość
o to,że jestem chory na coś takiego i uniemożliwia wyleczenie.Od długiego
czasu szukam spokoju,którego nie mogę nigdzie znalezć.Codzienny
szum ,radio,tv,gazety i rozmowy potrafią przytłoczyć maksymalnie.Ponieważ mam
bardzo ostre ataki nerwicy natręctw,prowadzę życie w wycofaniu ale wcale się
od ludzi nie odcinam,to również moja rodzina ma mi za złe,a mnie przytłaczają
zwykłe codzienne tematy,albo nudne programy w tv.To narazie tyle,jak
pozbieram myśli spróbuję coś jeszcze dodać,a moze wątek sam się rozwinie.
Pozdrawiam wszystkich.
dziękuje Wam bardzo za odpowiedzi...
...jedna z osób zauważyla ze moje objawy sa raczej nerwicą lękową niż
natręctw...o tym samym myslalam wczoraj analizujac o co mi wlasciwie
chodzi.Bo przeciez niemozliwe by moje natrectwa dotyczyly juz
wszystkiego..moje myslenie wyglada mniej wiecej tak: a jak sie bede bala
otowrzyc oczy albo wstac albo w ogole wszystkiego sie bede bala i juz zawsze
bede zyla z takim lekiem przed wszystkim? Jak to ma byc natrectwo to raczej
myslowe -natretny lęk przed tym iz jak bede robic cokoloiwek to zawsze sie
bede tego bala.No niezle-normalny koszmar jakis.Bylam u psychiatry
wczoraj_ZOLOFT + xanax doraznie-xanaxu sie boje.wiem ze uzaleznia -po zolofic
ew nocy mialam atak paniki z wymiotami-jakis dramat.
pozdrawiam i zdrowiejcie szybko
moze ktos z was moglby mi jakos pomoc-jakby co piszcie na maila
kratka5@gazeta.pl

pozdrawiam,
A
Mam dokładnie to samo..Przeżylam następnego herxa..Chyba cudem.Lewa
ręka mrowi i ..wyrażnie wolałaby być nieużywana-tak to określę-nie ma
wyrażnego niedowładu,tylko lodowaccenie od środka i kłujące bóle-pod
pachą;zresztą po całej lewej stronie..Jest lęk,co powiedzą nerwy
pracujące z sercem na zalew tej toksyny..Czy ktoś z Was miał w czasie
herxa taki swiszczący oddech,jak przy ataku astmy??Płuca i oskrzela
czyste,a oddech gra..Dostałam euphyllinę..Przy tym straszne skoki
ciśnienia i pulsu...Palenie i bolesność skóry;swędzenie ciała.Przełyk
i krtań-jak dwie sciśnięte dechy-nawet picie nie wchodzi..Mdłości i
torsje..No i oczywiście ból głowy..Niezawodnuy kumpel..Nie do
zniesienia;najpierw cała głowa-potem lewa strona;jak cała reszta
ciała-walczy z toksynami..10 dni mnie trzymało..Głupi internista w
pracy;nie znający i nie leczący tej choroby-do czego się otwarcie
przyznaje-poczytał objawy za..nerwicę..Usłyszałam,że"od tego się nie
umiera"..Mam ochotę palnąć takiego niedouka.Pozdrawiam Was;kiepsko
ze mną..
nowa
Moja siostra choruje na borelioze. Chorowala ponad rok zanim ktos wpadl na to
zeby zrobic testy w tym kierunku. Wczesniej odsylano ja nawet
dopsychiatry.Miala glownie bole stawow, takie wedrujace, jednego dnia jedne,
na drugi dzien zupelnie inne i miala takie dziwne - ja to nazywalam atakami
doslownie ataki zmeczenia. I kolatania serca. Mowiono, ze objawy sa
niecharakterystyczne, ze to pewnie nerwica. Tylko ze spokojniejszego
czlowieka od niej to ja nie znam. I stresow poza choroba tez raczej nie
miala.Brala Rocefin przez 3 tygodnie, a potem klacid. Klacid 2 razy 500 mg
przez 3 miesiace. To bylo pol roku temu. Z tego co przeczytalam u was to
moglo byc za malo, ale jej przeszlo. Teraz to jest zupelnie zdrowy czlowiek.
mam tylko nadzieje ze ta choroba nie wroci.
Faktycznie dużo objawów boreliozy może przypominać nerwicę. Pamiętam, jak
podczas pierwszego ataku boreliozy (o czym wtedy oczywiście nie wiedziałam)
ładnych kilka lat temu, lekarz po zrobieniu podstawowych badań krwi, EKG i paru
innych stwierdził, że właśnie jest to nerwica. A że jestem niestety obciążona
pod tym kątem rodzinnie, więc dla niego sprawa była jasna.
Całe szczęście zmieniłam lekarza, poza tym wewnętrznie czułam, że to nie może
być nerwica sama w sobie. Uparłam się, aby w końcu znaleźć przyczynę.
Znalazłam, tylko trochę późno, bo kilka lat musiało upłynąć.
czy to niedoczynność?
Witam
Od kilku tygodni mam dość wysoki puls (zwykle około 90) przy ciśnieniu
wahającym się między 90/50 a 110/65 i ataki w czasie, których robi mi się
słabo, tętno wzrasta i mam zaciśnięte gardło. Lekarze mówią mi, że to przez
nerwicę. Dostałam skierowanie na badania i wyszło, że mam lekko podwyższone
TSH (4,320 przy normie od 0,27 do 4,2- 102% normy).
Jak rozumiem wysokie TSH jest między innymi objawem niedoczynności tarczycy. W
sumie wszystko by się zgadzało, bo mam mało energii, jestem senna, jest mi
ciągle zimno i na problemy z koncentracją i pamięcią narzekam od dawna.
Wszystko poza tym podwyższonym tętnem. Czy to możliwe, żeby występowało ono
przy niedoczynności?

Jutro idę zrobić sobie badania na ft3 i ft4.
witam wszystkich prosze zerknijcie na moje wyniki
Witam
na niedoczynność tarczycy choruje od 2006 r. Niestety trafilam na
niekompetentnego lekarza i przez rok sie męczyłam....zawroty głowy,
było mi słabo itd az w koncu nabawiłam sie nerwicy(a przynajmniej
miałam takie objawy)... Zmienilam lekarza i wszystko było ok do
czerwca tego roku. Znowu sie zaczeło...
TSH w czerwcu miałam 1,19 (0,25-4,20) przy dawce 50 letroxu. Byłam u
lekarza zmienił mi dawke na 25/50 ale zadnej poprawy...Teraz mam
takie wyniki:
FT4 64.10% [wynik 1.43, norma (0.93 - 1.71)]
FT3 28.49% [wynik 3.1, norma (2.57 - 4.43)]
TSH 40.25% [wynik 1.84, norma (0.25 - 4.2)]
I zmieniona dawke na 25 letroxu.
Z tego co tu czytałam to macie ogromna wiedze na ten temat.
Chciałabym sie dowiedziec czy moje wyniki sa ok i moje objawy sa
spowodowane nerwica czy odwrotnie czyli mam nie fajne wyniki, przez
które moge miec objawy nerwicowe.
I czy to wogole mozliwe zeby tarczyca powodowała takie objawy jak
lęki, ataki paniki,obnizony nastrój, drzenie rąk itp.
Pozdrawiam i z gory dziekuje za odpowiedz na moj post.

FT3 28.49% [wynik 3.1, norma (2.57 - 4.43)]
Tarczyca a nerwica.
Witam serdecznie, od dziecka cierpię na nerwicowe zaburzenia lękowe.
W różnych latach różnie bywało, obecnie mam 30 lat podjąłem leczenie u terapeuty bo kilka razy lądowałem na pogotowiu w panice i myślałem że po mnie. Robili mi tam różne badania krwi i ekg, za każdym razem spławiali do domu i zalecali resztę wyjaśnić z psychiatrą.
Sytuacja wygląda następująco, jak to w nerwicy, człowiek doszukuje się chorób u siebie, czyta fora, artykuły itp. Więc zacząłem robić różne badania i w tym na tarczycę, byłem na usg, babka stwierdziła że w normie, do badania skłoniło mnie to że lekarz na pogotowiu z zainteresowaniem patrzył na mój podbródek który niemal że łączy się z szyją, również lekarz od echa serca pytał czy nie choruję i moja narzeczona , moja wyobraźnia urosła wtedy, kiedy powtórzyłem to kobitce od usg to się uśmiechnęła i stwierdziła że po tym nie można stwierdzić. Później zrobiłem TSH i wyszło 2,98 lub 2,89, czyli w normie.
W mojej rodzinie choroba tarczycy występuje, kiedy byłem na badaniach okulistycznych babka coś wypatrzyła mi w oczach i pytała czy w rodzinie nikt nie choruje bo i mnie może to spotkać.
Z tego co zaobserwowałem to nie mam jakichś innych objawów poza lękowymi, zimnymi kończynami w chwili ataku nerwicowego, ciągle podkrążone oczy, co prawda nie za dobrze sypiam w nocy, waga w normie i nic poza tym, czy powinienem się dodatkowo badać?
Przepraszam za tak długi post, ale chodziło o oddanie sytuacji a nerwica to straszne paskudztwo które każe mi nie wierzyć w wyniki badań, podkopuje moją opinię o zdrowiu i ciągle skłania do obaw i następnych badań .
zamien proplanonol na atenonol z tym pierwszym mialam klopoty wogole dzialal
odwrotnie atenonol dziala super chociaz zdazaja sie ataki wysokiego pulsu z
nikad
nic wiecej nie moge
mi tez przypisali nerwice z objawami psychosomatycznymi
no co jem te tabulki jest lepiej ale i tak wiem ze to nie tylko nerwica
a jeszcze do tego mam ciagle uczucie pulsowania gornej czesci ciala nie idzie
tego dokladnie opisac ale to cos takiego
jak siade spokojnie i bez ruchu odczuwam pulsowanie w calych rekach klatce
piersiowej i wydaje mi sie ze glowa tez lata w rytm tego pulsowania inna osoba
nie widzi zeby glowa mi latala a ja tak czuje i to wcale nie jest zwiazane z
biciem serca te pulsowanie jest w innym czasie niz ruch serca
czuje jakby to nerwy tak pulsowaly pod skora dziwne
towazyszy mi ten stan od 7 lat niekiedy nie do wytrzymania potem sie nakrecam
mam objawy panicznego strachu i no wlasnie zaczyna pracowac serducho puls
rosnie jest coraz gorzej jest mi slabo i niedobrze
w domu szybko sie klade i niekiedy przechodzi ale jak jestem gdziekolwiek
najczesciej konczy sie to chwilowa utrata przytomnosci a jak juz slepia otworze
to jestem bardzo spocona i jest mi zimno
kiedys do calego tego cyrku jeszcze plakalam i tak przypisali mi nerwice tak
sobie z nia zyje nikt nie potrafi mi pomoc
jeszcze tarczyce raz dokladnie przebadam bo poczytalam ze lekarz tez nie do
koncz mnie zdiagnozowal
w maju robie badania i ide do innego endokrynologa
pozdrawiam
No to ja tez cos napisze ku pokrzepieniu serc. Mialam objawy newicy lekowej od
kilku lat. Leków nie bralam stale, tylko okazyjnie w sytuacjach ktore tego
wymagaly. Bardzo balam sie tego, ze podczas ciazy, gdy bede miala swiadomosc ze
nie moge brac lekow to ataki nasila sie i sobie nie poradze. Stalo sie na
odwrot. Owszem, na poczatku ciazy myslalam o tym wiele i czulam niepokoj, ale
powiedzialam sobie, ze zdrowie dziecka jest najwazniejsze i tylko to mnie teraz
obchodzi. W miare trwania ciazy bylo coraz lepiej, moge powiedziec, ze ciaza
mnie zupelnie uzdrowila. Im dluzej bylam w ciazy tym cudowniej i spokojniej sie
czulam. Teraz jestem 34 tyg. i zapomnialam co to stan lekowy. Sytuacje w
ktorych sie pojawial wydaja mi sie zupelnie nie-straszne, i dziwie sie jak
moglam przezywac w nich tak silny lęk. Nie wiem, moze jest spowodowane
dzialaniem hormonow na mozg, moje kolezanki potwierdzaja ze ciaza na nich
dziala rowniez tonizujaco i uspokajajaco, ze mijaja im depresje i nerwice. Moge
potwierdzic ze dla mnie ciaza to naprawde stan blogoslawiony, ze od wielu lat
czuje sie normalnie i jestem szczesliwa. Znajoma ktora miala takie problemy, a
teraz ma 3 dzieci i dzielila sie ze mna ze od czasu gdy zostala matka wszystkie
te problemy zniknely, zniknela bezsennosc, ze macierzynstwo wszystko zmienilo
na lepsze. Mam nadzieje ze i w moim wypadku efekt bedzie trwaly i nie minie
wraz z porodem czego wam wszystkim dziewczyny zycze z calego serca. Ewa.
czemu mi psychiatra zmienil dobry lek na zly?:(
generalnie cierpie na lek napadowy, z atakami paniki, lekka deprecha, jakas
nerwica lekowa, wiadomo, tych rzeczy nie da sie tak latwo od siebie oddzielic
przez 1,5 roku bralam efectin i czulam sie na nim fantastycznie! zadnych
objawow, zero lekow, wulkan energii, pare tygodni po rozpoczeciu kuracji
tanczylam na stole w winiarnii w neapolu :)
niestety pol roku pod odstawieniu lekow, wszystko wrocilo :( prawdopodobnie
pod wplywem ogomnego, dlugotrwalego stresu (praca, dom, nie chce mi sie w to
wchodzic)
i tym razem dostalam lexapro..pierwszy tydzien to byla totalna tragednia,
potem ciut lepiej, ale w sumie jestem na nim juz miesiac a ciagle jest
fatalnie :( nie jem, lek napadowy zamienil sie w lek przewlekly, najchetniej
nie wychodzilabym z lozka
w poniedzialek mam wizyte i chyba bede sie domagac zmiany, ale z tego co on
mi mowi wnioskuje ze szuka leku ktory mnie wyleczy, a nie
tylko "zaleczy"...czy to ma jakis sens? jezeli efectin tak mi sluzyl, to czy
jest sens szukac czegos innego? nie wiem nawet jak przetrzymam do tego
poniedzialku :(
Jak zwalczyć nerwicę?Jak zapanować nad sobą?
Podstępna nerwica dawała sygnały już od półtora roku,od maja tak dała mi
popalić że wylądowałam na pogotowiu, byłam u psychiatry, biorę xanax w razie
ataków, najgorsze jest to że powtarzają się teraz codziennie,jak jestem w
pracy i mam ręce zajęte to jakoś funkcjonuję, niestety kiedy po pracy wsiadam
do auta a mam do przejechania 54 km, zaczyna się, serce kołacze, dusi mnie w
klatce piersiowej, oblewają mnie poty, wpadam w panikę, cała się trzęsę, i
niestety sięgam po 50 mg xanaxu, pół godz. i po wszystkim, ale jak tak długo
można ciągnąć, czy wy też macie takie objawy.? Czuję się koszmarnie. Znowu
do psychiatry? , Może są inne sposoby, akupunktura? Czy ktoś z tego
korzystał? Ostatnie dwa lata były dla mnie koszmarem, urodziłam chorego
synka, z 10 miesięcy które przeżył kilka leżeliśmy w szpitalach, kiedy już
niby wyniki były dobre umierał na moich rękach. Niestety wspomnienia wracają,
nie mogę o niczym innym myśleć, a już myśl że za miesiąc minie rok od jego
śmierci .... Może ktoś z Was ma takie objawy?, czy wogóle można z tego
wyjść?. Zaczęłam bać się powrotów z pracy. Jak można nauczyć się myśleć
pozytywnie, odganiać koszmary, jak?. Pomóżcie.

Wiktor- mój Aniołek
www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
Kiedy pracujesz, wtedy ignorujesz objawy nerwicy. Kiedy jestes w samochodzie
objawy somatyczne wywoluja niepokoj a potem sttrach i panike.
Kiedys mialem takie kolatanie serca kiedy biegalem, zatrzymalo mnie to na jeden
dzien i pozniej biegalem z tym kolataniem. Po pewnym czasie objawy ustapily
calkowicie. Gdybym sie przestraszyl przestalbym biegac.
Strach i panika to problem psychologiczny, Ciebie uspokaja xanax. Sprobuj
wygrac z nerwica sama bez leku. Atak nerwicy nie trwa dlugo, ignoruj taki atak,
on sie po chwili skonczy. Sama zreszta wiesz o tym.
Serdeczne pozdrowienia.
Czy stosować Asentrę-bardzo proszę o radę.
Od lutego 2003rzaczełam żle sypiać,budziłam się z przyspieszoną czynnścią
serca uczuciem niepokoju ,skokiem ciśnienia do 168/110, towarzyszyło temu
uczucie panicznego strachu , zawroty głowy, uczucie jak bym za chwilę miała
dostać wylewu krwi do mózgu, że za chwile będzie ze mną koniec. Z trudem
wziełam leki metocard, lorafen, magnez- nosze je przy sobie bo czasami
miewam częstoskurcz nadkomorowy, mam niedomykalność zastawki mitralnej.
Poszłam do lekarza rodzinnego który przepisał mi metocard i hydroksizinę i
zalecił wizytę u ginekologa- wchodzę w trudny wiek dla kobiety.
Po zastosowaniu HTZ moje dolegliwości się zmniejszyły.Moje dolegliwości
ograniczyły się do budzenia nocnego, niewielkiego niepokoju, niewielkich
skoków ciśnienia. W ostatnim okresie czasu miałam dużo stresów.Moje
dolegliwości zaostrzyły się. Moja doktor ginekolog przepisała mi Asentrę.
Nie zaczełam jej brać bo obawiam się objawów ubocznych ze strony serca.
Dziś w nocy obudziłam sie z uczuciem niepokoju i przyspieszoną czynnością
serca, po
chwili bardzo mi skoczyło ciśnienie , zawroty głowy,i uczucie panicznego
lęku.Jestem już tym udręczona, boję się spać.
Przeczytałam już kilkanaście książek na temat nerwic, śledzę wypowiedzi na
tym forum. Wydaje mi się że cierpię na ataki paniki,a może dodatkowo na
jakieś nie zdiagnozowane schorzenie somatyczne.
Ciężko mi się wybrać do psychiatry, boję się brania leków antydepresyjnych-
ze względu na ich kardiotoksyczne działanie.
Bardzo proszę panią doktor o radę.
tadzionalepa napisał:

> Mam pytanie czy otepienie to objaw depresji ?

Moze otepienie to objaw depresji, a moze otepienie to objaw otepienia -
wirtualnie pewnie nie do sprawdzenia.

>Mam wrazenie ze nie lapie wszystkiego co sie wokol mnie dzieje... Tak jakbym
> byl pijany... Boje sie ze to cos gorszego...

Jak zaczyna Cie to przerazac to moze to sa poczatki nerwicy lekowej, albo
czegos jeszcze gorszego...Ciezkiej depresji z atakami paniki...

Czasami mam takie wrazenie
> jakbym nie wiedzial na co patrze, albo mam problem np z ogladaniem telewizji
> albo jak juz ktos cos dluzej mowi to trace watek i zapominam co mowil na
> poczatku... okropne ...
>
> poradzcie cos... bo juz nie chce mi sie wierzyc ze to depresja?!
>

To nie jest kwestia wiary... Do lekarza - marsz! (Albo na odtrucie. Ja tam nie
wiem po czym to otepienie, jesli nie po depresji...) Albo sie mecz sam, ale to
juz kwestia gustu.
pozdro
S.
Witam!
Mo wlasnie.Czy to się w ogóle da wyleczyć???
Mam za soba terapie indywidualna i grupową-skończyla sie w kwietniu, i w
dalszym ciągu przezywam tak SILNY LĘK,ze czasami naprawde myslę,że już nie
wytrzymam.Pracuję na pół etatu,w pracy umieram ze strachu,mam ataki paniki,chce
uciekać,wiem,ze to bez sensu...Markety,koscioły....-mam tak samo jak Wy więc
rozumiem z czym się zmagacie.
Przyczyna?Hm.Chodzi o to,ze ja nie za bardzo wiem co jest przyczyną.Miałam w
domu bardzo trudna sytuację,relacje z matką,teraz mieszkam w innym miescie, w
tym, w którym pracuje, razem z moim narzeczonym. I dlaczego nie jest dobrze?
Czemu te cholerne objawy wcale nie ustapiły????? Ani na jotę? jUz nic nie
rozumiem...Nie mam motywacji i nie chce mi się starac bo nie widzę efektów,nic
mnie nie zachęca,zeby przezwciężać trudności.
Proszę,pocieszcie,dodajcie otuchy. Może komus z WAS udało się z tego wyjść i
teraz jest dobrze.
Dodam,ze zmagam się juz z ta nerwica ok 4 lat. I dlatego nie mam juz
cierpliwości.
Pozdrawiam!
Ja na kołatanie serca dostałam od kardiologa Betaloc. I dużo lepiej go znoszę
niż Propranolol, po którym piekło mnie w piersiach i nakręcałam się przez to
jeszcze bardziej.
A samo kołatanie to objaw somatyczny depresji lub nerwicy (u mnie nerwicy).
Podobno nie jest niebezpieczne, ale np. w moim przypadku powoduje całą serię
następstw - z atakami paniki na czele.
nawrot depresji?
Problem z Seroxatem jest taki, ze on moze jeszcze pogorszyc poczatkowe objawy i
dodac od siebie nowe. Tym samym wpedza czlowieka w bledne kolo. Rozne objawy
psychiczne i fizyczne sugeruja nawrot choroby.

tak bylo i jest w moim przypadku, problem w tym, ze nigdy do tej pory nie
mialam zadnej depresji, ani atakow strasznej paniki (dostalam go na rzekoma
nerwice z objawami somatycznymi). Teraz natomiast mam ataki takiej paniki
niczym nie uzasadnionej (o niczym nie mysle), ze czuje sie jak zastraszone
zwierzatko. Miewam straszne spadki nastroju oraz placzliwosc, czasami wybuchy
agresji. - teraz to dopiero jestem niezrownowazona ;) a wszystko sie zaczelo
okolo 3-4 dnia po odstawieniu.

Jestem pewna, ze jakbym poszla do lekarza, to znalazl by mi jakas depresje czy
fobie, no bo przeciez takie ladne objawy... I dostalabym znowu jakis seroxacik
czy inny i tak w kolo Macieju:/ mozna sobie byc na tych proszkach do konca
zycia...
Od końca lutego biorę Seronil [silna nerwica z bulimią]. Przez pierwsze dwa
tygodnie nie czułam niczego nowego. Potem pojawiły się następujace "objawy":
brak apetytu na normalne jedzenie ale ogromna chęć na pączki i inne słodycze,
krótki sen.Przestałam wreszcie płakać całymi dniami, zaczęłam się trochę
wewnętrznie uspokajac i nie zwracałam uwagi na szcagóly , które kiedyś
wytracały mnie z równowagi. Ten krótki sen bardzo mnie martwił-budziłam się o 2-
3 w nocy i już nie mogłam zasnąć. Męczyłm się tak chyba ze dwa tygodnie, aż
nastąpiła jakas przemiana-pewnego popołudnia zsnęłam mocno, potem całą noc
spałam i tak jest do dziś. Po ok. miesiącu brania poczułam napływ energii do
pracy i wrócił lepszy humor i uśmiech. MIałm od końca lutego tylko 3 ataki
bulimii. Jednak od tygodnia czuje apatię, nic mi się nie chce robić, pracować,
martwi mnie to. Z dyskusji, które czytałm w Internecie wynikało,że Seronil
stawia na nogi, poprawia humor. Może jeszcze muszę poczekać?. Pozdrawiam
www.republika.pl/mario236/opinie1.html
www.leki.med.pl/lek.phtml?id=332&idnlek=1202&menu=3
mario236.republika.pl/
Pozdrawiam serdecznie
Napisz, jak na Ciebie działa.
Nie mam juz atakow, one nie przychodza kiedy je ignorujesz, one maja wywolywac
strach, kiedy tak sie nie dzieje nie przychodza wiecej. Zwykle kiedy pojawia
sie nerwica uwazamy ze musimy cos zrobic aby sie pozbyc jej atakow. Wiele osob
bierze rozmaite leki ktore nie skutkuja, najtrudniejsza rzecza jest ignorowanie
objawow nerwicy.
Nie wkurzaj sie na te ataki, w ten sposob zwracasz na nie uwage, one chca Cie w
to wciagnac. Od zlosci do strachu to jeden krok.
Jak sie pojawi atak powtarzaj Sobie ze nic jest, ze to zaraz minie i czekaj, to
po paru minutach odejdzie. Zostaje tylko wtedy kiedy obudzilo w Tobie strach.
Wtedy Ty zaczynasz dzialac przeciwko Sobie, mozesz sie wtedy udusic albo miec
zawal serca tyle ze to jest spowodowane Twoim strachem. Strach potrafi
przeksztacic sie w panike wtedy jest wielkim zagrozeniem. Mysle ze stad Twoje
podwyzszone cisnienie.
Z oddychaniem mialem roblemy rowniez w czasie biegania, nie zatrzymyaly mojego
biegu, tyle ze ja juz wtedy wiedzialem czym jest nerwica i ze trzeba to
ignorowac.
Kiedy jedziesz pociagiem staraj sie robic cos co lubisz. Mozesz robic na
drutach, czytac, rysowac, pisac itp. Kiedy sie pojawi atak nerwicy, skup sie na
tym co robisz i mysl tyko o tym, nie wolno dopuszczac wtedy innych mysli.
Zobaczysz jak szybko zaczniesz wygrywac ze Swoje nerwica.
Serdeczne pozdrowienia.
Przyjdzie taki czas Lucynko ze atak nerwicy nie wywola zadnej reakcji u Ciebie,
to zabiera duzo czasu. Najpierw trzeba rozumiec czym jest nerwica. Mam wrazenie
ze juz ja rozumiesz i to dobrze, przewalkowalas ja. W tej chwili probujesz
kontrolowac ja ale z tego co piszesz wynika ze przychodzi panika a z ta nie
potrafisz Sobie poradzic.
Mysle ze tutaj przydalyby sie Ci cwiczenia fizyczne. Cwiczenia fizyczne bardzo
zmiejszaja objawy paniki. Kiedy pojawi sie panika rob przysiady pompki,
brzuszki itp. Jesli mozesz idz wtedy pobiegac. Po 10 minutowym biegu wrocisz
bez objawow paniki. Ona moze znow sie wlaczyc ale bedzie slabsza i mozesz ja
osabiac przez cwiczenia fizyczne. Kiedy zaczniesz Sobie radzic z panika, bedzie
coraz slabsza, w koncu zniknie bo nie przynosi wiecej strachu i terroru.
Serdeczne pozdrowienia.
Objawy nerwicowe??
Hejka.Czy może ktoś wypisać od myśników objawy nerwicy??Chodzi o objawy
fizyczne i psychiczne oraz jak rozpoznać nerwicę??Bez seroxatu raz na 2 dni
1/4 tabletki nie mogę żyć a wiecie co się dzieje??Mam objawy nerwicowe i boję
się że to właśnie ta choroba...Mam tak :
-bóle głowy ale dosyć niewielkie
-zawroty głowy zwłaszcze przy poruszaniu się gwałtownie i przy ruszaniu oczami:P
-pisk w głowie i taki ucisk(czasem zatyka ucho)
-nagły spadek tętna i robi mi się zimno
-uderzenia duszności i gorąca
-nudności
-smutny nastrój i wrażenie że będzie źle
-wyraźne uczucie pulsowania żył i serca oraz głowy
-chęć płakania
-nagły brak energii żeby się podnieść i zrobić cokolwiek
-następnego dnia rano jak się obudzę to czuję się wypruty
-złe sny i bezsenność
-nagłe uczucie lęku że nawet jak ojciec w domu jest to boję się nagle bez
powodu iść samemu gdziekolwiek nawet do ubikacji i ten lęk po chwili mija
Czy to są objawy nerwicowe??Wymieńcie jeszcze jakieś i powiedcie mi czy do
końca życia mogę brać seroxat 1/2 tabletki dziennie i nic mi się nie
stanie??Bo pomagał a teraz mam takie nagłe ataki nerwicowe wieczorem
przeważnie i to co 2-3 dni.Mój nastrój się wacha.Leki pomagają ale tylko
seroxat a jeśli go nie biorę to lorafen.Wypiszcie co o tym myślicie i bardzo
mi zależy czym objawia się nerwica.
Widze, ze obawy i objawy wszyscy mamy podobne, chociaz kazda ''nerwica'' jest
inna :)
A powiedz, czy na stany nerwicowo-depresyjne i ataki paniki cierpisz od
krotkiego, czy dluzszego czasu ? jest to pierwszy epiozd ? Czy moze dlugotrwala
choroba ? Jakas psychoterapia ? Lekarstwa ?
Tak z ciekawosci pytam.
A tutaj link do grupy, abys mogla napisac do moderatorki grupy swoją historię o
tych niedobrych zaburzeniach :) health.groups.yahoo.com/group/panikarze/

Pozdrawiam cieplo :)
jak Cię dopadnie jeszcze raz taki "atak" ( oby nie ) to wypij łyżkę hydroksyzyny
jesli pomoże to z duzym prawdopodobieństwem można przypuszczać ataki
nerwicowe.... oczywiście mam nadzieje, że to nie to dziadostwo ( leczę się na
nerwicę lękową 6 lat )
Słyszałam również o tego typu "atakach" właśnie po odstawieniu środków
antykoncepcyjnych dziewczyny po powrocie do tabletek wyzbywały się ataków, czyli
pewnie hormony szalały i w ten sposób dawały o sobie znać...
acha przyszła mi jeszcze jedna rzecz na myśl zbadaj poziom prolaktyny bardzo
wysoka też może dawać podobne objawy... zdrówka życzę.
Witam. Najlepiej będzie jak założysz własny wątek ze swoją chorobą.
Wtedy jest przejrzyście, i łatwiej ci coś podpowiedzieć. Z tymi
twoimi dolegliwościami sercowymi, to może być tak jak u mnie,
właśnie może to być nerwica seca, która potrafi dawać objawy
zawałowe. Ja właśnie jestem po takich "atakach". Jestem po ekg,
które nic nie wykazało, ale dostałam skierowanie do kardiologa, bo
prześwietlenie płuc wykazuje przerost lewej komory, i na dodatek
jeszcze jakieś zwapnienia aorty. Jestem na etapie szukania dobrego
kardiologa, który albo potwierdzi, albo wykluczy chorobę serca, oby
wykluczył. Z fibromialgią to tak jest, że jak jest chłodno i
wilgotno, a jeszcze dojdzie to tego stres to bóle się bardzo
nasilają. Najlepiej byłoby gdybyś poszła do dobrego reumatologa.
Pozdrawiam serdecznie.
> Czy w związku z tym zanim przejdę z dawki 12,5 na 25 powinnam też zrobić
> badanie TSH?

To akurat zmiana, ktora mozesz zrobic bez badania. Ale dalej juz bym byla
ostrozna. Nie znaczy to ze od razu powinnas zrobic tsh przy 25 - zalezy jak sie
bedziesz czuc.

Sa lekarze ktorzy zakladaja ze dawka dla doroslej osoby to np. 100 mikrogramow
i do tego momentu nie za bradzo chca badac. Na forum oprocz mnie chyba tak miala
jeszcze jedna osoba. I ona i ja wpadlysmy "po drodze do dawki docelowej" w
nadczynnosc. Dlatego ja wole byc teraz ostrozna.

> To ciekawe z tymi wahaniami temperatury. Będę musiała poobserwować, nie
> przyszłoby mi do głowy, że mogę mieć niższą.

Niska przemiana materii to i niska temp.

> CZy te wahania objawiają się jakoś drastycznie?

Moge tylko za siebie mowic. Obserwuje po prostu coraz wiecej objawow
niedoczynnosc. Po jakims czasie rozpoznaje je na tyle ze wracam do mierzenia
temp i zwykle potem wizyta u lekarza potwierdza ze znowu cos nie tak z
hormonami. To jest dokuczliwe ale nie jest to nic naglego.

Teraz jak zaczynasz brac euthryox postaraj sie obserwowac czy te ataki
leku/nerwica nie sa czescia niedoczynnosci. Niestety leki moga wystepowac i w
nadczynnosci i w niedoczynnosci - dlatego nie ma na to jakiejs reguly.

O psychologicznych aspektach niedozcynnosci tarczycy moze przeczytac w artykule
z linku ponizej
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24776&w=24717577&a=24717577
pozdrawiam
ula
Mozesz miec objawy przy takim tsh.

Ja sie meczylam ze 3 lata z atakami paniki (nagly bol przy probie nabierania
oddechu, ktory mija po lekach uspokajajacych), zanim tsh spadlo na tyle zeby
lekarz stwierdzil niedoczynnosc. Poniewaz wczesniej internista podejrzewal
tarczyce - wiec robilam caly czas badania hormonow i tsh ale byly w normie.
Teraz jak juz troche poczytalam to wiem ze tsh powyzej 2.5 to juz niestety
poczatek choroby dlatego - caly czas jak lekarz mi mowil ze z tarczyca wszystko
ok - to nie byla prawda. Odkad biore hormon tarczycy - nie mam atakow paniki.

Oczywiscie jesli dawka jest za mala czy za duza pewne objawy wracaja ale
poniewaz wiem co najpierw sprawdzic - wiec tez mam do tego inny stosunek.

> Łatwiej mi
> było jednak uwierzyć w nerwicę :)

Nie mozna byc pewnym ze jej nie masz, ale przy Hashi jest duza szansa ze to
tarczyca "miesza". Z tym chorosbkiem sie trzeba oswoic, wtedy mozna calkiem
normalnie zyc.

Daj znac jak znosisz lek.
pozdrawiam
ula
Widzę, że mamy bardzo podobne objawy. Mnie też leczyli na nerwicę, albo i nawet nie leczyli, tylko z politowaniem kiwali głowami i kazali brać się w garść!
Do głowy by mi nie przyszło, że TSH 2,5 to już początek choroby!
To co napisałaś: "Odkad biore hormon tarczycy - nie mam atakow paniki. " jest dla mnie wielką nadzieją, że wreszcie się pozbędę tego g...
Ale powiedz mi jeszcze więcej o dopasowywaniu dawki. Napisałaś:
> Oczywiscie jesli dawka jest za mala czy za duza pewne objawy wracaja ale
> poniewaz wiem co najpierw sprawdzic - wiec tez mam do tego inny stosunek.
CO najpierw należy sprawdzać? Ja przez dłuższy czas nie będę brała dawki większej niż 25 mikrogramów, to chyba nic złego nie powinno się dziać? Liczę, że będę odczuwała tylko dobre rzeczy. Już dziś czuję się lepiej, choć to dopiero drugi dzień, więc nie ma siły, zeby lek zadziałał :)
Pozdrawiam serdecznie!
Lena
moona, jednym z objawów somatycznych ataku tej choroby może być nadmierna
potliwość, uczucie, że zaraz zemdlejesz, czasem możesz miec poczucie, że
chorujesz psychicznie (ale jest to subiektywne odczucie)przyspieszona akcja
serca bez wyrażnego powodu, zaburzenia snu, trudności z koncentracją. W ataku n.
l. czujesz dziwny nieokreślonego pochodzenia lęk, niepokój, który może trwać
albo krótko - jest to tzw. atak paniki, albo długotrwały lęk. Do tegoi dochodzą
czasem fobie, np. boisz się obcych ludzi, pająków, albo odczuwasz lęk przed
zanlezieniekm sie w tłumie (to tylko niektóre z fobii). Może się zdarzyć, że
nerwica przebiega równolegle z epizodami depresji. moona, idź do psychiatry, to
nic wstydliwego! Odezwij się. chcesz coś jeszcze wiedzieć?
nerwica, już do końca życia??
Męczę się z nią od 8 lat, są okresy lepsze i gorsze. Mimo brania leków
występują ataki paniki, obniżona samoocena, niepokój, lęk. Czasem mam dosc i
myślę sobie, że nie potrafię zaakceptować jej (ponoć pogodzenie się z nią i
"zaprzyjaźnienie" daje najlepsze efekty) i nauczyć się z nią żyć i być. Ciągle
wraca jak bumerang i kiedy są lepsze okresy, za jakiś czas okazuje się, że ona
nie śpi, że ciągle tkwi i niszczy mi życie. Mam 32 lata i serdecznie dosyć
borykania się z przykrymi objawami. Gdyby nie moi najbliżsi (corka i mąż), już
dawno bym się poddała, ale wiem , że zatruwam im życie. Nie chcę być taka. Czy
psychoterapia działa? Podzielcie się doświadczeniami , czy warto w to wchodzić
i wywalać kasę? czy warto poznać siebie i zdiagnozować dlaczego???
gonia301 napisała:

> Męczę się z nią od 8 lat, są okresy lepsze i gorsze. Mimo brania leków
> występują ataki paniki, obniżona samoocena, niepokój, lęk. Czasem mam dosc i
> myślę sobie, że nie potrafię zaakceptować jej (ponoć pogodzenie się z nią i
> "zaprzyjaźnienie" daje najlepsze efekty) i nauczyć się z nią żyć i być. Ciągle
> wraca jak bumerang i kiedy są lepsze okresy, za jakiś czas okazuje się, że ona
> nie śpi, że ciągle tkwi i niszczy mi życie. Mam 32 lata i serdecznie dosyć
> borykania się z przykrymi objawami. Gdyby nie moi najbliżsi (corka i mąż), już
> dawno bym się poddała, ale wiem , że zatruwam im życie. Nie chcę być taka. Czy
> psychoterapia działa? Podzielcie się doświadczeniami , czy warto w to wchodzić
> i wywalać kasę? czy warto poznać siebie i zdiagnozować dlaczego???

Warto. Troche sie pomeczysz ale zlapiesz szanse na lepsze zycie. Dlaczego
wywalac kase ? Sprawdz czy w twoim miescie jest oddzial leczenia nerwic - byc
moze tam wlasnie prowadza psychoterapie grupowa. Bezplatnie tzn. w ramach
ubezpieczenia. We wszystkich wiekszych miastach chyba sa takowe miejsca.
Leki to nie jest rozwiazanie.

Zerknij na 'biala liste' - moze tam znajdziesz potrzebny adres.

lune
nerwica to przede wszystkim osobowość, której rozwój w pewnym momencie poszedł w nieprawidłowym kierunku, kosztem sił witalnych całej psychiki
karmisz i rozwijasz tylko swoje sztuczne "ja", to które było akceptowane i mogło się rozwijać, podczas gdy ty "autentyczna" gdzieś tam sobie usychasz w środku
nie znasz siebie, bo nie możesz znać siebie, znasz głównie 'personę', często niejedno, poprzez którą funkcjonujesz w społeczeństwie

lęki czy agresja pojawiają się jako pochodna tej sztucznej struktury

wcale nie musisz się bać innych ludzi, nie musisz mieć też fobii, możesz być np cholerykiem z atakami szału i swój niepokój "zrzucać" na innych nie widząc problemu

rodzaj nerwicy zależy od środowiska w którym dorastałaś, i które części osobowości zostały stłumione - im więcej cech, których nie mogłaś swobodnie przejawiać, tym większa możliwość wystąpienia fizycznych objawów nerwicy (nerwobóli,ataków lęku czy paniki)

są środowiska w których jedynie nerwica mogła pomóc w zachowaniu własnego "ja" inaczej osobowość właściwa zostałaby zniszczona

terapia powinna polegać na zbudowaniu normalności i usunięciu neurotycznych potrzeb pacjenta (np. ciągłego potwierdzania własnej wartości, kompulsywnej pomocy innym, etc)
robota na kilka lat :D przynajmniej
studjuje psychologie i to nie sa ataki paniki!!!! moze to byc na tle nerwowym,
podobne objawy wystepuja przy reakcji na dlugotrwale dzialanie stresu:szkola
nauka rodzice dzieczyna jest rowniez cos takiego jak hipohondria. jezeli
badania wszystkie wyszly ok a lekaz ktory je zlecil nic nie wykryl powinien
skierowac cie po porade do psychologa, mozesz miec rowniesz nerwice lekowa
polegajaac na tym ze probojesz wyprzec ze swojej swiadomosci pewne emocje np:
wrogosc czy pragnienia sexualne a kazda proba myslenia o tym wywoluje u ciebie
lek powiazany z kompulsjami czyli reakcja organizmu na to co dzieje sie w
twojej glowie :) czyli te wszystkie objawy ktore wypisales. albo lekarz byl
bencwalem i nie potrafi leczyc albo czytac wynikow badan. pozdrawiam odezwij
sie i napisz co z tego wyszlo
ja mam trochę podobne objawy, i też za wysoką prolaktynę, i inne hormony też
nie halo. Czasami dopada mnie uczucie że zaraz zemdleję, albo że się przewrócę,
do tego super szybkie bicie serca, paniczny lęk, coś okropnego. Po
takim "ataku" jestem wyczerpana. To pojawia się nagle, i zawsze myślałam że to
jest jakaś nerwica. Ale może rzeczywiście to jest sprzężone? Czy ktoś zna
potwierdzoną teorię związku napadów lęku i prolaktyny? Wiem, że stres podnosi
jej poziom, ale może to działa w dwie strony? Czy to leczyć u psychologa czy
endokrynologa czy u obydwóch?
Ja mam podobnie, tylko u mnie badania nie wykazały kompletnie nic, zdrowa
organicznie a objawy to. ból, ściskanie zoładka, odbijanie, zgaga, przelewanie
w jelitach, ścisk gardła. Brałam od gastrologa rozne kombinacje lekow typu;
lanzul, ulfamid, controloc,losec i gorzej sie czułam, Zrezygnowałam z leków i
obecnie lecze sie ziołami bonifratrów i lekami na nerwice, jest troche lepiej,
nie mam tak czestych ataków zoładkowych i zgagi porannej.
Podobno helicobakter lubi sie odnawiać mimo antybiotyków - usłuyszałam to od
lekarki rodzinnej.
pozdrawiam
Zwykle konczysz Swoja argumentacje personalnym atakiem. Robisz to za
kazdym razem kiedy dyskutujemy.
Mysle ze najlatwiej zaatakowaqc personalnie, wtedy nie trzeba
argumentow. W czasie tej dyskusji nie przedstawilas zadnych
argumentow oprocz ostrzegania przede mna. Nie znasz rowniez objawow
schizofrenii, wykluczasz z jej objawow nerwice, deprese i objawy
zaburzen afektywnych. Trzeba przezyc i pokonac schizofrenie zeby ja
naprawde zobaczyc.
Serdeczne pozdrowienia.
jagandra napisała:

> "Sen którego nie interpretujemy jest jak list, którego nie
otwieramy"
> Ale czemu tylko odczytywać?

Jesli uda mi się list odczytac, to pzrecież jest to dla mnie cenna
wskazówka.
Wtedy, gdy miałam stany lękowe,miałam dość słaby kontakt ze swoim
ciałem i duszą Psychoterapia powoli to zmieniała.

Ja się nauczyłam rozpoznawać stan lęku i napięcia,
> jaki często poprzedzał pojawienie się tego paraliżu sennego,
dzięki temu byłam
> w stanie mu zapobiegać. Nauczyłam się też wybudzać. Warto było.

Zazdroszczę ci.Po roku terapii zauważyłam,że nie mam już ataków lęku
i to było chyba najszczęśliwsze odkrycie w życiu

> Ja te sny nadal biorę za objaw nerwicy. Ale jakoś nie przyszło mi
do głowy opow
> iadać o nich w czasie terapii. Może akurat żaden się wtedy nie
pojawił. Miałam
> wtedy mnóstwo marzeń sennych.
U mnie pierwsze objawy borelki to były właśnie objawy nerwicowe -
wewnętrzne napięcie, kołatanie serca, uczucie duszenia, nagłe
osłabienie siły mięsniowej (ręce, nogi). Nasilało sie to najczesciej
poza domem, nie mogłam jeździć autobusem. Ataki były tak silne, ż
emusiałam przerwać na ro studia, ponieważ praktycznie nie
wychodziłam z domu, a już na pewno nie sama. Pomógł mi obecny mąż,
którego wtedy poznałam (notabene, gdybym była zdrowa nie siedziała w
domu, to nie oglądałabym programu z jego udziałem i byśmy się nie
poznali ) . wyciągał mnie na siłe z domu, po malutku, stopniowo,
aż w koncu zaczęłam sama do niego jeździć i uwierzyłam, ż eto
rzeczywiście nerwica. wtedy miałam 2-letnia remisję choroby (bez
leczenia). Po dwóch latach, jak choroba wróciła, miałam juz cięzkie
neurologiczne objawy. Ataki paniki czasem się zdarzają, ale rzadko -
raz na 1-2mies.
Witaj!
Chyba nie będę Ci zbyt pomocna bo objawy nerwicy lękowej zniknęły mi gdzieś ok
4-5 miesięcy przed zajściem w ciążę. Powodem tego był przełom w sesji
terapeutycznej dzięki któremu sama sobie zaczęłam radzić z objawami nerwicy. Na
ten przełom składało sie dojście do podstaw psychologicznych mojej choroby jak
i znalezienie przeze mnie pozytywnych skutków choroby. Brzmi to może nieco
strasznie ale już tłumaczę: musiała znaleźć w nerwicy jedną rzecz za którą
mogłabym ja polubieć. I jako, że zawsze strasznie pilnowałam wagi ciała a w
ataku nerwicy chudnę ok 8kg/tydzień to zaczęłam wręcz "zapraszać" objawy
nerwicy do siebie. Skutkiem tego było to, że nerwica ustąpiła (mam nadzieję że
na zawsze Może spróbuj znależćw swojej nerwicy coś podobnego, coś czego
mozna by się było uchwycić w ten sposób
Co do tabletek: jak już wcześniej wspomniałam objawy choroby ustąpiły przed
ciążą (a to moja pierwsza ciąża więc etapu karmienia nie mam jeszcze za sobą)
ale znając od podszewki tą chorobę to powiedzieć tak: masz do wyboru - swoje
dobre samopoczucie + dobre samopoczucie dziecka + butelka zamiast piersi albo
Twoje złe samopoczucie + złe samopoczucie dziecka + karmienie piersią.
Osobiście skłaniałabym się ku drugiej ewentualności ale oczywiście Ty sama
wiesz najlepiej co dla Ciebie najlepsze. Jeśli masz jeszcze w sobie siły żeby
walczyć to spróbuj. Dobrze wiem jakim kosztem to okupisz. Trzymam za Ciebie
mocno kciuki i wierzę, że wybierzesz dla siebie jak najlepiej.
Ściskam ocno Was obydwie
bm
a jak to sie u was zaczelo? ta nerwica...bo chyba nie od razu lęk jest tak
ogromny? ja z objawow somatycznych mam tylko bicie serca i slabosc, ale po
pierwszym ataku paniki, kiedy siegnelam po informacje (psychiatra, publikacje
etc)i wykorzystalam je, atak paniki nadchodzi ale jakby zatrzymuje sie i
przechodzi w stan lekkiego uogolnionego niepokoju, potem znika. Dodam ze juz 3
tyg biore coaxil ale nie czuje kompletnie zadnych zmian (poza tym ze dlugo nie
spie i pozno wstaje:)
hasanet napisała:

> Twoja psyche chce dojść do głosu z czymś, czego jej zabroniłaś, przemawia
więc
> poprzez somę. Ciekawe, co mroki duszy mają Ci do zakomunikowania.

To tylko podswiadoma pamiec starych traum i konsekwencja ostatnich lat stresu i
niezadowolenia z zycia. Zapamietane i niekontrolowane beknięcia ciała
migdałowatego (w mozgu). Wiedza daje duzy dystans (ataki nauczylam sie
przychamowywac prawie natychmiast)ale jednak martwi mnie ze nerwica jeszcze mi
pokaze na co ją stać. Pol biedy objawy somatyczne i lęk (do opanowania)ale
uczucie depresonalizacji przed, jest przerazajace.
Również bardzo się martwię możliwością nawrotu stanów lękowych w przyszłości.
Czy jeśli od wielu lat miałam te dziwne objawy somatyczne to uda się w rok je
usunąć? Mam trochę mętlik w głowie, może pomożesz mi to uporządkować. Te
wszystkie duszności, drętwienia rąk itp to niby objawy nerwicy. Do tego doszły
ataki lękowe. Czy to wszystko może razem występować w depresji (zniechęcenie,
smutek)? Czy to będzie depresja endogenna? Może mi to uporzadkujesz bo lekarz
nie bardzo się kwapi.
czy to depresja?
Witam
kilka miesoięcy temu stwierdzono u mnie lęk napadowy (chyba po tym, że miewam
co jakiś czas ataki objawów somatycznych , takich jak w nerwicy). Ciekawa
jednak jestem, czy istnieje możliwość chorowania zarówno na nerwicę jak i na
depresję, pytam się o to poniewaz od dość dawna jestem ciągle przygnębiona,
wyobrażam sobie tysiące problemów, prawie je stwarzam, mam typowe
czarnowidztwo, nawet nie mam ochoty zadbać o siebie jak kiedyś ,libido równe
zero, poza tym jestem ciągle nerwowa i wszystko wyprowadza mnie z równowagi,
no i oczywiście mam wrażenie, że wszyscy są lepsi ode mnie, czy to może być
depresja?
coaxil- placebo!?no nie wiem...
przepisanomi na ataki paniki. bralam 4 tygodnie, moj stan stopniowo sie
pogarszal tzn, nastroj byl ok, jak zwykle, moze oczko wyzej, ale za to po ok
dwoch tygodniach: niepokoj, kolatania serca, bole brzycha, nocny dosc silny
atak paniki.
ostawilam coaxil, po to zeby zrobic miejsce na przepisany (w następstwie)
paxtin, i juz nastepnego dnia poczulam sie calkiem dobrze, zero objawow
nerwicy czy depresji! odczekalam jeszcze pare dni, dla pewnosci, i czuje sie
dobrze, prawie bardzo dobrze. co jest?:) zaczynam sie zastanawiac czy jest
sens zaczynac z paroksetyną...wobec powyzszego.
damen_dramen napisała:

> przepisanomi na ataki paniki. bralam 4 tygodnie, moj stan stopniowo sie
> pogarszal tzn, nastroj byl ok, jak zwykle, moze oczko wyzej, ale za to po ok
> dwoch tygodniach: niepokoj, kolatania serca, bole brzycha, nocny dosc silny
> atak paniki.
> ostawilam coaxil, po to zeby zrobic miejsce na przepisany (w następstwie)
> paxtin, i juz nastepnego dnia poczulam sie calkiem dobrze, zero objawow
> nerwicy czy depresji! odczekalam jeszcze pare dni, dla pewnosci, i czuje sie
> dobrze, prawie bardzo dobrze. co jest?:)
Mnie wygląda na to, że raczej nie.
> zaczynam sie zastanawiac czy jest
> sens zaczynac z paroksetyną...wobec powyzszego.
Nie znam paroksentyny, ale jeśli zapisał Ci lekarz..
Mój mąż; depresja i jego leki. Proszę o rade
Mój maż ma depresje, zreszta sam ja zdiagnozował co potwierdził lekarz. 8 lat
temu przechodził przez coś podobnego. Szybko sie z tym uporał. Podłożem tej
depresji jest nerwica, na którą cierpi od dzieciństwa. Nie ma jakis
szczególnych objawów bo fuknkcjonuje normalnie. Całe życei uprawia sport,
dużo czyta. Jest type który tłumi wszystko w środku tak że nawet ja przez
dłuzszy czas nie wiem że coś sie zaczyna dziać. Dopiero jak dopadły go lęki
to się przyznał, ze ma ataki lęku, że traci chęć do działań, terningi któych
nie opuszczał juz mu się nie chce. Brak checi. Streścił to wszystko lekarzowi
a on zapisał mu następujące leki:
Xanaks na uspokojenie (ale jeszcze nie wział, bierze te leki 8 dni)
Depakine chrono 300 1xrano i 1xwieczorem (nie rozumiem po co jak to na
padaczke)
efectin er 75 1xrano
trittico cr przez pierwsze 3 dni 1/3 tabl, potem 2/3 a teraz po 6 dniach po
całej.
Odkad bierze leki wszystko zaczyna wracać do normy. Po wieczornej dawce zwala
go z nóg jak i po porannej (jest taki trochę zamroczony), ale w ciagu dnia
jak leki z rana przestaja działać to jest super.
Czy juz z tego wychodzi? Jak długo moze potrwać taka kuracja? Chcemy starać
się o dziecko wkrótce i nie wiem jak te wszystkie leki mogą wpłynąć na
plemniki?
Czy ten lekarz nie przepisała za dużo tych leków?
Będe wdziećzna za jakąś opinie.
Z góry dzięki

>