Szukaj:Słowo(a): objawy Szpiczak mnogi
U mnie sprawa wygląda zupelnie przeciwnie .. Od czerwca mialam ciągleobnizone WBC ( na poziomie 3 tys ) RBC tez ponizej normy i plytki rowniez . Od 7 tyg jestem na abx . Po 2 tyg na abx wbc podnioslo się na 5 tys , RBC rowniez osiągnelo norme , tylko plytki dalej sobie skaczą , raz na granicy , raz na juz nie mieszczą się w normie . Po 6 tyg abx kontrolne badania i tez wyniki lepsze niz przed . U mnie podejrzewa byla Ehrlichia ktora odpowiadalaby za spadek WBC ( ale to dopiero ostatnio , bo przez te 7 miesięcy bylam juz chyba u wszystkich mozliwych specjalistow i podejrzewano rozne dziadostwa ) Jesli masz podejrzenie ze to abx to skonsultuj to moze z swoim lekarzem . Ja przez te pol roku bylam pod kontrolą hematologa i zadne drastyczne srodki nie byly podjęte , ponoc z leukopenią na poziomie 3 tys mozna zyc wiele osob niby taką ma .. Chociaz oczywiscie podejrzewa ziarnice , bialaczke , szpiczaka mnogiego itd , ale to dlatego ze u mnie i inne objawy by sie zgadzaly .

Pozdrawiam serdecznie !
"witek" napisał(a):

Cześć. Czy jest ktoś może na grupie, komu dzięki DO udało się wyleczyć ze
szpiczaka mnogiego (rodzaj raka szpiku), lub zna kogoś komu to się udało.
Mój teść zachorował i chciałbym mu pomóc. Może jakiś przykład dałby mu
trochę do myślenia. Niestety przykład zięcia, który jest na DO już prawie 4

lata niezbyt do niego przemawia. Zresztą nie staram się go zbytnio
przekonywać, aby nie przyniosło to odwrotnego efektu ( jak to zwykle bywa).

Pozdrawiam.Witek

Panie Witku


Choroba ta dotknęła również mojej rodziny u Ojca trwała ok. 6 miesięcy.
Pisząc trwała nie chcę kończyć zdania.... Wprawdzie we wczesnych stadiach tej
choroby I – jest spora nadzieja. W moim przypadku lekarz rodzinny leczył
na korzonki, a to były pierwsze objawy tej choroby. Od momentu zdiagnozowania
(stopień IIIB) do .... upłynęły 3 tygodnie. Co było bezpośrednią przyczyną
– zapewne ogólne osłabienie wynikające z chemioterapii w połączeniu z
zapaleniem płuc oraz niemożliwością poruszania się (patologiczne – w
wyniku choroby złamanie 3 kręgów). Wracając do tematu – myślę, że z
powodu braku znajomości przyczyny tej choroby (ok. 3 przypadków na 100000
osób) uważam, że DO nie wniesie tu nic nowego. Konwencjonalne metody to
chemia, naświetlania lub dalej idąc przeszczepy szpiku (własny lub obcy).
Serdecznie życzę, aby Pana Teść miał więcej szczęścia. Robert

>

--
Wysłano ze strony http://forum.dieta-optymalna.info/
Witam Wszystkich, Choroba ta nie dotyczy mnie tylko mojego partnera, mieszkamy obecnie w Wielkiej Brytanii, od roku byl leczony na nadcisnienie tetnicze, lekarz skierowal nas do szpitala aby sprawdzic nerki poniewaz zle pracuja, nadzieja na transplantacje itd. Ale przed wyjsciem ze szpitala dowiedzialam sie (on o niczym nie wie) ze czekamy na wiadomosc i potwierdzenie diagnozy SZPICZAK MNOGI. Nie wiem jak mu o tym powiem ale mam jeszcze nadzieje ze to nie bedzie to. On bardzo dobrze sie czuje nie ma zadnych objawow i tylko 40 lat. Pozdrawiam Was wszystkich i zycze powodzenia. Agnieszka
Witam Tadku.
Poglądy wymienię ze wszystkimi, bo jak mówił prof. Julian Aleksandrowicz "Wiedza stwarza nadzieję".
Ja także ufam lekarzom, ale wolę wiedzieć jaką metodą mnie leczą, jakie leki stosują, jakie są wyniki itd.
Miałem już doświadczenie, że w tym samym szpitalu, na kolejnych moich pobytach, dwaj lekarze kolejno mnie prowadzący stwierdzili co innego w tej samej sprawie dot. mojego leczenia. Dopiero opinia ordynatora przecięła sprawę.
Jeśli chodzi o cyklofosfamid i neufogen (właściwie: neupogen) to ich stosowanie zależy od przyjętego schematu leczenia.
Najpowszechniej stosowane to VAD (vinkrystyna, adriamycyna, deksametazon), MP (melfalan, prednizon) itd., a w moim przypadku CTD (cyklofosfamid, talidomid, ddeksametazon) lub TD (talidomid, deksametazon). Schemat VAD najczęściej używany do leczenia szpiczaka mnogiego przygotowuje do procedury autoprzeszczepu komórek macierzystych.
Jak pisze Jarek do przeszczepu trzeba osiągnąć stan remisji tzn. ustąpienia przewlekłych objawów choroby (jednak remisja nie koniecznie jest równoznaczna z wyleczeniem), a ponadto odpowiednią liczbę komórek macierzystych mających być pobranych do autoprzeszczepu.
Nie bardzo Cię rozumiem. Z jednej strony piszesz, że zaufałeś lekarzowi (i bardzo dobrze), z drugiej zaś, że lekarz nie wspominał o mobilizacji, czy pobieraniu komórek. Po pierwsze razę Ci przeczytać, czy w "Kartach informacyjnych" (tzw. wypisach ze szpitala) nie ma zaleceń, co do dalszego leczenia (bo w moich zalecenia są). Po drugie pytaj o to lekarzy podczas leczenia lub wyjścia ze szpitala. Z doświadczenia wiem, że jak pacjent nie pyta, to lekarz niewiele mówi.
Moim zdaniem bóle, o których piszesz to nie te, o które chodzi. Po zapytaniu mojego lekarza uzyskałem informację, że chodzi o bóle w odcinku lędźwiowym w związku z mobilizacją przed pobraniem komórek do autoprzeszczepu. Ale bóle to tylko objaw. Podstawą jest badanie liczby komórek macierzystych w krwi obwodowej i w szpiku, w zależności od źródła ich pobierania.
Jak widzisz nie da sie tego opisać w kilku słowach. Ale w szpitalu mam nadmiar czasu wolnego.
Pozdrawiam. 3maj się. Wiesław.

>