Szukaj:Słowo(a): obliczanie zadań matematycznych
Ach, właśnie zaczynam rozumieć studencki brak czasu, brak czasu, brak
czasu! 6 godzin robić (obliczać, mnóstwo wzorów, rysować wykres na
papierze milimetrowym) sprawozdanie z fizyki! Ale fragmenty wczorajszego
Rońkowego meczu w tv widziałam. Niestety, na transmisje
on-line nie stać mnie czasowo :( Nawet stronka nieuaktualniona, a tu
czeka jedyne 55 zadań z matematyki ;)
Trzymam kciuki za obrońcę tytułu, trzymajcie się ciepło :)
Zadanie z dachem - wcale nie jednoznaczne
W klasie mojego syna (profil matematyczny) zadanie z dachem również
zostało źle zinterpretowane przez część uczniów. Rysunek wcale nie
był dla nich jednoznaczny. Wszystkie obliczenia wykonali poprawnie,
dodali jednak oba boczne trójkąty. No i oczywiście wynik jest zły. I
stracone punkty. Wcale nie dlatego, że nie znają matematyki, wzorów
itd. Nie zorientowali się w.... No właściwie w czym? Jak wygląda
dach w takim rodzaju budynku? Ale czy to miał sprawdzać ten egzamin?
Do architektury im jeszcze daleko. Teraz zostaje rozgoryczenie, że
Ci którzy powinni sprawdzać poziom ich wiedzy, wprowadzili ich w
błąd. Czemu to ma służyć?
To,że nie jest ze zbioru - jest widoczne, bo jest błędnie sformułowame.Ktoś
niedopracował problemu. Nie można obliczać tam , gdzie nic nie jest dane.

To jest zadanie z egzamimu sformułowane przez profesora (zwyczajnego)
matematyki. Mysle ze z nim powinnienes przedyskutowac ewentualne
niedociagniecia. Pozdrawiam
Przodkowie Dany moga byc tez czyimis przodkami
ale jej drzewo genealogiczne jest wyjatkowe. I na tym polega caly urok zycia.
A teraz dziubdzius uwazaj- wylicz mi wartosc matematyczna urokow mojego zycia na
jutro i nastepne 10 lat. Mozesz sie pomylic nawet o rzad wielkosci. Nawet o dwa
rzedy.....
Powiedz jaka bedzie pogoda za miesiac :).
Powiedz ilu przodkow bedzie mialo moje dziecko- LACZNIE- nie liczac tego samego
przodka- pra, pra, pra z Afryki ktory u Ciebie musial pojawiac sie w rodowodzie
wiecej niz kilka razy lub tez jeden przodek u ktorego wystapila mutacja
uwsteczniajaca zdolnosc nie tylko myslenia zdroworozsadkowego ale nawet
opanowania zasad logiki....
Jak zakonczysz obliczenia (to twoja dzialka- sam sie zglosiles- wiec zadam
uslugi-) mozesz tu wrocic.
Jak nie- nie zawracaj glowy.
elementy geometrii i matematyki - głownie chodzi o to ze masz narysowac kilka
bryl <szescian, kula, osmiokąt itd..> z wyobrazni, zazwyczaj przenikających
sie pod roznymi kątami. Zdaza sie ze kazą potem policzyc objętosc czy srodek
cięzkosci - ale za obliczenia jest nie więcej niz 15p/100. Pozatym są one na
poziomie gimnazjum:))Proponuje zebys kupil sobie zadania z poprzednich lat i
ogolnie zorientowal sie o co w tym egzaminie biega, bo idąc na zywca masz w
sumie niewielkie szanse.
i to jest polska : )
NIkt nie odpowiedzial na zadane pytanie : ) tylko jakies tam bzdety ;)
Wiec postaram udzielic sie mojej odpowiedzi : )
Z przedmiotow nie zyciowych .. : )to trzeba sciagac ...
Trzbe miec jako taki wzrok
1. Na koszulke :
potrzebna tasiemka , sciaga wydrukowana czcioneczka piateczka ..
Przyklejamy wszystko od wewnetrznej strony .. : ) koszuli wokolicach jej
dolu .. to 100 % - testowalem tylko 2 razy
2. Ostro
Ksiazka ,zeszyt na kolnan i tyle .. to jest moj ulubiony sposob : )
3. Lub wymiana kartkami.. nawet o kilka lawek rzedow , rzucanie do sibei
chusteczkami , kartkami.. sciagi w dlugopiasach
dyktafon ..

na matematyce - Testach
odpowiedzi na Kalkulatorze
czyli wpisane na kalkulattorze : 13423423 oznacza odpowiedzi ACDBCDBC :)
lub cale obliczenia w palmach : )
pozdro
Moim zdaniem test nie był wcale trudny.No może to zadanie z matematyki,gdzie
trzeba było obliczać hektary.Ale tak w ogóle to poszedł mi całkiem
nieżle.Bardzo łatwe były te zadania gdzie trzeba było zaznaczać poprawną
odpowiedź(A,B,ClubD).Kiedy w internecie znalazłam odpowiedzi stwierdziłam że na
większość pytań udzieliłam poprawnej odpowiedzi.No ale nie trzeba być niczego
pewnym.Teraz z niecierpliwością czekam na wyniki!!!
JEST AFERA
Podziwiac nalezy rzetelna prace pracownikow gazety!
..."Kilka godzin po wczorajszym egzaminie do redakcji przyszli dwaj studenci"...
To w mysl zasady podajemy dzis prawde na jutro. Oczywiscie ze, gazete trzeba
skladac i drukowac. Nie zawsze dlatego, zeby rzetelnie informowac. Naklad tez
jest wazny. A o aferach wszelkiej masci dzis chca wszyscy wszystko wiedziec.
Moze szanowni Panowie studenci zamiast do gazety powinni byli pojsc do
prokuratury, albo przynajmniej na policje?
A tak swoja droga, to do Pani Korrektor mozna tak sobie ni z gruszki ni z
pietruszki zadzwonic z prosba o napisanie wypracowania.
To ja sobie zadaje pytanie kto i jak pisze prace nie tylko w szkolach ale i na
uczelniach. Hmmm.....
wrocmy jednak do zasadniczego tematu.
Za "starych" czasow, jak sobie przypominam" tez "znane" byly tematy. (Milosz -
bo dostal Nobla i w koncu wolno go bylo oficjalnie czytac, Kochanowski bo
wiecznie aktualny .."Bo Polak przyslowie sobie kupi ze przed szkoda i po
szkodzie glupi... itd.*) ;-)
Czasami zdarza sie, ze ktos nawet wygra miliona w lotka. Wiec dlaczego nie
mialby trafic z tematem na maturze.
Moze jutro na matematyce dostaniecie do rozwiazania zadanie ktorego celem
bedzie obliczenie prawdopodobienstwa "trafienia" z tematem na maturze!
Szanowni maturzysci!
NIE DAJCIE SIE ZWARIOWAC!
Przed wami jutro kolejny dzien egzaminow - i tylko to sie liczy.
POWODZENIA

qwasyx

* Za doslownosc cytatu nie gwarantuje - cytuje z pamieci.
Skandal z obliczaniem punktów z matematyki
W dniu matury z matematyki nauczyciele z woj. śląskiego otrzymali wraz z
zagadnieniani egzaminacyjnymi nowy system obliczania punktów. Dotychczasowy
system zakładał, że na dopuszczający trzeba przynajmniej z jednego zadania
otrzymać 7 punktów za 11 możliwych. Tymczasem w instrukcji zostało napisane,
że wystarczy z każdego zadania zebrać po kilka punktów na ocenę
dopuszczającą. W dniu pisania matur nikt z kuratorium nie umiał odpowiedzieć
na pytanie jaki sposób wyliczania punktów jest poprawny.

Czy ktoś to dzisiaj wie, jaki??
Każda szkoła oblicza to podobno inaczej.
A może po prostu nie wszyscy widzą SENS wyliczeń matematycznych. Ja np. nie
wyobrażałem sobie studiowania matematyki, bo do ku.. nędzy nikt nigdy nie
potrafił mi wytłumaczyć jakie PRAKTYCZNE zastosowanie mają dane obliczenia. Jak
sobie przypomnę nauczycielki matematyki, to były to zazwyczaj pozbawione cienia
emocji roboty, wygłaszające formułki "to jest tak bo tak" a w domu zróbcie
zadania ze stron od 122 do 126 :)
irek.gorczok napisał:

> A może po prostu nie wszyscy widzą SENS wyliczeń matematycznych. Ja np. nie
> wyobrażałem sobie studiowania matematyki, bo do ku.. nędzy nikt nigdy nie
> potrafił mi wytłumaczyć jakie PRAKTYCZNE zastosowanie mają dane obliczenia. Jak
>
> sobie przypomnę nauczycielki matematyki, to były to zazwyczaj pozbawione cienia
>
> emocji roboty, wygłaszające formułki "to jest tak bo tak" a w domu zróbcie
> zadania ze stron od 122 do 126 :)

No i to co piszesz jest dokładnie dowodem na to, że matematyki uczy się w
szkołach źle. Matematyczne wyliczenia oczywiście są niezwykle ważne, to świetne
narzędzie w codziennym życiu, w nauce, w technice, ale to nie cała matematyka, a
raczej tylko jej skromna cząstka. Zbyt wiele uwagi w szkole poświęca się właśnie
tym wyliczeniom, pomijając to co w matematyce najważniejsze - logika,
umiejętność wywodzenia, zdolność abstrakcyjnego myślenia, wyobraźnia. Dla 90%
absolwentów szkół matematyka to zbiór regułek, troche równań i twierdzenie
Pitagorasa, to nieomal zbrodnia wyrządzana tej dziedzinie.
hmm czy mam dyskalkulię,nie mam pojęcia,,ale nawet jeśli mam jej pewne
objawy,to z takim orzeczeniem nie mogłabym wykonywac zawodu,w którym się
kształce..studiuję bowiem na IV roku pedagogiki wczesnoszkolnej i
przedszkolnej, po studiach będe pracować z dziećmi w przedszkolu lub w wieku 7-
10 lat. A to trochę dziwne by było,gdyby nauczyciel miał orzeczenia tego typu.
hmm matematyki nigdy nie lubiłam,miałam problemy z jej zrozumieniem,ale po
dłuzszych tłumaczeniach,pewne rzeczy pojmowałam.Natomiast problem lezy gdzies
indziej. W podstawówce zdarzało mi się pisać 23 zamiast 32 , 56 zamiast 65,
zamiast + przepisywałam w zadaniu -. I najgorsze ...do tej pory nie znam
tabliczki mnożenia... potrafie odpowiedziec na prostrze obliczenia,natomiast
mnożenie przez 6 (6 razy liczba powyzej 5) czy 7 i w górę,mi nie wychodzi.Nie
potrafię odpowiedzieć z głowy.Zawsze dzielę na pół i dodaje. Np 6*8 =(jak dla
mnie)3*8+3*8=24 +24=48 i tego typu działania robię w głowie by obliczyc
mnozenie..moja mama,gdy byłam mała,wymyślała mi rózne wierszyki i stosowała
inne metody,bym sie nauczyła tabliczki mnozenia,ale nie wyszło.
Jeszcze nie wiem,jak bede uczyła dzieci, ale sama bede sie chyba musiała
posługiwać ściągawkę.Natomiast odpytaywanie dzieci z tabliczki mnozenia na
wyrywki uważam za bezsensowne..ehhh
Z dawaniem dzieciom oorzeczeń raczej bym uważała..trzeba być pewnym,ze
faktycznei dziecko ma schorzenie typu dysleksja itp.Gdyz potem moze ono okazać
się kłopotem przy wyborze ich drogi zawodowej.
rachunek prawdopodobieństwa
powoli dostaję szału, bo rozwiązuję zadanie z tego działu (dokładnie własności prawdopodobieństwa) i mimo że zadanie wydaje się być proste, to wynik w odpowiedziach na końcu książku jest INNY niż ten, który wychodzi mi...Czyżby znowu błąd w tym podręczniku?
A oto to zadanie, może spróbujecie je rozwiązać, żeby sprawdzić wiarygodność podręcznika, z którego korzystam na lekcjach matematyki w licealnej klasie maturalnej. A więc:

Rzucamy dwukrotnie kostką i obliczamy prawdopodobieństwo następującego zdarzenia A: liczba oczek w każdym rzucie będzie parzysta lub większa od 3.
A teraz podpowiedzi ode mnie:
Omega, czyli łączna liczba wszystkich możliwych wyników, to 36, a składają się na to A={(1,1),(1,2),(1,3),(1,4),(1,5),(1,6),(2,1),(2,2),...,(6,6)}

a warunek zdarzenia A: liczba oczek w każdym rzucie będzie parzysta lub większa od 3.

Hmm...nie będę wpisywała swojego rozwiązania, powiem tylko, że wychodzi mi 7/18, a nie 4/9 jak w książce...
A Wy co o tym sądzicie?
Gość portalu: Nikka_20 napisał(a):

> Hehe! Gościu źle pomyślałes. Proste jak drut. Robilam kiedys podobne
> zananie dla MENSY.

A czy ta Mensa czytać nie uczy !? A co takiego napisałem niby odmiennego, co ?
Spójrz na swoje przykładowe obliczenia ? Wychodzi Ci A*9 ? Wychodzi. Symbole
przy wielokrotności dziewiątki zawsze te same ? Te same. Więc o cóz Ci chodzi
geniuszu z mensy ? To zwykła pospolita matematyka, nie żadne zadanie do
badania IQ napuszonych nastolatek.
Gość portalu: yankee napisał(a):

> Gosc z GPW odpowiedzial Ci tak jak musial...trzeba dbac o swoj PR...wiec nie
> badz NAIWNY ze Ci szczera prawde napisze;-)
.......................
obawiam sie że jest gorzej
dostałem list na dwie strony w tym kilkanascie zdandotyczyło Teorii Gry
Giełdwoej
oraz podsumowanie iż
Gra Giełdowa to tak
w której WSZYSCY moga wygrać
( jak wiadomo jest to niemozliwe) - zdaje się że TY też masz jesteś tego samego
zdania - tu się wieć zgadazmy
ale dyrektor GPW miał inne zdanie...
Gość portalu: yankee napisał(a):

>Gość portalu: yankee napisał(a):

> Czy wiesz po co w ogole istnieje rynek papierow wartosciowych?
>
.. czy mam ci zdać pytanie w podobnym stylu:
- Czy wiesz w ogóle do czego sluża obliczenia matematyczne ?
.........................

zadam ciekawsze pytanie:
- CZy uważasz że istnieje taka AT która
po zastosowaniu sie do jej wskazań daje wygrana
KAŻDEMU Graczowi
- Pisałem już wielokorotnie
nie gram na giełdzie i nie mam zamiaru
zjawisko grania na giełdzie interesuje mnie wyłacznie jako pewien fenomen
socjologiczny
a giełde rozpatruję syntetycznie a nie z punktu widzenia pojedynczego gracza
syntetyczna oceny giełdy ma np, znaczenie
dla
.....
..oceny reformy emerytalnej
długoterminowej oceny funduszy emerytalnych

nawet w tzw, łańcuszku wielu ludzi wygrało choć wiadomo że "gra w łąńcuszek"
jest jednym wielkim oszustwem
to jest nie,mozliwe! gdzie tam byla geografa i biologia-co to za pytania??!! na
egzaminie byla sama fizyka i matematyka!! kazde obliczenie bylo uzaleznione od
drugiego-jestem załamana... test moze i byl latwy dla tych dobrych uczniow,ale
on podobno mial sprawdzac wiedze przecietnego ucznia(w gre wchodzi stres.
nielogiczne myslenie tez sie zdarza) a nie geniusza! slyszalam opinie wielu
osob i są równie przygnębiające. Co z tego wyniknie- dobrzy uczniowie,zdolna
uczennica z indywidualnym,ponadprogramowym nauczaniem nigdzie się nie dostanie
to gratuluje ministerstwu ze nie dopilnowalo aby w teście było zadań z każdego
przedmiotu po równo... paranoja
W ogóle nie rozumiem na co Wy wszyscy narzekacie ??! Przecież to wcale nie było
trudne!! Jeżeli oczywiście wasi nauczyciele mieli troche oleju w glowie i
powtórzyli z wami przed egzaminami... Zadanie z fizyki?? Podano wam kawę na
ławę - napisali wam wzór... to takie trudne podstawić do niego cyfry??! Albo
geografia - nie umiecie odejmować 54 - 49 i pomnożyć wynik przez 111 ?? Chemia
==> taka prosta reakcja w której slowa trzeba było zastąpić "literkami i
cyferkami"? A może trudna była matematyka - obliczenie ilu jest chlopców w 32
osobowej grupie i ile stopni to 20% z 360* ?? hahaha - albo moja cała szkoła
jest nienormalna, bo wszyscy z którymi gadałam mówili że zadania były
łatwiutkie, albo...
Po co te nerwy? Mi poszlo bardzo dobrze i naprawde wystarczylo wiedziec
powierzchownie cos z wszystkiego i troszke logiki wystarczylo. Czy Ty np.
myslisz, ze wiedzialem jaka jest kolejnosc tych sciolek i pie.. NIE. Czemu
mam dobrze? Bo logicznie pomyslalem. Podstawienie liczb do wzoru z beczka za
trudne? Wybranie podanego wzoru z fizyki za trudne? Obliczenie zadania z
cieplem ktore mozna policzyc czysto matematycznie trudne?
test gimnazjalny.
Osobiście uważam, że test dzisiejszy nie był ani łatwy ani trudny. O to
właśnie chodziło, żeby sprawdzić nasze wiadomości, ale troszke przesadzili z
liczbą zadań, bo obliczenia czasochłonne.;/ Mam 6 z matematyki, poradzilam
sobie z zadaniami, ale zgadzam się z większością ludzi, że było za mało
czasu, bo to trzeba dużo myśleć jeszcze przy takich liczbach dużych... Do
tego dochodzi stres i świadomość, że to decyduje o naszej przyszłości.
Wyrobiłam się w czasie dosłownie na "ostatni guzik", 15 minut do końca, a ja
zakodowałam arkusz i jeszcze 2 zadania otwarte zrobilam. Ogólnie jestem
zadowolona, bo będę miala jakieś 44 punkty. Aaaa i zapomniałam podziękować
za "super" temat wypracowania bo był okropny! Moja mama miała to na
studiach!!!! A nie na egzaminie!!! bez przesady:/ Próbne były o wiele
prościejsze i temat uniwersalny, że można było "lać wodę" a tu....;/
Pozdrawiam i zostaje nam tylko czekac do czerwca bo Krakowa sie chyba nam
spalić nie uda..:D
matematyka-zadanie-obliczenia procentowe
Bardzo prosze o pomoc, mam jakieś zaćmienie i nie mogę ruszyć z tym
zadankiem.

Wysokość podatku VAT na pewien towar zmieniono z 7% na 22%. Wówczas
cena tego towaru wzrosła o 30 zł. Oblicz cenę netto tego towaru.
Uwaga: podatek VAT jest określany jako procent ceny netto, czyli
ceny przed obliczeniem podatku.
Co z tą "super" reformą edukacji ?
Jestem uczennicą klasy III gimnazjum. To co sie dziej w szkołach to normalna komedia. Nauczyciele nie wiedzą czego uczyć, nie są przygotowani do reformy, my - uczniowie, nie jeste?my przygotowni do tego typu testów. W szkole uczą nas wiedzy ogólnej - czyli z matematyki rozwiązywać zadania, z chemii obliczać stężenie procentowe, z polskiego - a, tu nas niczego nie uczą .... :))) A testy w maju bede z wiedzy łacznonej - czyli wszytko w jednym. Geografia mieszana z matmą chemią i biologią. SZKOŁY NIE SĄ PRZYGOTOWANE DO REFROMY EDUKACJI. A pan Hadke to niech sam sie lepiej dokształci a nie chce zrobić z narodu Polkiego niewiadomo kogo.... mijmy nadzije ze nowy rzad cos zdziała..

Pozdrawiam...
zadanie z matematyki POMOCY !!!!
dziecko miało do oobliczenia:

580:4*2 (przyklad z glowy nie istotnny, chodzi o zasade)

i wpierw dzieli, a potem monoży. wychodzi mu 290.

ja bylam pewna ze jest wpierw mnozenie a potem dzielenie (czyli wynik ma byc
72,5), ale dziecko mówi ze pani mowi ze jak jest mnozenie i dzielenie to sie
oblicza w kolejnosci napisanej.

i tak ma w zeszycie poobliczane.

prosze o pomoc, jak to jest bo jestem juz kompletnie oglupiala, nie chce
dziecku gadac glupot ale cos mi sie nie zgadza...

czy ktos moze mi pomóc, szukalam w necie jakis zasad ale nie moge znalezc.

blagam bo jutro klasowka...

dzieki
Wszystkie propozycje odnoszą się do Politechniki Śląskiej:
- podręcznik do obliczeń pod redakcją Alfreda Śliwy - przydaje się na chemii
ogólnej i nieorganicznej. Dobry jest też skrypt Politechniki Wrocławskiej
"Obliczenia w chemii nieorganicznej".
- Wykłady z chemii ogólnej i nieorganicznej na Politechnice Śląskiej opierają
się na "Podstawach chemii nieorganicznej" Adama Bielańskiego.
-Co do matematyki, to wystarcza "Analiza matematyczna w zadaniach" Krysickiego i
Włodarskiego uzupełniona teorią z wykładów.
-Fizyka - zbiór zadań Kruczka plus podręczniki spółki Resnick/Halliday względnie
Orear.Dobry jest też "Podstawy fizyki dla kandydatów na wyższe uczelnie"
Kalestyńskiego,Widomskiego i Hermana.
Ja skonczylam czworke, ale to akurat nie ma nic do rzeczy. Natomiast zastanawiaja mnie Twoje argumenty - ze skoro ktos zdobywa 3 indeksy to po co mu biologia, ze uczy sie tego co mu sie naprawde przyda i co go fascynuje... Zawsze mi sie wydawalo, ze od zdobywania ukierunkowanej wiedzy sa studia, natomiast liceum - jak sama nazwa wskazuje ma dac nam wyksztalcenie OGOLNE. Oczywiscie, ze jednym z jego zadan jest przygotowanie na studia - po to sa profile, ale uwazam, ze niedopuszczalne jest, by np. wybitny historyk czy politolog nie mial bladego pojecia o biologii lub matematyk o literaturze. Sama skonczylam klase jezykowa, ale nikt nie odpuscil mi biologii, matematyki czy historii (chociaz wcale mnie nie interesowaly). Kosztowalo mnie to troche nerwow, bo nie bylismy traktowani ulgowo - do 2 klasy liceum kazdy musial znac material przeznaczony dla klasy ogolnej. Dopiero w 3 klasie, gdy zaczelismy wybierac fakultety zarysowal sie podzial. Po prostu wymagano od nas mniej niz od przyszlych maturzystow, co nie oznacza, nie obowiazywal nas normalny material. Kosztowalo mnie to sporo czasu, nerwow no i oczywiscie sie buntowalam, ale z perspektywy czasu sie ciesze - bo moge powiedziec o sobie, ze jestem czlowiekiem ogolnie wyksztalconym, ktory potrafi rozmawiac o historii, biologii, jezykach, chemii czy nawet o gazach bojowych ;-) a koniecznosc obliczenia czegos nieco bardziej skomplikowanego nie przyprawia mnie o bol zebow. Wiem wiele, moja wiedza jest wybiorcza (skleroza) i niekoniecznie usystematyzowana (lenistwo), ale wiem rzcezy, ktore w zyciu moga mi sie jeszcze przydac i nie zaluje, ze w sumie spedzilam mase czasu nad ksiazka do biologii czy zbiorem zadan z matematyki. A prawdziwa pasje rozwijam na studiach :)
Panowie i Panie, prosze o zachowanie spokoju.
1. Umowa na dostawy gazu posiada KONKRETNY WZÓR matematyczny bedacy podstawa
obliczania cen. W związku z tym Polska nie musi godzić sie na zadne inne
rozwiazanie.
2. Szantaż gazowy W TEJ CHWILI jest technicznie niemożliwy.
3. Rosja nadal musi liczyc sie z ew. utratą w przyszłości przynajmniej częsci
polskiego rynku. Polska pozostaje bardzo powaznym odbiorcą gazu, zapewniajacym
Gazpromowi znaczne dochody.
4. Niższa cena gazu dla Polski to forma "opłaty za tranzyt" do Europy Zachodniej
- aadna łaska. Przy podwyższeniu cen, mozemy żadać wprowadzenia opłat za przesył.
5. Najwyzszy czas na dywersyfikacje dostaw gazu i ropy.
PS. Elektrotechnikę zdałem dzięki Metaxie, więc stąd moje braki ;) (zresztą całego zespołu)... Ale jeśli chodzi o prostą elektrykę, jakoś sobie radzę :)
Automatyki nawet nie wspomnę, bo pan profesor (wykłądał na Sorbonie, a śmierdział na kilometr :) - brudem śmierdział) za cel postawił sobie udowodnienie nam, że nie będziemy umieć automatyki :(
Na dynamice maszyn rozwiązywaliśmy zadanie z radzieckiego (jeszcze) zbioru zadań :) Na obrone mam przedmiot MES (ang. FEM - Final Elements Method) - tam się wyższa matematyka przydaje, ale i tak obliczenia robi komputer :)
Matematyka na maturze to bzdura. Jestem uczennica 3 kl gimnazjum, co oznacza ze
bede pierwszym rocznikiem, ktory bedzie ja pisal na maturze. Moj lek jest
ogromny. Zalezy mi na dobrych studiach.
Na przestrzeni lat, program matematyki w szkolach bardzo sie zmienil. Nalezy
pamietac ze liceum to nie 4 lata tylko 3, a na maturze sa juz 3 przedmioty
obowiazkowe. Matematyka na poziomie liceum jest bardzo trudna. Nie uwazam zeby
byla mi przydatna. Jesli w gimnazjum juz mam dosc spory problem z tasiemcowymi
zadaniami. JESLI KTOS UWAZA ZE UCZEN W LICEUM UCZY SIE OBLICZAC PROCENTY TO
GRUBO SIE MYLI, bo takie rzeczy byly na tescie po PODSTAWOWCE! Jezeli ktos chce,
isc na takie studia, na ktorych dostanie wymagana jest matemtyka to niech sobie
pisze! BEZ jezyka polskiego, ani obcego ani rusz. A rownania kwadratowe nie sa
mi do niczego potrzebne, zwlaszcza ze chce ksztalcic sie w kierunkach
humanistycznych.
Dorosli ludzie, ktorzy maja juz to za soba nie zdaja sobie sprawy jak wiele
nauki jest teraz, ile stresu kosztuje to mloda osobe, swlaszcza taka ktora ma
problemy z tak trudna dziedzina - matematyka.
autorka napisała m.in.:

"Przy tym nauczyciele otwarcie przyznają, że więcej czasu poświęcają temu, co
częściej pojawia się na egzaminie, np.: obliczaniu procentów, tłumaczeniu zadań
z treścią i oczywiście trenowaniu rozwiązywania testów. Omijają natomiast
zadania nietypowe, które pobudzają ciekawość dzieci."

niestety, ten fragment świadczy o niezrozumieniu przynajmniej dwóch spraw, po
pierwsze - WSZYSTKIE zadania matematycznezadaniami z treścią, a ta treść
może być wyrażona np. liczbami, symbolami matematycznymi, werbalnie; po drugie -
umiejętność rozwiązywania zadań nietypowych również może być sprawdzona w
formie testu wyboru - proszę przeanalizować testy na informatykę UW - konia z
rzędem temu, kto nie potrafi rozwiązywać zadań nietypowych, a poradzi sobie z
tym testem, no, chyba, że to spec od toto lotka...
EGZAMIN PRÓBNY (PODSTAWÓWKA) CHLEB
no to klapa. po pierwsze dziwne było pytanie kiedy siejemy i zbieramy zboże
czy tam jęczmień jary, nikt tylko jeden rolnik z klasy wiedział (a raczej syn
rolnika:P). po drugie zadanie 23. nie było tego tematu na matematyce <LOL>! no
nawet jakoś sobie "wymyśliłem" sposób na obliczenie ale niestety zły. ciekawie
by było gdyby tak było na głównym egzaminie wtedy to by była klapa.
Koncentruję sie bardziej:) ,podeszłam jeszcze raz do kalkulatora, zadając
prawidłowo skonstruowane pytanie w związku z datą urodzenia czyli uzyskanie
wyrocznie na całe życie . bez kropek pomiedzy gg.mm. wyszło :
G- Otchłań (Woda ) .
D- Pobudzenie (Piorun
brak linii zmiennej a jak napisano w metodzie Sliwy musi ona wystapic, gdy
wpisałam ggmm pojawił sie inny zapis:
G- Otchłań(Woda )
D- Biorczość (Ziemia)
i linia zmienna 3.

układ pierwszy pomimo ze nie zawierał linii zmiennej , po raz pierwszy pokazał
mi bardzo ważne wydarzenia w mim zyciu tak wyraźnie, tak dokładnie że nawet w
horoskopie nie było to łatwe do odczytania .
Drugi również pokazuje jakąś prawdę o mim życiu i powiązaniu owymi bardzo
ważnymi wydarzeniami .
O ile tradycyjna metoda obliczanie heksagramów przy pomocy małej książeczki i
kartki i ołówka nie jest mi obca ,jakoś idzie , to wylicznie do metody SLiwy
zwala mnie z nóg , wiec czekam z niecierpliwością na udoskonalony kalkulator
(no może to lenistwo matematyczne zbyt wielkie :)Pozdrawiam powoli
koncentrująca się Z.1
PS . ponoc mam w horokospie zdolności matematyczne a całe życie trója na
szynach lub gorzej ! , mam znajomą- nauczyciel akademicki przedmiotu
matematyka stosowana , gdy przychodzi do banalnego liczenia zawsze to
komentuje " ja nie umiem liczyc ...:)
oficjalna informacja ze strony cke
Wszyscy straszą że nie można kalkulatorów z funkcjami trygonometrycznymi! a
MOŻNA tylko nie wystarczą wyniki trzeba wszystkie obliczenia zapisywać

Wyjaśnienie Dyrektora CKE dotyczące kalkulatorów, których można używać w
czasie egzaminu maturalnego
22.04.2005, 15:50

Zgodnie z komunikatem o materiałach i przyborach pomocniczych podczas
egzaminu maturalnego z matematyki, chemii, fizyki i astronomii i informatyki
zdający może korzystać z kalkulatora prostego, tzn. takiego, który nie rysuje
wykresów, nie rozwiązuje równań oraz nie oblicza parametrów danych
statystycznych. Z kalkulatora należy korzystać tylko w zakresie podstawowych
działań tzn. dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia, ew. obliczania
pierwiastków kwadratowych z liczb.
Jeżeli w zadaniu matematycznym będzie trzeba podać wartości funkcji
trygonometrycznych – należy korzystać z zestawu wzorów, który każdy zdający
będzie miał na swoim stoliku.
W zadaniach z chemii oraz fizyki i astronomii, jeżeli wystąpią logarytmy lub
funkcje trygonometryczne – należy pozostawić je w końcowym obliczeniu wyniku.
Wyniki w takiej formie przewidziane będą w modelach odpowiedzi.
Matura nie była prosta w porównaniu do arkuszy sostępnych przed samym
egzaminem. Arkusze egzaminacyjne co prawda były trudniejsze i bardziej
podchwytliwe, ale każda osoba, która nie uczy się matematyki na pamięć, ale na
logikę powinna sobie poradzić. zadania do pomyślenia były dwa. Reszta opierała
się na schematach, które podobno większość z was tak namiętnie
ćwuczyła, "trudniejszymi" zadaniami było to otymalizacyjne z kurtkami(gdzie
zresztą nie trzeba było obliczac nwet pochodnej) i to z serwetką(gdzie nie
wszysko było podane na tacy). jeśli chodzi o poz. rozszerzony to zaskoczył mnie
rachunek prawdopodobieństwa(nie powtarzałem go). ogólnie prosta, choć nie
banalna.
Popieram!!!! Przez ten brak czasu, nie dałam rady sprawdzic nawet obliczeń,
przez co porobiłam tyle błedów, że aż sama się dziwie. Uważam że podstawa była
do zrobienia, ale trzeba było mieć czas chociaż na zastanowienie się. Matematycy
sa przyzwyczajeni do robienia mechanicznie jakis zadań, lecz na maturze zadania
były glównie tekstowe i trzeba było sie zastanowic o co im tak naprawde chodzi i
czy ja dobrze rozumuje, a jaby nam dali trudne obliczenia, skomplikowane
funkcje, to byśmy je obliczyli mechanicznie, bo do tego sie przygotowywaliśmy a
nie do liczenia kurtek czy spadku. Ja rozumiem musimy mieć życiową wiedze, ale
to nie mial być polski czy historia tylko matematyka...obliczenia a nie
zgadywanki. Jesteśmy ścisłowcami a nie humanistami. Rozszerzoną zawaliłam
osobiści bo myślałam o błędach jakie zrobilam na podstawie. Moim zdaniem
podstawa była w miarę do zrobienia ale rozszerzenie które wpływa na nasze punkty
na studia była za trudna, ja z moim wynikiem moge zapomniec o studiach. co o tym
myślicie??
dlaczego PROSTE sa TRUDNE odpoiwada ten co wie____
Wiele osób dziś po zobaczeniu rozwiązań zaskoczyło to że tak naprawdę to
umieli rozwiązać zadania tylko nie umieli pomyśleć… I to chyba tutaj jest
problem. Nie zarzucam tego że nie umiemy (też jestem rocznik 86 !!!) myśleć
bo tego szkoła nas nie nauczyła choć powinna. W wielu szkołach rozwiązuje się
zadania szablonowo ze starych podręczników, których uczyli się i nasi rodzice
bo lwia część starych nauczycieli twierdzi że matematyka się nie zmieniła i
nigdy nie zmieni. Otóż sama matematyka nie lecz jej użycie tak i to bardzo.
Bo dalczego uczeń rozwiąże zadanie mając podane suche fakty a już treść
zadania (np. serwetka dzisiejsza) sprawia problem? Bo w szkołach się nie uczy
wyłapania danych że to czworokąt że okrąg albo że jedno z zadań to procent
składany a w wielu wystarczy obliczać wielomiany. Widziałem opinie gdzie
pisano „nie było funkcji a ja się jej uczyłem” a przecież kilka zadań
rozwiązać można było funkcji używając… Ale tego jak wpaść na to że to funkcja
lub inny element się nie uczy. Nauczane jest i wymagane tylko rozwiązywanie
różnych rzeczy ale nikt nie wymaga tego by ktoś wpadł na sposób rozwiązania a
to powinno być przede wszystkim wymagane. BO po co nam wiedza skoro nie
umiemy jej użyć. Matura z matematyki pokazała że daje się uczniom samochody
ale nie prawa jazdy. Szkoda że tak surowa lekcja dotknie wielu młodych
wspaniałych ludzi!
prościutkie
Ja nie wiem jak wy mozecie mowic ze to trudne bylo. Ja dzisiaj w domu nad ta
wasza "podstawa" 10 min siedzialem, a nad rozszerzonym 15. Wszystkie wyniki
sie zgadzaja. Na starej maturze gdzie trzeba bylo walczyc o smierc i zycie
oraz wymyslac wlasne wzory matematyczne wszyscy byscie polegli. Pamietam ze
ludzie umierali na tej maturze. A tu - po prostu bajka. A wogole to sie z
siusiakiem na glowy pozamienialem a w tylku nosze kalkulator, ktory
przekazuje impulsy do mozgu abym zawsze wszystko poprawnie obliczyl
(oczywiscie na starej maturze nie mialem takiej mozliwosci). Sprawdzali czy
nie ma w tylku kalkulatora. A u was - normalnie dozwolony kalkulator na
lawce. Ja nie wiem...dno jakies straszne....Jak mozna bylo nie wiedziec np.
zadania z serwetka. My przed stara matura wycinalismy takie serwetki i na oko
wiedzielismy ze wzorow Parkinsona ile to jest procent, a jak zadania ze
spadkiem obliczalismy to specjalnie zamordowali babcie kolegi zeby zobacycz
jaki spadek bedzie, ale i tak wiedzielismy od razu. Jak ktos z was pojdzie na
studia to nie dacie rady i sie powiesicie jak polowa studentow. Trzeba bylo
myslec non stop o matematyce i zamiast jesc, odzywac sie trzeba bylo liczyc i
liczyc. Po prostu jestescie ciency i tyle! :-)

Pozdro dla wszystkich "starych" madrali z odchyleniem niestandardowym!
Nie znam nazwy tych działań,prosze ich nazewnictwo
Przeparaszam za banalne pytania. Temat nazwałem jak najlepiej tylko w moim
przypadku się da.
Potrzebuję nauczyć się paru działań matematycznych z zakresu wielomianów,
równań wielomianowych.
Niestety nie znam ich nazewnictwa i tym samym sam nie wiem czego się uczyć.

Dostałem pewne wyrażenie pokroju "x (tutaj jedno działanie) * (drugie)" i
chyba jeśli się nie mylę to wszystko na końcu kończyło się "=0"
nie rozwiązałem zadania, a na końcu dowiedziałem się że po prostu wszystko
należało przyrównać do zera, w jaki sposób nie mam zielonego pojęcia.
Pod tym zadaniem należało napisać jakieś wyrażenie równa się zero i drugie tak
samo. Po prostu przepisać odpowiednie wyrazy z zadania i zakończyć to "=0"

Drugie zadanie
4x do potęgi 3 pomnożyć przez 4x do potęgi 2
należało te równanie jakoś rozpisać sposobem x = ....

Przepraszam raz jeszcze za mój kłopot. Czy to jest "przedstawianie wyrażenia w
postaci jednomianów", a może "obliczanie wartości wielomianów"?
Dzięki za proste wytłumaczenie. Wlasnie najgorsze jest to, ze nie mam zielonego
pojecia na dane tematy matematyczne. Musze jedynie zaliczyc trzy proste rzeczy.
Dwoch z nich to wlasciwie nie znam nawet pod wzgledem ich nazewnictwa. Tak bywa
gdy czlowiek w stresie jest pewien ze cos zapamieta i pamiec zawiedzie. Te
zadania maja podobno cos wspolnego z tematami "wielomiany, rownania
wielomianowe", a dzialania z konkretnymi "przeksztalcanie wielomianow do
najprostszej postaci" lub "przedstawianie wyrazen w najprostszej postaci" a moze
"obliczanie wartosci wielomianow". Te moje dwa podane przyklady to jedyne co
zapamietalem i jest mozliwe do przekazania przeze mnie. Czy te zadania maja cos
wspolnego z pojeciamy wypisanymi powyzej, identyfikuja sie z nimi? Wiedzac ze
np. zadanie 2 to pojecie "xxx" moglbym konkretniej wiedziec czego sie sprobowac
nauczyc, o ile oczywiscie moje marne wytlumaczenie komukolwiek pomoze pomoc mi
;)W sprawie zad 1 wiem ze wyrazenia bedace w nawiasie nalezy wypisywac i kazde
przyrownywac "=0", ot cala filozofia... nie mam pojecia jak konkretnie nazywa
sie ta czynnosc...

zad 2. Tak, same potegi, bez ujmowania w nawias. Po prawej stronie nic. Same
wyrazenie 4x^3 * 4x^2 ... mialem to jakos uproscic, czy skrocic... sam nie wiem.
Z powodu bezradnosci wypisuje moje spostrzezenia, te wyrazenia i probuje
wszelkimi sposobami.

Dziekuje za pomoc, cierpliwosc
Ciągi liczbowe
1)Między liczby 2 i 12 wstaw dwie liczby tak, aby trzy pierwsze tworzyły ciąg
geometryczny, a trzy ostatnie ciąg arytmetyczny.
2)Koszt wykopania studni oblicza się następująco: za wykopanie pierwszego
metra p złotych, za każdy następny do głębokości 5m 1,5 raza więcej niż za
poprzedni, a następnie za każdy następny metr 2 razy więcej niż za poprzedni.
Oblicz koszt wykopania studni o głębokości 10m.
3)Uczeń przygotowujący się do matury z matematyki rozwiązał w ciągu tygodnia
tylko 3 zadania. Zaplanował jednak, że w każdym następnym tygodniu rozwiąże o
2 razy więcej niż w poprzednim. Po ilu tygodniach liczba wszystkich
rozwiązanych zadań przekroczy 1000?

Z góry dzięki :)
materiał diagnostyczny z matematyki 2009
Mam pytanie...ma ktos moze obliczenia do zadan otwartych z matury
probnej 2009 z matematyki. Mam odpowiedzi ale chodzi mi o
obliczenia. Moze robiliscie to potem na lekcji. Prosze niech mi ktos
pomoze:( chodzi mi o zadania 25- 33 a to stronka
bi.gazeta.pl/im/0/6143/m6143330.pdf
pomozcie:(
Za co dostaje się punkty ?
Witam !
W środę mam rozszerzoną maturę z matematyki i muszę powiedzieć, że
przygotowania idą bardzo ciężko...
Interesuje mnie za co się dokładnie dostaje dodatkowe punkty. Czy jest gdzieś
"klucz" odpowiedzi do dotychczasowych zadań, które pojawiły się w internecie ?
Nie chodzi mi o same rozwiązania, ale konkretnie o to, za które
zdanie/obliczenie dostaje się punkt...

Pozdrawiam :)
Matematyka - rozwiązywanie zadań 24h ONLINE GG
Matematyka - rozwiązywanie zadań korepetycje egzaminy przygotowywanie olimpiady ON-LINE 24H GG 4291102 pełen zakres

Potrzebujesz szybkie rozwiązanie zadania z matematyki ? Pracy domowej ? musisz rozwiązać dużą ilość zadań ?
Nie masz czasu na żmudne obliczenia ?
Teraz to nie problem !
Wykonam wszystko za Ciebie !

Gwarantuje szybkosc i solidnosc !

Zakres - szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum, studia

Prowadzę również korepetycje na każdym poziomie, dojeżdżam.

Zapraszam !

kamd-2007@o2.pl
(na maile odpowiadam do 2 godzin, ale zwykle jest to kilka minut)

GG 4291102 (dostępny)
Droga dziewczynko...aż żal pisać
Tobie naprawdę się wydaje, że dziecko, które ma niepowodzenia w
matematyce, samowolnie będzie się zmuszać do siedzenia w domu i
liczenia zadań? Jeśli tak myślisz, to muszę Cię wyprowadzić z błędu.
Takie dziecko szuka odskoczni, coś w czym będzie dobre.
Wyobraź sobie, że wiele osób poznałem, które miały problemy z
matematyki i muszę Cię ponownie zmartwić - żadna z tych osób nie
zmieniła swojego podejścia do matematyki i nikt z nich nie
podchodził do matury z matematyki.
A tak w ogóle to matematykę dobrze zdają tylko ludzie, którzy ją
rozumieją. W żadnym wypadku nie spotkałem się z osobą, która była
słaba z matematyki i zdała dobrze maturę z matmy. W równoległej
klasie niematematycznej był chłopak, który był słaby z matmy i zdał
maturę podstawową z matematyki na 30%, a to nie jest dobry wynik,
więc nie wciskaj kitu, że osoba słaba z matematyki zda bardzo dobrze
maturę.
I tak na koniec mojego wywodu - po jakiego wała mam się zmuszać do
nauki matematyki, skoro do niczego mi się w życiu nie przyda?
Pomyśl logicznie i odpowiedz jak dojrzała osoba, a nie jak te
wszystkie kwasogenne mordy, które plują jadem na wszystko co się
rusza. Tak jak inżynierowi nie jest potrzebna znajomość struktur
różnych organizacji międzynarodowych i procedury ustawodawczej, to
prawnikowi nie jest potrzebna umiejętność obliczania
przeciwprostokątnych, sinusów/cosinusów i innych bzdur. Zamiast tego
lepiej dać uczniowi wolną rękę, a nie przymuszać do nauki
przedmiotów, których i tak potem zapomni, bo nie będą mu potrzebne.
Chyba niezbyt fortunnie wybrałeś forum. To jest forum: Matura, Matematyka.
Tak najprościej"
Dajmy na to, ze masz fabrykę puszek do konserw. Chcesz tak dobrać wymiary
puszki, aby przy największej objętości zużyć jak najmniej blachy (najmniejsze
pole powierzchni całkowitej). W tych wyliczeniach wykorzystujesz pochodną.
Podobnie w innych zadaniach optymalizacyjnych (maksymalny zysk przy min.
nakładach itp)
Całkę oznaczoną możesz wykorzystać do obliczenia długości krzywej, pola
powierzchni ograniczonej taką krzywą, objętości bryły powstałej w wyniku obrotu
takiej krzywej.
Oczywiście rachunek różniczkowy i całkowy ma ogromne zastosowanie w fizyce,
itd. itd.
Kalkulator na WOS?
Byc moze to i dziwne pytanie, nigdzie nie wspomina sie o jakichkolwiek
pomocach na egzamin z WOSu, ale biorac pod uwage ze ostatnio na probnej w
pytaniach proszono o dosyc klopotliwe obliczenia na duzych liczbach chyba
mozna bedzie wziac kalkulator? stracilam wtedy troche czasu na obliczanie na
marginesach, poza tym zawsze to nerwy i wtedy latwo o jakis, chciazby drobny
blad. Skoro pozwalaja korzystac z kalkulatorow na matematyce dlaczego nam nie
ulatwic troche sprawy? przeciez my nie musimy posiadac sprawnosci szybkiego
liczenia itp. Kto powiedzial ze ci na matmie beda uzywac kalkulatora tylko do
trudnych obliczen, jak juz jest to sie korzysta dowoli. Boje sie ze jesli
znow wystapia takie zadania i takie liczby moge sobie nie poradzic...
pozdrawiam.

Wyjaśnienie Dyrektora CKE dotyczące kalkulatorów, których można używać w czasie
egzaminu maturalnego Drukuj E-mail
22.04.2005, 15:50
Zgodnie z komunikatem o materiałach i przyborach pomocniczych podczas egzaminu
maturalnego z matematyki, chemii, fizyki i astronomii i informatyki zdający może
korzystać z kalkulatora prostego, tzn. takiego, który nie rysuje wykresów, nie
rozwiązuje równań oraz nie oblicza parametrów danych statystycznych. Z
kalkulatora należy korzystać tylko w zakresie podstawowych działań tzn.
dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia, ew. obliczania pierwiastków
kwadratowych z liczb.
Jeżeli w zadaniu matematycznym będzie trzeba podać wartości funkcji
trygonometrycznych – należy korzystać z zestawu wzorów, który każdy zdający
będzie miał na swoim stoliku.
W zadaniach z chemii oraz fizyki i astronomii, jeżeli wystąpią logarytmy lub
funkcje trygonometryczne – należy pozostawić je w końcowym obliczeniu wyniku.
Wyniki w takiej formie przewidziane będą w modelach odpowiedzi.
Najzupełniej nie rozumiem czym spowodowany jest ton Twojego postu.
Dlaczego uważasz rocznik '86 za "nieuków i leserów" ? Nie wiem czy jesteś tego
świadoma, ale oprócz tego, że mieliśmy prezentacje do przygotowania to
najnormalniej w świecie zaliczaliśmy, jak wszyscy maturzyści od zawsze, epoki
więc wiedzę historyczno-literacką mamy opanowaną tak samo jak Twój rocznik
zapewne.
Z kolei nazywanie całego pokolenia głupkami jest trochę nie na miejscu. Z czego
wnioskujesz, że 350 000 maturzystów to ludzie głupi? Testy... poziom ich
trudności jest porównywalny do starej matury. Zdaję matuę z matematyki i
chemii. Przygotowując się do matmy przerabiałem ostatnio zadania zamieszczone
na portalu gazety dla staromaturzystów i nie powiedziałbym, że są one
trudniejsze od tych na nową maturę. To samo z chemii - nowa matura jest dla
wielu trudniejsza bo w zadaniach największy nacisk położony jest na krytyczną
analizę doświadczenia, na wnioskowanie na podstawie obserwacji. Poza tym i tak
potrzebna jest 'normalna' wiedza nt. przebiegu reakcji, praw, umiejętności
obliczania potrzebnych wielkości.
Musisz być bardzo zakompleksiona jeżeli wypisujesz takie bzdury w dodatku w
ogóle ich nieuzasadniając.
CKE o kalkulatorach
Wyjaśnienie Dyrektora CKE dotyczące kalkulatorów, których można używać w
czasie egzaminu maturalnego
22.04.2005, 15:50
Zgodnie z komunikatem o materiałach i przyborach pomocniczych podczas egzaminu
maturalnego z matematyki, chemii, fizyki i astronomii i informatyki zdający
może korzystać z kalkulatora prostego, tzn. takiego, który nie rysuje
wykresów, nie rozwiązuje równań oraz nie oblicza parametrów danych
statystycznych. Z kalkulatora należy korzystać tylko w zakresie podstawowych
działań tzn. dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia, ew. obliczania
pierwiastków kwadratowych z liczb.
Jeżeli w zadaniu matematycznym będzie trzeba podać wartości funkcji
trygonometrycznych – należy korzystać z zestawu wzorów, który każdy zdający
będzie miał na swoim stoliku.
W zadaniach z chemii oraz fizyki i astronomii, jeżeli wystąpią logarytmy lub
funkcje trygonometryczne – należy pozostawić je w końcowym obliczeniu wyniku.
Wyniki w takiej formie przewidziane będą w modelach odpowiedzi.
artykuł pochodzi ze strony www.cke.edu.pl

Wyjaśnienie Dyrektora CKE dotyczące kalkulatorów, których można używać w czasie
egzaminu maturalnego
22.04.2005, 15:50

Zgodnie z komunikatem o materiałach i przyborach pomocniczych podczas egzaminu
maturalnego z matematyki, chemii, fizyki i astronomii i informatyki zdający
może korzystać z kalkulatora prostego, tzn. takiego, który nie rysuje wykresów,
nie rozwiązuje równań oraz nie oblicza parametrów danych statystycznych. Z
kalkulatora należy korzystać tylko w zakresie podstawowych działań tzn.
dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia, ew. obliczania pierwiastków
kwadratowych z liczb.
Jeżeli w zadaniu matematycznym będzie trzeba podać wartości funkcji
trygonometrycznych – należy korzystać z zestawu wzorów, który każdy zdający
będzie miał na swoim stoliku.
W zadaniach z chemii oraz fizyki i astronomii, jeżeli wystąpią logarytmy lub
funkcje trygonometryczne – należy pozostawić je w końcowym obliczeniu wyniku.
Wyniki w takiej formie przewidziane będą w modelach odpowiedzi.
Z kalkulatorami jest istny cyrk to prawda, wychodzą coraz to nowe
zarządzenia... w których nie ma logiki. Wszelkie kalkulatory z zaawansowanymi
funkcjami (ale nie graficzne) posiadają stety i niestety dla nas maturzystów
funkcje statystyczne, którego według regulaminu są zabronione. Także po prostu
nie zostaje nic innego niż kalkulatorek na słońce... posiadający, dodawanie,
odejmowanie, dzielenie, mnożenie i ewentualnie obliczanie pierwiastka drugiego
stopnia... ;) Funkcje trygonometryczne owszem dozwolone, ale znajdźcie mi
kalkulator posiadający funkcje trygonometryczne, a nie mające funkcji
statystycznych. Ponoć istnieją, ale nie jestem szczęśliwą właścicielką. ;))

U mnie w LO kalkulatory oddajemy w przyszłym tygodniu, a naszą własność
otrzymamy dopiero w dniu egzaminu z matematyki. Nauczyciele mają za zadanie
sprawdzić, czy kalkulator odpowiada regulaminowi i czy nie powypisywaliśmy na
nim wszelkiego rodzaju ściągawek... ;) Mój nauczyciel z matematyki stwierdził,
iż byłby nawet skłonny zgodzić się na używanie przez nas kalkulatorów z
zaawansowanymi funkcjami, ale w chwili gdy przyjdzie "ktoś" z zewnątrz, ma
prawo do sprawdzenia czy egzamin odbywa się według ustalonych zasad... jeśli
nie - powtóra. A tego by nie chciał, przypuszczam żaden z nas. ;)

I to chyba tyle... ;)
Pozdrawiam.
kalkulatory na matematyce
Wszyscy straszą że nie można kalkulatorów z funkcjami trygonometrycznymi! a
MOŻNA tylko nie wystarczą wyniki trzeba wszystkie obliczenia zapisywać

Wyjaśnienie Dyrektora CKE dotyczące kalkulatorów, których można używać w
czasie egzaminu maturalnego
22.04.2005, 15:50

Zgodnie z komunikatem o materiałach i przyborach pomocniczych podczas
egzaminu maturalnego z matematyki, chemii, fizyki i astronomii i informatyki
zdający może korzystać z kalkulatora prostego, tzn. takiego, który nie rysuje
wykresów, nie rozwiązuje równań oraz nie oblicza parametrów danych
statystycznych. Z kalkulatora należy korzystać tylko w zakresie podstawowych
działań tzn. dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia, ew. obliczania
pierwiastków kwadratowych z liczb.
Jeżeli w zadaniu matematycznym będzie trzeba podać wartości funkcji
trygonometrycznych – należy korzystać z zestawu wzorów, który każdy zdający
będzie miał na swoim stoliku.
W zadaniach z chemii oraz fizyki i astronomii, jeżeli wystąpią logarytmy lub
funkcje trygonometryczne – należy pozostawić je w końcowym obliczeniu wyniku.
Wyniki w takiej formie przewidziane będą w modelach odpowiedzi.
zadnie matematyczne: jesli zamiast 9 osob jest 10
do obslugi petentow, zas problem narastal od jesieni 2004 (moment wdrozenia
nowego systemu) i czas oczekiwania wydluzyl sie w tym okresie z 1 miesiaca do 7
miesiecy (GW zle szacuje czas obslugi!), to zadanie matematyczne z jedna
niewiadoma brzmi: ile czasu 10 osob (10-ty pracuje tak samo efektywnie jak te
9) potrzebuje aby zmniejszyc czas oczekiwania do 1 miesiaca? rozwiazania w
przyblizeniu kilka lat (niech tegoroczni maturzysci oblicza dokladnie ;-) ).
Jesli okaze sie, ze odbedzie sie to szybciej (np. do konca tego roku) to bedzie
oznaczalo, ze te 9 osob zwyczajnie sie OBIJALO a ich przelozeni w szczegolnosci!
Błedy w rozwiązaniach zadań z matematyki
Zadania, jak to jest napisane pod nimi rozwiązała sama wicedyrektor z II LO w
Opolu. Po prostu wstyd w niektórych punktach podstawowe błędy widać na
pierwszy rzut oka. Oto dwa, które zauważyłem, ponieważ dalej jużmi się nawet
sprawdzać:

Zadanie 1 podpunkt a):
Przy obliczaniu delty (m-1)(-3m-1) = -3(m+1)(m-1) co jest sprzeczne z
wszelakimi zasadami matematyki

Zadanie 4 podpunkt a):
Już na samym początku 4/|AF| = tg30 ==> |AF| = 4 * tg30, a powinno być |AF| =
4/tg30

Warto poszukać.. może znajdzie się jeszcze więcej "byków"
Szanowni lokatorzy budynków Sadowa 10 i Sadowa 12
Jako przedstawiciel Mennicy Polskiej pozwolę sobie na komentarz do wypowiedzi
Pana t.terlik dotyczącej podpisywanych umów notarialnych, stawiającej inwestora
w roli oszusta.

Szanowny Panie t.terlik,
Po pierwsze, duża część kosztów aktu notarialnego to opłaty na rzecz Skarbu
Państwa w postaci opłat sadowych.
Po drugie, jako inwestor nie mamy wpływu na stawki notarialne, wysokości
których reguluje rozporządzenie z dnia 28 czerwca 2004 roku (Dz. U. nr 148
poz.1564), a obliczenie 30% bonifikaty jest zadaniem czysto matematycznym.
Po trzecie, ze względu na konstrukcję aktu notarialnego i dużą odpowiedzialność
ponoszoną przy sprzedaży nieruchomości na rynku pierwotnym, korzystamy z usług
notariusza, co do którego mamy pełne zaufanie, i wiemy, że treść aktu
notarialnego zostanie przygotowana prawidłowo, odczytana, a w razie
jakichkolwiek wątpliwości wyjaśniona. Mam nadzieję, że potwierdzą to osoby,
które powyższe akty już podpisały.
Co do kultury Pana wypowiedzi odnosić się nie zamierzam. Pozostawiam to ocenie
odwiedzających forum.

Z wyrazami szacunku,
Adrian Sączek
Mennica Polska S.A.
Z tego co pamiętam był to Paszport maturzysty z matematyki ( taka zielona
książeczka , najpierw trochę teori, wytłumaczonych zadań a potem zadania do
samodzielnego obliczenia) i sama mogę też polecić podręczniki z wydawnictwa
SENS. Te podręczniki są dosyć drogie ale mają materiał do poziomu podstawowego
i rozszerzonego. Jest sporo zadań. Według mnie to jednak najważniejsze jest
rozwiązywanie zadań. Twój kolega napewno da radę.
Tak, test był trudniejszy od dotychczasowych, np. w zadaniu na obliczenie skali
obrazu był nadmiar danych, co żadko pojawia się w zadanich na testach,
klasówkach (chyba, że jest to konkurs matematyczny) i to zadanie sprawiło
dzieciom trudność - właśnie dlatego.
Oburza mnie stwierdzenie autorki artykułu, że rodzice za pieniądze załatwiają
zaświadczenie o dyslekcji. Zaświadczenie upoważniajace do dłuższego pisania
egzaminu można uzyskać tylko w państwowych poradniach psychologiczno-
pedagogicznych, po przeprowadzeniu badań. Kiedyś, gdy człowiek mylił litery p,
b i d, miał problemy z ortografią, a interpunkcja stanowiła dla niego wiedzę
nieznaną był wyśmiewany, jeżeli teraz nauka wie, że takie osoby nie są wsatnie
tego się nauczyć należy im pomóc, a nie mówić, że Rodzice zapłacili za badania.
Uczeń ma wydłużony czas po to, aby mógł przeczytać swoją wypowiedź i zastosować
wykute reguły, których nie ma "w ręku".
Dysortograficzna mama, dysortograficznej Córki uzdolnionej matematycznie.
Sprawdzian szóstoklasisty 2009 - rozwiązania
Mi chyba słabo poszło . Ten sprawdzian był o wiele trudniejszy od
próbnego . W ogóle było za mało czasu na tyle zadań matematycznych ,
w których trzeba było wszystko obliczać i na ostatnie zadanie z
polaka , którego już nie skończyłam . Nawet nie zdążyłam nic
sprawdzić wszystkich zadań . :(
bardzo się dziwie niewiedzy i głupoty (!) niektórych gimnazjalistów, którzy z zadań wręcz banalnie prostych robią zadania quasi ponad program. niestety poziom nauczania fizyki i matematyki w szkołach jest wręcz żenujący, a chęć indywidualnego rozszerzenia wiedzy po prostu nie istnieje.
zamieszczę tutaj przykładowe rozwiązanie zadania dla rozjaśnienie w ciemnych czeluściach części ciała gdzie powinien być mózg.

zdanie fizyczne
mamy do czynienie z ruchem przyśpieszonym, ponieważ zmienia się prędkość ciała w tym przypadku samochodu. o tym, że jest to ruch przyśpieszony jednostajnie dowiadujemy się z treści zadania, a raczej wzorów pod nimi. można tu dopowiedzieć, że praktycznie w gimnazjum ruchu przyśpieszonego niejednostajnie nie ma więc musi to być ten.
więc
przyśpieszenie w ruchu p. j. jest zawsze stałe i w tym przypadku wynosi delta v przez delta czas= 15 m/s kwadrat przez 15s= 1 m/s kwadrat.
teraz już możemy obliczyć drogę s= at kwadrat przez 2 = 112.5 m
i obliczamy prędkość V= a * t
V= 1m/ s kwadrat * 10 m/s= 10m/s
> bardzo się dziwie niewiedzy i głupoty (!) niektórych
gimnazjalistów, którzy z z
> adań wręcz banalnie prostych robią zadania quasi ponad program.
niestety poziom
> nauczania fizyki i matematyki w szkołach jest wręcz żenujący, a
chęć indywidua
> lnego rozszerzenia wiedzy po prostu nie istnieje.
> zamieszczę tutaj przykładowe rozwiązanie zadania dla rozjaśnienie
w ciemnych cz
> eluściach części ciała gdzie powinien być mózg.
>
> zdanie fizyczne
> mamy do czynienie z ruchem przyśpieszonym, ponieważ zmienia się
prędkość ciała
> w tym przypadku samochodu. o tym, że jest to ruch przyśpieszony
jednostajnie do
> wiadujemy się z treści zadania, a raczej wzorów pod nimi. można tu
dopowiedzieć
> , że praktycznie w gimnazjum ruchu przyśpieszonego niejednostajnie
nie ma więc
> musi to być ten.
> więc
> przyśpieszenie w ruchu p. j. jest zawsze stałe i w tym przypadku
wynosi delta v
> przez delta czas= 15 m/s kwadrat przez 15s= 1 m/s kwadrat.
> teraz już możemy obliczyć drogę s= at kwadrat przez 2 = 112.5 m
> i obliczamy prędkość V= a * t
> V= 1m/ s kwadrat * 10 m/s= 10m/s

No i co? Okazało się, że sam masz poważne problemy z czytaniem ze
zrozumieniem. Kto tu jest głupcem? Tego zadania nie dało się
rozwiązać, ponieważ nie jest znany czas w jakim ciało przyspieszało
od 0 do 15 m/s. To kolejny bubel egzaminacyjny - na maturze w
zeszłym roku chyba również było zadanie nie do rozwiązania.
Nowe testy dla maturzystów
Rozwiązanie zadania nr 5 z matematyki na poziomie rozszerzonym jest IMHO niekompletne. Autorka zakłada, że kąt gama między bokami długości 4 i 5 jest rozwarty, mimo że nie wynika to z treści zadania. Wiemy, że któryś z kątów jest rozwarty, ale nie wiemy czy jest to właśnie gama. Należy rozpatrzyć również przypadek kiedy kosinus kąta gama jest dodatni, czyli kąt jest ostry. W tym przypadku trzeba zauważyć, że pozostałe dwa kąty również są ostre (obliczając ich kosinusy), zatem trójkąt nie jest rozwartokątny, wbrew warunkom zadania.

Ciekawe czy ktoś , ktoś z wykształceniem matematycznym ,
specjalista , przeglądał i oceniał zadania maturalne z języka obcego
np angielskiego .

Chodzi mi o obliczenie ile punktów statystyczny uczeń - rachunek
prawdopodobieństwa potrzebny - może zdobyć na zasadzie zwykłego
przypadku - " strzelania " i jaki to może stanowić procent
wymaganych 30 % pkt .

Takie zadania jak : prawda / fałsz , dopasowywanie tytułów do
fragmentów to w dużej mierze czysty losowy przypadek .

A uczeń nie potrafi napisać prostego zdania : Kupię . Kupowałem .Już
kupiłem .Kupiłem wczoraj . Kupiłbym .

Czyli nie potrafi użyć właściwych czasów .

Kto to zaaprobował taki totolotek na maturze ?

Bo gdy przychodzi do pisania krótszych i dłuższych form to zaczynają
się schody . I tu wychodzi rzeczywista znajomość języka .
No ale można zdać maturę nawet i bez tych zadań , nawet ich nie
tknąć .

Komuś bardzo zależy na % zdawalności matury a nie na poziomie .
A uczy się przez 100 słupków. W podstawówce zawsze ryczałem przy zadaniu,
rodzice zresztą też byli bliscy płaczu:P Ale fakt: w Polsce matematyką się
katuje. Bogu dzięki mam to już za sobą. Matematyka na pewno jest pasjonująca,
rozwija, dla wielu jest prawdziwą pasją, ale nie dla mnie. Zawsze będzie mi się
kojarzyć z kuciem wzorów, a w liceum z samodzielnym pisaniem skryptów do
hurtowego obliczania delt i miejsc zerowych;) Nie tędy droga.
zgadzam się z poprzedniczką, że podstawa to dobry nauczyciel, który zwróci
uwagę na Twoje dziecko i będzie potrafił się nim odpowiednio i ciekawie zająć.
Dodatkowo możesz sama poszukać fajnych książek do zabaw z liczbami. Jak ja
byłam mała, to tata (fizyk, ale to z matematyką też ma wiele
wspólnego) "faszerował" mnie i brata różnymi, naprawdę ciekawymi zadaniami
matematycznymi. wszystko było w formie zabawy np. w pokoju było x osób, jedna
wychodziła, jedna z pozostałych zakłądała na palec pierścionek. Ta, która wraca
do pokoju na podstawie kilku informacji oblicza w głwie która z osób ma
pierścionek, na którym ręku, na którym palcu i którym cżłonie tego palca. To
była zabawa, dzięki której brylowaliśmy w towarzystwie razem z bratem a było
ich całemnóstwo, sprawiających frajdę a jednocześe świetnie przygotowujących do
powazniejzego uczenia się.
Wszystkie takie zadania i zabawy mój tata robiłz nami właśnie z książek. Jakiś
czas temu szukałam podonych i było ich trochę (jeśli w Twoim mieście jest jakaś
księgarnia nauczycielska lub edukacyjna to zajrzyj tam).
bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówki
Zapomniałeś już, że zrozumiałeś, czym różni się...
... zadanie z fizyki od matematyki. Jeżeli zakładasz ruch rakiety w pustej i
płaskiej przestrzeni, powinieneś potem oszacować błąd wynikający z tego, że
przestrzeń nie jest pusta i płaska.

Sam przywołałeś przykład wahadła, więc się nim posłużę. Rozwiąż takie oto
zadanie:

"Oblicz gęstość wody porównując ruch wahadła w wodzie i powietrzu. Pomiń siły
tarcia".

Jaki sens fizyczny ma wynik takiego obliczenia, w którym uwzględnisz tylko siłę
wyporu? Jak zbudujesz wahadło, żeby błąd pomiaru był możliwie najmniejszy?
ech... głupi troll
dokowski napisał:

> ... zadanie z fizyki od matematyki.

Dokowski, czy Ty widziałeś kiedyś na oczy podręcznik do fizyki? Przecież to było
standardowe, sztampowe do bólu zadanie z szczególnej teorii względności. Np. na
stronie 167 przywoływanej już przeze mnie wielokrotnie (choć nadaremno)
'Gravitation' Misnera, Thorna i Wheelera znajduje się identyczne (pomijając
dystans 30k l.ś. zamiast 50k):

'Compute the proper time required for the occupants of a rocket ship... _Assume_
that they maintain an acceleration of one "earth gravity"...'

> Jeżeli zakładasz ruch rakiety w pustej i płaskiej przestrzeni, powinieneś
> potem oszacować błąd wynikający z tego, że przestrzeń nie jest pusta i
> płaska.

Po cholerę? Przecież to zadanie ma sprawdzić wiedzę ucznia/studenta o
szczególnej teorii względności. Nie o systematyce błędów. Nie o ogólnej teorii
względności. Nie o konstrukcji rakiet, budowie wszechświata, i kilku innych
rzeczach, wymaganych by faktycznie odbyć taką wycieczkę.

> Sam przywołałeś przykład wahadła, więc się nim posłużę. Rozwiąż takie oto
> zadanie:
>
> "Oblicz gęstość wody porównując ruch wahadła w wodzie i powietrzu. Pomiń siły
> tarcia".
>
> Jaki sens fizyczny ma wynik takiego obliczenia, w którym uwzględnisz tylko
> siłę wyporu? Jak zbudujesz wahadło, żeby błąd pomiaru był możliwie
> najmniejszy?

Nie widzę, by zadanie miało postać "_Zbuduj_ wahadło".
Gość portalu: szeregowy napisał(a):

> Mam taki ciekawy szereg do zsumowania, o wyrazach:
> a_n = (2/3 + sin(n)/3)^n/n, dla n = 1, 2, ...
>
> Szereg ten był z 3 miesiące temu na kilku forach matematycznych,
> ale nikt nie potrafił nawet udowodnić czy jest zbieżny,
> dlatego jestem ciekaw rozwiązania.

Pomyślę. Kieeedyś, na 1' lub 2' roku studiów,
wiedziałbym od razu.

> Obliczałem sumy 'ręcznie':
>
> dla miliona pierwszych składników suma wynosi S(mln) = ~2.1,
> a dla miliarda jest około S(mld) = 2.5

Zręczny jesteś :-)

Dziękuję za ciekawe zadanie, pozdrawiam,

guru_ji
dlaczego PROSTE zadania były takie TRUDNE?? ja wie
Wiele osób dziś po zobaczeniu rozwiązań zaskoczyło to że tak naprawdę to
umieli rozwiązać zadania tylko nie umieli pomyśleć… I to chyba tutaj jest
problem. Nie zarzucam tego że nie umiemy (też jestem rocznik 86 !!!) myśleć
bo tego szkoła nas nie nauczyła choć powinna. W wielu szkołach rozwiązuje się
zadania szablonowo ze starych podręczników, których uczyli się i nasi rodzice
bo lwia część starych nauczycieli twierdzi że matematyka się nie zmieniła i
nigdy nie zmieni. Otóż sama matematyka nie lecz jej użycie tak i to bardzo.
Bo dalczego uczeń rozwiąże zadanie mając podane suche fakty a już treść
zadania (np. serwetka dzisiejsza) sprawia problem? Bo w szkołach się nie uczy
wyłapania danych że to czworokąt że okrąg albo że jedno z zadań to procent
składany a w wielu wystarczy obliczać wielomiany. Widziałem opinie gdzie
pisano „nie było funkcji a ja się jej uczyłem” a przecież kilka zadań
rozwiązać można było funkcji używając… Ale tego jak wpaść na to że to funkcja
lub inny element się nie uczy. Nauczane jest i wymagane tylko rozwiązywanie
różnych rzeczy ale nikt nie wymaga tego by ktoś wpadł na sposób rozwiązania a
to powinno być przede wszystkim wymagane. BO po co nam wiedza skoro nie
umiemy jej użyć. Matura z matematyki pokazała że daje się uczniom samochody
ale nie prawa jazdy. Szkoda że tak surowa lekcja dotknie wielu młodych
wspaniałych ludzi!
Hehe, mata i fiza u mnie. Fizę bo nie chcę zdawać na uczelni. Boże jak ja bym
chciał, żęby podstawowa była dość prosta, tak jak z biologią zrobili, a
rozszerzona to niech się dzieje co chce, parę punktów zawsze zdobędę jakoś.
Też nie rozumiem tych pól, a termodynamika gazów jest dla mnie równie zrozumiała
co greka. Liczę, że na podst. będzie razcej chodziło o pisywanie zjawisk i
proste obliczenia dlatego staram sięprzypominać teorię. Z zadaniami u mnie jest
ciężko, więc mam nadzieję, że nie będzie czysto olimpijskich pytań bo wtedy
polegnę na pewno. Pocieszam się myślą, że istnieje mała ale zawsze szansa, że
nie zrobią bardzo trudnej. :-)
A wybieram sięna jakąś politechnikealbo WAT, ale po matematyce to ja się chce w
ogóle gdziekolwiek dostać na dzienne prawdę mówiać.
Zbyt trudne jest również:

a) lutowanie
forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=374&w=37093107&a=37199260&rep=1
b) obliczenia z użyciem procentów i proporcji (źródło: doswiadczenia własne z V rokiem studentów chemii)
c) rozwiązywanie prostych zadań matematycznych z treścią (doświadczenia kolegi wykładowcy na studiach podyplomowych z informatyki)
d) ogólnie - logiczne myslenie

Uprościć natychmiast! Szczególnie punkt d)!
Tylko że róznica polega na tym że tacy "scisłowcy" używają języka
polskiego na codzień a przeciętny człowiek w tym tzw. humanista z
amtematyką ma niewiele wspolnego. Prócz obliczenia reszty przy
zakupach w sklepie :)

Ja osobiscie byłem zmuszony opanowac w czasie studiów, logarytmy,
całki tautologie rachunek rożniczkowy i ... nic z tego nie pamiętam.
Nawet kiedy umiałem jeszzce rozwiązywać tego typu zadania nigdy owa
umiejętność nie znalazła zastosowania w codziennym życiu. Było to
jedynie jałowe mielenie jakichs wirtualnych ziaren z których
nijakiej mąki nie było, nie wspominając już o chlebie :)

Ot sztuka dla sztuki.

Matematyka tak ale najpierw należałoby zmienić program nauczania.
Więcej geometrii i praktycznego zastosowania matematyki w zyciu
codziennym.

A język polski to język polski. Każdy Polak powinien dobrze nim
wladac :) Moim zdaniem z punktu widzenia państwa najważniejze jest
wychowanie obywatela. Swiatłego, lojalnego i wrażliwego członka
społeczenstwa. Myśle że nauki społeczne, filozofia i nauka języków
obych to to na co powinno w pierwszej kolejnosci stawiać państwo.
Oczywiscie przedmioty scisłe jak najbardziej ale w odpowiedniej
dozie. W koncu postęp techniczny to matematyka, fizyka, chemia,
biologia. Ale bez przesady. Najlepszym przykładem jestem ja sam :)
Mysle ze problemem jest przeładowany program a nie sama matematyka
na maturze :)
> Oj,
> pisząc "0" miałem na myśli coś dążącego do zera (myślałem, ze to będzie
> oczywiste), jak się "takie zera" sumuje w nieskończoność, to może wyjść 1.
> Nie będę się silił, na bardziej fachowe wyjaśnienie.
Ale wartością funkcji prawdopodobieństwa jest liczba rzeczywista. Dążyć do
czegoś mogą funkcje, ciągi, szeregi itp. Liczba nie może dążyć do 0, ma ona już
ustaloną wartość (żeby dążyć do czegoś musiałaby się zmieniać). Liczba ta może
przyjąć wartość 0 (wtedy to co wyżej napisałem jest prawdą) albo jakąś bardzo
małą (ale ustaloną) wartość, nazwijmy ją x (ale wtedy np. prawdopodobieństwo że
wylosujemy liczbą mniejszą od 2/x (po zaokrągleniu) będzie większe od 1, a to
też źle).
> Wydaje mi się, ze problem jest inny, jeśli podejdziemy do zadania bardzo
> rygorystycznie (matematycznie) to nic nie można powiedzieć, bo liczebność
> wszystkich podzbiorów jest równa nieskończoności i nie możemy ich porównywać.
Przy obliczaniu prawdopodobieństwa nie porównuje się liczebności zbiorów, tylko
wartość funkcji prawdopodobieństwa na danych zbiorach. Można ustalić takie
rozkłady, żeby i dla nieskończonych zbiorów spełniały wszystkie aksjomaty, np.
rozkład Poissona, wykładniczy itp.
No przepraszam ale jeśli myślisz, że na maturze z matematyki jest całkowanie i
różniczkowanie to się grubo mylisz. Z tego co pamiętam to nawet obliczania
granic nie ma. Są tam tylko podstawowe zadania z prymitywnej algebry i analizy,
które powinien umieć rozwiązać każdy człowiek chcący potrafić odliczyć sobie VAT
(żeby zobaczyć, czy państwo go nie rżnie na podatkach), obliczyć powierzchnię
swojego mieszkania (żeby zobaczyć czy spółdzielnia mieszkaniowa go nie rżnie na
czynszu) czy też mnożyć ułamki (żeby przeliczyć przepis na zupę buraczkową,
który jest podany na 4 osoby, a na obiad przyjdzie 5). I nawet na takim
podstawowym poziomie maturzyści się wykładają...
zgodze sie i sie nie zgodze
Bo po pierwsze powinno sie do szkoly wprowadzic podstawy ekonomii,
np. 5 klasie podstawowoki (nie w szostej bo wtedy nauczyciele
koncentruja sie na egzaminach), podobnie w drugiej klasie gimnazjum i
przz cale liceum. Powinien to byc przedmiot jak kazdy inny a nie
fakultatywny. Powinno sie na nim uczyc obliczania procentow ale tez
innych zagadnien ekonomicznych. Ale zaraz sie dowiemy ze nie ma kasy
na takie fanaberie. Za to na dwie godziny religii w tygodniu jest. W
kazdej szkole, w kazdej gmnie, miescie i powiecie zawsze znajdzie sie
ksiadz czy katecheta.
Druga sprawa to nauka matematyki powinna przebiegac inaczej. Powinno
sie podstawic na podstawy - dodawanie, odejmowanie, mnozenie i
dzielenie, ulamki, procenty i promile - to kazdy uczen powinien
opanowac bezblednie. Bo juz na samym poczatku tworzy sie mit, ze
matematyka jest trudna a nie jest jesli zna sie te podstawowe
dzialania. Funkcje, calki, rozniczki, liczby zespolone i tym podobne
zostawmy inzynierom a reszta powinna opanowac podstawy i
rozwiazywanie zadan tekstowych co uczy myslenia. Jesli ktos nie
wytlumczy podstaw to taka osoba do konca edukacji bedzie myslala, ze
matematyka to jakis potwor i nie nauczy sie nic. Braki w elementarnej
wiedzy prowadza do tego, ze taka osoba nie moze sie nauczyc niczego
dalej bo nie ma wyobrazni zeby myslec abstrakcyjnie.
Witaj Lukasz,
Wydaje mi sie, ze na tym forum bardziej potrzebna bylaby pomoc
psychiatryczna niz z matematyki. Tutaj odbywa sie walka z krzyzami i
walka o schab w promocji. Wirtualny swiat strawil szare komorki tych
ludzi calkowicie.
Taki poodzian czy djmixer zapytaja zaraz - a po cholere mi jakies
rozniczki zupelne? A po co metody numeryczne? Dla nich nic nie jest
potrzebne bo czy sadzisz, ze bylbys w stanie osla nauczyc
tabliczkimnozenia?
Odnosnie korepetycji. 2 dni temu uczen 10 LO poprosil mnie o pomoc w
przygotowaniu do semestralnego sprawdzianu. Jedno z zadan
przygotowawczych brzmialo. Dane sa punkty A,B,C ktore sa
wierzcholkami trojkata. Ich wspolrzedne w ukladzie kartezjanskim
XOY byly podane. Zadaniem bylo obliczenie pola trojkata. Wzoru na
dlugosc odcinka nie brali, tym bardziej wzór Herona takze byl obcy.
Okazalo sie, ze trzeba sobie jak w przedszkolu namalowac trojkat,
zmierzyc linijka dlugosc podstawy, graficznie spuscic wysokosc na
podstawe i zmierzyc jej dlugosc takze linijka.Na koniec skorzystac
ze wzoru S=1/2ah i zadanie gotowe. 2 i pol roku przed matura zadania
z dawnej podstawowki z klasy 5-6 !!!!!
Moja rada. Daj ogloszenie do Gazety Wroclawskiej na poniedzialek i
piatek a bedziesz miec sporo telefonow. Matolow nie brakuje.
Pozdrawiam
A może nie poszli na klęczkach do Częstochowy?

A na serio. Widziałam maturę próbną z matematyki, zadania żenująco
łatwe; typu "jeśli 6% z liczby wynosi tyle to ile wynosi liczba" - i
4 odpowiedzi pod spodem.
Obliczenia można wykonać w pamięci, uczniowie mieli kalkulatory, w
związku z tym wniosek pani Pyrek, że jak uczniowie nie robili
krótkich notatek to strzelali jest zastanawiający.

Po drugie: obecnie realizuje się mniej zagadnień z matematyki w
ciągu 9 lat podstawówki i gimnazjum niż kiedyś w samej podstawówce.
No i kiedyś jednak nauczyciel uczył i wymagał a uczeń miał się
nauczyć.
Licealiści zbojkotowali maturę z matematyki po ...
To co było na próbnej maturze to wielki skandal! Zadania z obliczania
procentów nadają się na test kompetencji po 6 klasie a nie na maturę! Polskie
szkolnictwo coraz bardziej przybiera amerykańską formę gdzie w szkołach
produkuje się bandy idiotów którzy nie będą potrafili na żaden inny temat
porozmawiać niż najlepszy kolor lakieru do paznokci! Kto powiedział ze wszyscy
muszą zdań maturę we Francji zdawalność jest na poziomie 50-60% i tam jakoś
ludzie żyją z tym! Nie będę ukrywał mam umysł ścisły ale jeżeli zdaje maturę z
polskiego na przyzwoitym poziomie to humaniści też mogliby zdawać maturę z
matematyki na przyzwoitym poziomie! A czym mniej osób zda w tym roku maturę
tym mniejszy będzie tłok na studiach.
Nie
Poza podstawowymi działaniami opanowanymi w pierwszych klasach podstawówki (równania z jedną niewiadomą, obliczanie pól i objętości, podstawowa trygonometria, procenty) szkolna matematyka nie przydała mi się w życiu do niczego.
Opowieści o nauce logicznego myślenia można między bajki włożyć. Mnie przez 12 lat edukacji matematycznej (8 klas SP + 4 LO) nie uczono logicznie myśleć, a jedynie kazano rozwiązywać beznadziejnie durnowate i nudne zadania - np. działania na kilka linijek w zeszycie. Zero było tu myślenia, a jedynie pilnowanie, czy przy przepisywaniu kilkuset cyfr i znaków człowiek się nie pomylił i np. nie wpisał 7 zamiast 1 albo : zamiast *.
Nie wiem jak wygląda nauka matematyki dzisiaj, ale jeżeli tak, jak za moich czasów, to można ją zakończyć na 4 klasie szkoły podstawowej, ponieważ potem, na tym przedmiocie, nie uczono mnie niczego przydatnego ani sensownego.
Jeszcze na studiach miałem podstawowe zajęcia ze statystyki i analizy finansowej. Tam było trochę przydatnych rzeczy. Jednak w przedziale II połowa SP-matura matematyka była stratą czasu.
lernakow napisał:

> Wystarczy wstukać mediana do google'a. Wystarczy sięg
> nąć na półkę po podręcznik statystyki. Wystarczy wyszukać
> obliczanie mediany wynagrodzeń (bo a nuż okaże się, że w tym
> wypadku jest inaczej - ale nie, jest tak samo, żadnego usuwania
> powtórzeń).

Tak robi ktoś, kto nie posiada wiedzy. Dobry lekarz nie wstukuje słowa 'grypa'
do google'a by dowiedzieć się, na czym polega ta choroba i jak się ją leczy. On
to wszystko ma w głowie i w małym palcu. Uzupełnia też wiedzę z literatury
fachowej. 'Znafca' wstukuje do google'a hasło, przeczyta, zrozumie albo i nie i
mądrzy się jak stary. Fachowiec z pewnością byłby zakłopotany, gdyby kazano mu
podać nazwę podręcznika, z którego przed laty nabywał wiedzę. Nie wiem jak
logika, ale ja nie pamiętam autorów podręczników do wielu przedmiotów, jakie
przerabiałem na studiach. A było ich do cholery i ciut ciut. Pamiętam tylko
niektórych, np Landau'a genialnego fizyka z Rosji, autora podręczników z zakresu
aerodynamiki, Krysickiego autora dwutomowego zbioru zadań z teorii
prawdopodobieństwa i statystyki matematycznej, Mostowskiego genialnego znawcę
algebry liniowej i nieliniowej, Borsuka, Szymańskiego autora znienawidzonej
przez studentów wydziału matematyki cholerycznej mechaniki, a tak naprawdę
fizyki w ujęciu matematycznym, itd itd. Ta mechanika dała się nam we znaki, oj
dała...
Mój syn - śmiać sie czy płakać
Wczoraj moje dziecko przyszło ze szkoły i wręczyło mi 3 liściki od
pani z matmy.
Pytam dobre te wiadomości czy złe?
on na to że pewnie dobre bo zrobił to o co go ostatnio prosiłam
dokładnie wykonał polecenie pani. Klasa 4.
Na 1 kartce 3 zadania z matmy na obliczanie pól i obwodów kwadrata
i prostokąta w rozwiązania napisał tylko odpowiedzi bo wyniki
policzył w pamięci.
Kartka 2 liścik od pani " w klasie 4 uczeń jest oceniany poprzez
umiejętność wypisania danych i podstawienia ich do wzoru a następnie
obliczenia niewiadomej. Poprosiłam aby pani syn opisał w kolejnych
zadaniach swój tok myślenia"
Kartka 3 - dwa zadania, rozwiazanie pierwszego . Uwaga cytuję
" hmmmm acha w tym zadaniu wiem że obwód tego prostokąta wynosi 16 a
jeden jego bok ma 4 cm. hmmmm co teraz mam zrobić. Jupi już wiem
podstawie sobie do wzoru ale jak ten wzór wygląda?jupi juz wiem
Obw=2a + 2b, ok no to podstawiam ....." i w ten deseń całość
Zad 2 . " niestety mój tok myślenia jest zbyt długi i nie zmieszczę
sie w czasie"
Dopisek pani z matmy " nie o taki opis toku myślenia mi chodziło .
Tym razem mu daruje, ale proszę mu wytłumaczyć na czym polega
rozwiazywanie zadań z matematyki. Proszę o oddzanie mi kartek z pani
komentarzem.
Mój komentarz : " Trudno mi to skomentować bo zabrakło mi słów.
Niestety nikt mnie nie uprzedził że będąc matką czwartoklasisty będe
zajęta przede wszystkim badaniem granic własnej cierpliwości .
Pozdrawiam serdecznie .
Mam juz dosć i sama juz nie wiem co z tym dzieckiem uczynić?????
Kłopoty z matematyką na próbnej maturze
Spojrzałem i wykonałem zadanka z tego arkusza...

Większość zadań nie była trudna, zamknięte były standardowe - nic trudnego, wystarczyło odrobinkę rozruszać neurony i ewentualnie coś policzyć.

W otwartych było trudniej. Część zadań była dość dziwnie skonstruowana, gdyż ich rozwiązania były tak banalne, że aż ciężko było uwierzyć, iż rozwiązanie jest na tyle proste. Kilka zadań było naprawdę trudnych z pewnego drobnego, acz uciążliwego powodu - zapis danych i równań oraz nierówności był... błędny (to znaczy można by uznać go za poprawny). Przykład? Wyrazy ciągów - arytmetycznego i geometrycznego oddzielono przecinkami miast średnikami, więc, słysząc to od wielu znajomych, większość przeczytała rzeczony ciąg (chodzi o ciąg arytmetyczny zapisany tak: (y,x+1,5)) jako ciąg dwuwyrazowy, przez co obliczanie miejsc zerowych było koszmarem... Na szczęście większość zorientowała się w porę, że ciąg jest trójwyrazowy, o drugim wyrazie x+1, a trzecim 5.
Taki błąd, a tyle problemu... Uczą nas tak, a tak, a rozwiązywać każą inaczej...
isma napisała:

> Ale Marta, to nie do konca chodzi o odpowiedz ;-))). To chodzi o
to, zeby pewne
> pytania zadac, albo pewne wymagania postawic - zeby nie oddawac
walkowerem. Bo
> czesto-gesto bylejakosc jednej strony (duszpasterza) staje sie
latwym
> usprawiedliwieniem dla bylejakosci drugiej ;-(((.

O właśnie! A pozatym jak się chce, to z takiej wyuczonej odpowiedzi
tez można sporo wyczytać. To jak na klasówce z matematyki. Nie
wystarczy od kolegi ściagnąć wynik - ważniejsze są obliczenia :)
figrut napisała:

Fakt,
> matematyka była obowiązkowa i tu nam się trafiło coś, co można było rozwiązać n
> a
> trzy sposoby i trzy różne wyniki otrzymać.

dobrz, ze ja nie mialam matematyki, mi w kazdym zadaniu wychodzi po pare wynikow
i wszystkie obliczane tym samym sposobem, na logike tylko, ze moja logika
nijak ma sie do logiki matematycznej
> i wszystkie obliczane tym samym sposobem, na logike tylko, ze moja logika
> nijak ma sie do logiki matematycznej
My mieliśmy ściągi od studentów, rozwiązywaliśmy też sami. Po maturze
nauczycielom coś się nie zgadzało, bo niby rozwiązania od studentów i nasze
własne (jedni mieli z ściąg, inni pisali sami) były różne, a jednak prawidłowe.
Nasi nauczyciele matematyki zabrali się do ich rozwiązania i wychodziły im trzy
różne wyniki w zależności od tego jakim sposobem zadania rozwiązywali. Gdzieś
ktoś popełnił błąd, bo to nielogiczne, aby w matematyce rozwiązania były inne, a
jednak.
A co powiesz na argument, że bardzo często nauczyciele matematyki uczą tylko
mechanicznego rozwiązywania zadań bez praktycznego ich zrozumienia i to jest
właśnie problemem.
Najbardziej ekstremalny przypadek który miałem okazje poznać to pewna studentka
ekonomii która obliczenia i zadania matematyczne wykonywała czysto syntaktycznie
- liczyła świetnie pod warunkiem że posiadała kartkę/kalkulator, w zasadzie nie
rozumiejąc co i po co to robi. Dając jej odpowiednie dane wejściowe w zasadzie
potrafiła policzyć wszystko. Jak komputer. I podobnie jak komputer bez zrozumienia.
> madcio napisał:

> > Taką możliwość obala sie wykazując, że przy orbicie Księżyca wg
> > hipotezy impactowej Ziemia musiałaby mieć takie obroty, że nie
> > mogłaby sie uformować
> To podaj, ile twoim zdaniem musiałby trwać ziemski dzień, by dziś
> był taki obrót Ziemi, jaki jest, oraz taka odległość Ziemi od
> Księżyca taka, jaka jest dzisiaj.
>

Po dopuszczalnych zdaje się założeniach upraszczających obliczenia, wstępnie
wychodzi, że dla izolowanego układu K-Z poimpactowa doba
( przy 22500 km odległości powierzchni ciał)
wynosiłaby ok. 10 godzin.

Nie jest to na tyle szybki obrót jak sie wydawało, więc tym sposobem hipotezy
impactowej nie da się negatywnie zweryfikować,
niestety ;(

Warto zauważyć, że układ K-Z nie jest izolowany/odosobniony
i np. zasada zachowania krętu w dłuższym okresie czasu nie ma zastosowania
(zwłaszcza grawitacyjny wpływ Słońca nie jest zewnętrznie zrównoważony).

...
> Radze najpierw zrobić zadanie matematyczne rodem z ostatnich klas
> podstawówki...
>
He, hehe... nie wpędzaj w kompleksy ludzi z w. wykształceniem,
którzy nie ukończyli jednak kierunkowych studiów.
Nie kazdy przeciez jest fanatycznym samoukiem
lub googlowcem, nie każdy korzysta
z podpowiedzi suflerów ;)
Matematyka dla opornych
Sluchaj no, nad ta liczba glowia sie rozne mozgi socjologiczne, statystyczne,
matematyczne i w ogole wszyscy SPECJALISCI od imigracji i i tak jako rezultat
sa w stanie podac w najlepszym razie szacunki.
Sami przyznaja szczerze (i chwala im za to) ze blad statystyczny wynosi + / -
50%).

Twoje obliczenia upraszczaja sprawe do poziomu zadania matematycznego dla
kandydatow na kurs przygotowujacy doegzaminu do gimnazjum.

Co tu duzo szukac , za czlowieka w swoich rozwazaniach nie uwazasz nikogo kto
ma ponizej 15 lat, pomimo,ze wiadomo ze wyjechali glownie (80% - to biore z
konkretnych danych Home Office) mlodzi, ktorzy co moze Ci sie wydac
niewiarygodne- normalnie sobie zyja-tj zakladaja rodziny, a zatem maja
niejednokrotnie dzieci.

> W rzeczywistosci do konca marca zarejestrowalo sie 228 000 ludzi z Polski
> 1/3 nie jest zarejestrowana co daje 76 000 osob.
> Lacznie z Polski bedzie wiec w Wielkiej Brytanii ok. 300 0000 ludz

Jak myslisz, ilu mlodziutkich obywateli Polski rejestruje sie w ramach WORKING
registration scheme ?

A self-employed ?
A ludzie ktorzy zarejestrowali sie, lecz wrocili ?
A ludzie, ktorzy nie zarejestrowali sie (jako Polacy) bo nie musieli ? (vide
znajoma z paszportem niemieckim) ?
Witam,

Jeśli chodzi o testy do KPMG to chętnie podzielę się informacjami,
gdyż pisałam je 2 dni temu.

I część trwa 90 minut i wypełnia się testy na komputerach. Na tą
część składa się kilka pomniejszych, mianowicie:
- coś w rodzaju testu psychologicznego (takie głupie pytania, mające
niby sprawdzić jakim jesteś człowiekiem, czy byłbyś dobrym
pracownikiem itp - do każdego pytania są 2 możliwe odpowiedzi i
trzeba wybrać co lepiej do nas pasuje),
- test matematyczny, czy numeryczny - jak kto woli (tu mamy różne
zadania do obliczenia i nie wolno używać kalkulatorów, większość z
nich nie jest baardzo trudna, ale jeśli ktoś nie miał z matematyką
do czynienia przez 4 lata, jak ja, to może być nieco kłopotliwe:P)
- test werbalny (sprawdza znajomość słownictwa i umiejętność
kojarzenia, w 1 cześći są wyrazy, dla których należy wybrać synonim
z 4 podanych, w 2 mamy podane dwa wyrazy w jakis sposob ze soba
powiazane i podobnego rodzaju powiazanie trzeba znalezc miedzy
kolejnym podanym oraz 1 z 4 mozliwych odpowiedzi)

Moje wrazenie jest takie, że chyba jednak nie chcialabym przejsc
dalej. Wyscig szczurów (echh Ci ludzie w garniakach z miną na twarzy
mówiącą "oby innym się nie powiodło"), ocenianie ludzi wg
bezsensownych i nic nie mowiących o człowieku testach, 100 etapów
rekrutacji, na które trzeba przejechać pół Polski itp itd. Chyba
nawet mnie to śmieszy:) No i przynajmniej teraz wiem, że nie tędy
droga...

No to wylałam swoje żale :))
Ale trzymam kciuki za wszystkich, którym zależy na
takiej "prestiżowej" pracy.

Pozdrawiam!
dzieki za odp, ja mam ten test mieć w srode, tez musze przejechać kawał kraju zeby do niego podejsc..
to co piszesz o pierwszej czesci testu, bo pracę którą sie lubi i hobby które tez sie lubi jest ciezko porównać...nie lubie takich testów bo najczesciej nie ma tam odpowiedzi którą mogłabym szczerze zaznaczyć.

hmm to jesli mogłabys to moze napisz jak mniej wiecej ta matematyczna czesc wyglądała: jakies ciągli liczbowe, wykresy, zadania tekstowe czy po prostu jakies równania. skoro nie mozna miec kalkulatora to mam nadzieje to raczej proste działania do obliczenia w pamieci

a słownictwo pojawiło sie takie normalne, używane przez zwykłych ludzi;) czy jakas terminologia bardziej skomplikowana albo cos extra wyszukanego?? oczywiscie nie bede sie uczyc słownika wyrazów obcych:P

dzieki:)
Dziekuje ci bardzo Kate za wszystkie informacje:) przynajmniej wiem czego sie spodziewać.
nie wiem czy zauważyłaś jednego z moich wczesniejszych postów, jesli nie to ponawiam pytanie:

jesli mogłabys to napisz jak mniej wiecej ta matematyczna czesc wyglądała: jakies ciągli liczbowe, wykresy, zadania tekstowe czy po prostu jakies równania. skoro nie mozna miec kalkulatora to mam nadzieje to raczej proste działania do obliczenia w pamieci

a słownictwo pojawiło sie takie normalne, używane przez zwykłych ludzi;) czy jakas terminologia bardziej skomplikowana albo cos extra wyszukanego?? oczywiscie nie bede sie uczyc słownika wyrazów obcych:P

jeszcze raz dzieki
Zgadza sie,ale na tescie jest 25 pytan i pierwszych 12 jest takich w miare
> sobie,a po 12stym zaczynaja sie trudniejsze.

jeżeli za każde dobrze rozwiązane zadanie otrzymuje sie 6 punktów, a za każde
zadanie nie ruszone 1,5 punktu to na wejście ma się 37,5 punktów, aby zdobyć 82
wystarczy zrobić 10 zadań

zadanie 7.
jeżeli przekątna kwadratu ma 6 to ile wynosi jego pole.
hm faktycznie bardzo trudne. rozwiązanie osobie o spowolnionym myśleniu zajmuje
10 sekund, w takim razie rozwiązanie przez szybkiego 14 pewnie 2 s.
jeżeli więc pierwsze 6 zrobiłam średnio w ciągu 30 s to zyskałam 9 minut na
zastanowienie się nad trudniejszymi. no powiedzmy że straciłam 2 minuty na
zastanowieniem się nad 2,więc z tych 9 zostaje mi 7 minut dodatkowych po
zrobieniu 7 zadań

zadanie 13
2 minuty spokojnie wystarczą na jego obliczenie

Te zadania nie są zadaniami na poziomie polskiego kólka matematycznego w szkole
średniej. część zadań dotyczy szoły podstawowej, część gimnazjum ,a część
ewentualnie niewiele wystaje poza poziom gimnazjum.
> Widzisz egzaminy do lepszych szkol srednich w USA oparte sa na
> umiejetnosci logicznego myslenia a nie na tym ze znasz wzory i masz
> mgr z matematyki czy fizyki.

Jestem chemikiem i widzisz zarówno w szkole średniej a już tym bardziej na
studiach obliczenia były wykonywane z proporcji, wzorów nikt nie akceptował.

Nie jeden autorytet wypowiadał sie na temat testów, które nie tylko nie
sprawdzają wiedzy a już tym bardziej umiejętności danej osoby. Od po prostu są
dla przeciętnych ludzi bez polotu
archiwum.wiz.pl/1999/99073400.asp
> Poza tym trzeba miec dosc dobra znajomosc angielskiego,a Tobie jak
> widze te zadania trzeba tlumaczyc.

Ty pomimo tylu lat spędzonych w stanach do tej pory nie opanowałeś języka na
poziomie wystarczającym do przetłumaczenia zadania matematycznego, o czym
świadczy twój sposób przetłumaczenia zadania o bieżni

"Na ostatnim tescie dostal 80%

No cóz nawet debil któremu za każdym razem podaje się test z tymi samymi
zadnaniami jest w stanie po pół roku nauczyć sie odpowiedzi. Ile razy twój syn
przerabiał już zadanie o bieżni i figurach opisanych jak i wpisanych?
Nie wiem czy mój przykład z 50 latką był trafiony czy nie, ale pokazuje, że
sprawiedliwość ma rózne oblicza.
Czy za kilka lat też pójdziesz kłócić się do szefa, że syn nie dostał podwyżki?
Zaś tak sobie myślę, że "walczenie o dzieci" kiedy trzeba tak naprawdę sporo im
szkodzi.
Podam Ci przykład. Nauczycielka piła usiłuje nauczyć dzieci matematyki.
Poświęca swój prywatny czas, uczy, egzekwuje i wymaga. Bardzo duzo wymaga. Kto
nie zrobił 10 zadań dostaje pałę. Pół klasy ma dwóje kilkoro pały, ale klasa
naprawdę dobrze umie matematykę.
Dwie mamy stają za dziećmi murem i walczą argumentując to, że dzieci przyjaciół
z innych szkół mają piatki i umieją mniej. Czy też pochwalasz tego typu
zachowanie?
A moze dwa rodzaje matematyki?____________________
GazWyb podaje:

> Nie dawać zadań: "Ze stacji A wyjechał pociąg o godzinie X, ze
> stacji B o godzinie Y. Kiedy się spotkają?". Po co to obliczać,
> można to sprawdzić w rozkładzie jazdy? Młodzi potrzebują wiedzy,
> która przyda się w życiu: jak obliczyć zysk z lokaty bankowej?

Cha cha cha, bardzo zabawne. Ale przeciez wiadomo, ze obliczenia
kiedy pociagi sie spotkaja sa cwiczeniem teoretycznym, nikt nie
sugeruje zeby potem pasazerowi sobie sami wyliczali o ktorej
godzinie beda mieli przesiadke.

Ale ta matematyka praktyczna to bardzo dobry pomysl, bo pomoze
ludziom w prowadzeniu wlasnych finansow, a przeciez kazdy staje
przed takim zadanie.

Moze wiec dwa rodzaje matematyki? Matematyka teoretyczna dla tych
ktorym ona bedzie potrzebna na wyzszych studiach, i matematyka
praktyczna, dla tych ktorzy wyzszych studiow nie zamierzaja
podejmowac?
sa to tylko obliczania, prowadzone przyjetymi sposobami w nauczaniu
> tego przedmiotu.Genialny matematyk francuski Galois oblal wszystkie
> egzaminy z matematyki,bo nie mogl dostosowac sie do glupoty swoich
> nauczycieli.Zginal tragicznie w wieku 21 lat,ale jego teorie staly
> sie podstawami kilku dzialow wspolczesnej matematyki. To tyle na ten
> temat.

Trochę nie tak - Galouis nie zdał, ale dlatego że na egzaminach użył własnej
teorii do rozwiązania zadania. Czy nauczyciele byli głupi? Może tak, ale pytanie
ilu z nas widząc nowe niepotwierdzone twierdzenie matematyczne w rozwiązaniu
zadania a bez teorii przyjęloby je "od tak ze jest dobrze"?

A co do obowiązkowej matury z matmy. Jedyny "pozytywny" aspekt to taki że
wyrównuje sie liczba egzaminów dla tych którzy uczą się i chcę iść na dobre
uczelnie - bo dziś zęby iść na politechnikę -trzeba zdać polski oraz angielski,
matematykę i fizykę (ostatnie 3 na rozszerzeniu), a na anglistykę "tylko"
historię,polski i angielski
Chodzi o to, ze nie kazdemu maturzyscie teoria rozniczkowa bedzie w
> przyszlosci potrzebna. Dlatego dla tych ktorzy powiedzmy ida na
> politechnike czy tez na uniwersytet gdzie matematyka jest potrzebna
> muusieliby zdawac egzamin z matematyki "trudniejszej", reszta -
> z "latwiejszej". Bingo.
ależ juz teraz jest matura "łatwiejsza" i "trudniejsza" czyli poziom podstawowy i rozszerzony. Pilnowałam matury w 2007 roku, m.in. z matematyki. Miałam w reku arkusz podstawowy i wybacz, ale ani całek, ani różniczek tam nie było. Było za to zadanie które rozwiązać mozna było znając JEDYNIE cztery podstawowe działania matematyczne - dodawanie, odejmowanie, mnżenie i dzielenie oraz obliczanie procentów ale to tez mnożenie i dzielenie. I wobraź sobie że sporo osób oddających arkusze nie ruszyło zadania lub obliczylo je źle.
Sam pomysł ministerstwa jest porządny i nie widzę powodu żeby jakieś halo z tego robić... tym razem się wyborcza nie popisała...
paskudek1 napisała:

> ależ juz teraz jest matura "łatwiejsza" i "trudniejsza" czyli
> poziom podstawowy i rozszerzony. Pilnowałam matury w 2007 roku,
> m.in. z matematyki. Miałam w reku arkusz podstawowy i wybacz, ale
> ani całek, ani różniczek tam nie było. Było za to zadanie które
> rozwiązać mozna było znając JEDYNIE cztery podstawowe działa
> nia matematyczne - dodawanie, odejmowanie, mnżenie i dzielenie
> oraz obliczanie procentów ale to tez mnożenie i dzielenie. I
> wobraź sobie że sporo osób oddających arkusze nie ruszyło zadania
> lub obliczylo je źle.
> Sam pomysł ministerstwa jest porządny i nie widzę powodu żeby
> jakieś halo z tego robić... tym razem się wyborcza nie popisała...

A no w takim razie to pelna zgoda.
Podstawy matematyki powinien kazdy znac i nie powinno byc zmiluj sie.

Dyskretnie przetestowac zadania na uczniach tez mozna, i GW nie
powinna byla tego naglasniac. Zreszta kiedy wprowadzone zostana nowe
pytania maturalne wystarczy ze skonstruuje sie PODOBNE
pytania/zadania, o podobnym stopniu trudnosci, przeciez one nie
musza byc IDENTYCZNE jak te probne.
Jaka jest rola szkoły?
>Choćbym nie wiem ile się starała nie mogę nauczyć się obliczać tych
>różnych zadań

Wszystko się da zrobić, nawet totalny debil matematyczny jest w
stanie pojąć i nauczyć się wzorów rozwiazywania pewnych zadań , pod
jednym warunkiem. Musi spotkac cierpliwego, jasno, łopatologicznie
tłumaczącego nauczyciela - niestety w polskiej szkole bardzo czesto
polega to na wzięciu korepetycji u innego nauczyciela lub studenta i
chyba nic się to nie zmienia, sądząc po takich listach.

Natomiast matematyki na poziomie gimnazjum naprawdę JESZCZE mozna
sie nauczyć, o ile nie ma się solidnych zaległosci. A jesli się je
ma, to patrz wyzej - trzeba po prostu dojsc do konkluzji, ze samemu
sobie nie poradzisz i poszukac człowieka, który ci to jasno, powoli,
spokojnie i dlugo będzie tłumaczyl. Innego wyjscia nei ma , zeby
zacząć to zycie dalej, bez moli, silni i całek:)

Wklejam, ponieważ dotyczy matematyki
z "Smocze Jajo"

Bartłomiej Kucharzyk

Pewien młody wikary ze Skałki
zwykł był po jutrzni obliczać całki.
Nad okazem zawiłym
wszystkie wytężał siły,
aż mu oczne zmęczyły sie gałki.

i przy okazji coś o "mądrości"
tego samego autora (nagroda główna w konkursie o UJ)

Ongiś pewien profesor UJ-ot
dowolną myśl pojmował w lot,
co zgromadzonym licznie,
prezentował publicznie,
żądając drobnych kwot.
Ile wynosi liczba Pi
Całe życie wiedziałem że liczba pi to 3,14, tak mnie uczono w wielu szkołach i
na studiach. Ale według Centralnej Komisji Egzaminowania w zadaniu gimnazjalnym
ta liczba wynosi 3 ponieważ tak autorzy jednego z zadań kazali przyjąć do
obliczeń. Niby zgodnie z zasadami matematycznych zaokrągleń ale chyba coś nie
tak z nauczaniem w szkole. Poza tym w tym samym sprawdzianie w jednym z zadań
gdy uczeń wpisał liczbę 77 bo np. zobaczył czy usłyszał od kolegi to otrzymywał
nawet 3 punkty. Nieważne dla twórców klucza były obliczenia i skąd ta liczba się
wzięła.
Ej jakies strasznie latwe to zadanie ... bo ja, niespecjalista od matematyki,
rozwiazalem je z latwoscia. oczywiscie nie wiem do konca czy dobrze :)
dobra no wiec tak... najpierw trzeba obliczyc powierzchnie ścian
czyli
P=2*3*2,5+2*4*2,5=15+20= 35 m^2 (metrow kwadratowych)
teraz obliczasz powierzchnie jednej rolki
p=0,5*10=5m^2 (metrow kwadratowych)

ilosc rolek bedzie sie rownala powierzchni scian dzielonej przez powierzchnie
jednej rolki
czyli
n=35m^2/5m^2=7

odp. potrzeeba 7 rolek
Pomóżmy kapitanowi Waldemarowi Krzyżanowskiemu, rzecznikowi bazy w Krzesinach
odrobić zadanie z matematyki na poziomie III klasy szkoły podstawowej:
2 wyloty po 20 samolotów 2 razy dziennie daje 40 wylotów i 40 lądowań, czyli 80
dziennie. Pomnóżmy to przez liczbę dni roboczych w roku, czyli w przybliżeniu 260.
Wynik takiego skomplikowanego obliczenia to 20800 operacji. I kolejna zagadka
matematyczne: czy 20800 to więcej, czy mniej niż 15-20.000?
Tylko test werbalny jest podobny.
Zadania matematyczne polegają na tym, że masz przeróżne wykresy i
dane z rocznika statystycznego i na tej podstawie masz zrobić
obliczenia i zakreślić właściwą odpowiedź.
Test z angielskiego jest prosty. Przeważnie uzupełnianie zdań jednym
z podanych słów. Nie ma nic do przetłumaczenia.
Jest inżynierem bo prowadzi projekt od samych podstaw i założeń jak
oprogramowanie ma działać, z czego ma korzystać, jaka ma być matematyczna
implementacja funkcji w oprogramowaniu którego wynikiem mają być np. obliczenia
obciążenia konstrukcji budowlanych pod różnymi naprężeniami. A zwyczajny
programista ma za zadanie napisać program który przelicza np złotówki na euro.
Jest zwyczajnym tłumaczem tylko nie z angielskiego na polski tylko z języka
ludzkiego na kod maszynowy. Zresztą taki zazwyczaj się nie zastanawia w jakim
języku to napisze bo zrobi to w takim którym zna, a inżynier powinien mieć na
tyle wiedzę by znać wady i zalety użycia danego języka programowania, niczym
zastosowanie odpowiedniej technologii konstrukcji budynku czy z pomocą
materiałów drewnianych czy dźwigarów stalowych.
no_login napisał:

> > Alez ja doskonale potrafię pomnożyć dwie macierze
> czyżbyś ostatnio uczyła się tego na matmie?
> gratulacje :-)
> tensory też już miałaś?

No, nie ostatnio, dawno temu. Macierze doskonale nadaja sie np. do obliczania
pola wycinka elipsy, takie zadanie akurat pisalam na maturze. Macierze nie sa
trudne, przeciwnie sa schematyczne i przez to dosc nudne. Ciekawsza jest topologia.

> > ale co to ma do rzeczy?...
> Ano to że nie każdy musi czytać poezję
> tak jak nie każdy musi umi umieć mnożyć
> macierze.
> Protekcjonalny ton

Myslalam, ze przeciwstawiasz matematyke poezji, tak to zreszta napisales, ze to
zostalo jakby zasugerowane. Ze niby jesli ktos czyta poezje to nie zna sie na
matematyce. To blad. Matematycy to czesto ludzie zainteresowani literatura i
uzdolnieni literacko. Patrz np. Steinhaus.

> > Ludzie, którzy nie czytają poezji - cóż...
> (oględnie mówiąc) świadczy tylko i wyłącznie
> o pewnej niedojrzałości...
> Na szczęście zdecydowana większość
> nastolatek z tego wyrasta.

Nastolatek?
Mój post był odpowiedzią na poprzedni post osoby,która twierdziła,że matematyka
w zadnym,najmniejszym podaj stopniu nie pojawia się na studiach medycznych.Jest
to rażącą nieprawdą.Wykorzystujemy wprawdzie podstawy matematyki(przecież nikt
nie usiłuje przeforsować stwierdzenia,iż mamy matematykę jako odrębny przedmiot
lub też zgłębiamy ją na poszczególnych zajęciach wyjątkowo dogłębnie etc),ale
porównywanie obliczeń w ramach zadań,jakie my robimy na chemii ,biofizyce do
obliczania dat na historii jest przykładem totalnej nieznajomości mojego
kierunku.I nie rozumiem,dlaczego osoby nie studiujące medycyny i nie mające o
tym kierunku zielonego pojęcia usiłują mnie,osobę tę kierunek kończącą
przekonać,że jest inaczej.To już szczyt ignorancji.Radzę się nie wściekać,tylko
spokojnie sobie post ze zrozumieniem przeczytać.
test jest po angielsku i sklada sie z kilku czesci;
najpierw obliczenia do wykresów - policzyc %, i takie tam...
kilka prostych zadan matematycznych
opzniej tez wykresy ale podane byly definicje i na ich podstawie trzeba bylo
policzyc wskazniki
i na koniec bylo kilka pytan caseowych - jest przedstawione co chce klient i
trzeba wybrac typ badania
Biedny kretynku, przysypiałeś na lekcjach z matematyki
nie dziwię sie ze potem żądasz wszystkiego za darmo, bo co najwyżej mógłbyś
fizycznie gdzieś zapie..ć.
Poczytaj sobie o progach podatkowych i obliczaniu procentów.

CIT to jest podatek od działalności gospodarczej, a większość tzw 'bogatych'
płaci PIT (jak wszyscy). Tzw. 'bogaty' placi najwyzszy podatek od kwoty, która w
krajach reszty Europy jest w ogóle zwolniona z podatku.
No to dożyłem chwili, gdy zgadzam się z Wielkim Czarownikiem :-)
Aczkolwiek z racji wykonywanego zawodu mam pewien kontakt z
matematyką wyższą, to katowanie przyszłych etnologów, aktorów itd.
obliczaniem objętości kuli wpisanej w ostrosłup uważam za pomyłkę.
Matematykiem taki delikwent nie będzie, ale zaszkodzić jego
talentowi to szkoła może. A w praktyce okazuje się, że jak ktoś jest
dobry we wszystkim, to nie jest dobry w niczym.
Natomiast prawie każdemu mądrali gwarantuję, że mógłbym przygotować
sprawdzian na podstawie programu, który okazałby się nie do
przejścia. Przypominam też, że sprawdzian to nie tylko zadania, ale
też warunki w klasie, czas, kryteria oceny itp.
jedyna rzecz jaka obowiązuje wszystkich nauczycieli to podstawa
programowa i każda szkoła zgodnie z nią wybiera program nauczania
dla klasy I-III,zaakceptowany przez men, do programu pisane są
podręczniki i z0godnie z nią pisane są wymagania ( wpisz podstawa
programowa dla klas I-III powinieneś mieć treści nauczania
przekazane do wprowadzenia) wymagania każda szkoła pisze dla siebie
i umieszcza w wewnątrzszkolnym systemie oceniania. z tego co
pamiętam w klasie I nie ma już mnożenia dodawanie i odejmowanie w
zakresie 20, rozwiązywanie równań z jedną niewiadomą, rozwiązywanie
zadań tekstowych, kolejność wykonywania zadań ,graf drzewka
matematyczne,jednostki miar, obliczenia pieniężne, odcinek prosta,
zna wszystkie litery potrafi ja poprawnie zapisać połączyć z innymi
literami, czyta ze zrozumieniem krótkie teksty, opowiada, opisuje,
zna niektóre zasady ortograficzne i gramatyczne, do tego muzyka,
srodowisko, plastyka wf całkiem sporo jeżeli chodzi o wf to zasady
gier drużynowych, przewrotu chyba w 1 klasie nie ma a w praktyce
wygląda to tak że podstawa jest bardzo ogólna i wymagania
dostosowuje się do możliwości szkoły
z calym szacunkiem...

problem ktory opisalas (obliczyc brutto od netto) nie jest akurat
ekonomiczny, raczej matematyczny. Szczerze powiem ze troche dziwne
to co opisujesz bo dokladnie takie zadania ma obecnie moj syn w 6
klasie. Caly czas oblicza podwyzki cen, obnizki, brutto/netto-bo
przerabiaja pojecie procentow.

Musialas trafic na jakies wyjatkowo niedouczone osobniki...

A co do tematyki podatkowej, ona akurat jest dosyc skomplikowana,
(moze nie w warstwie obliczenia 22% itp ale zrozumienie i
umiejetnosc stosowania podatku VAT, nie jest takie banalne jak
niektorzy mysla)-i ta tematyke ja raczej zostawilabym juz
rzeczywistym fachowcom.

A co do Twoich studentow- radze zrobic szybkie przeszkolenie z
procentow i ulamkow bo moga cos zle posprzedawac !!!!, polecam testy
dla szostoklasistow.
black_code napisał:

> Pomoge ci kaleko bo sam sobie nie poradzisz.
> Skoro sprzedaz samochodow zagranicznych wzrosla w tym roku (2006) o 5.5%
> do 5.24mln to wczesniej (2005) musiala wynosic ok 5.18mln .

musiala ?
aaaaa ,pewnie dlatego ze ty tak "dokladnie" potrafisz liczyc

pomoge ci .....z litosci, skup uwage to moze zalapiesz :-(

1. - 5.18 x 1.055 = 5.46 wiec w 2005 nie moglo byc 5.24 jak wg. "swojej wiedzy"
matematycznej obliczasz !!
2. - 5.24 / 1.055 = 4.97 tyle bylo w 2005r

> I teraz bedzie trudne skoncentruj sie
> 5,24-5,18=60 w tym przypadku 60 tys szt.

nooo ,za trudne ale dla ciebie

5.24 - 4.97 = 0.27 (270tys.) tak ma byc - o tegi umysle matematyczny(hehe)

> I najtrudniejsze 67tys (wzrost sprzedazy VW ) jest > od 60tys wzrost sprzedazy
> zagranicznych.

qrna pogielo cie, chodziles wogole do jakiejs szkoly ?

UWAGA - twierdzenie black_code :
wszyscy(lacznie z VW) sprzedaja mniej niz.....sam VW !

> Proste tumanie ,nawet po szkole zawodowej takie zadania potrafia
> rozwiazac wiec ty chyba konczyles specjalna co mnie nawet nie dziwi.

jak on jest tuman to co o tobie mozna sadzic ?
NO ten egzamin nie byl trudny.. ale mi sie troche wydaje ze za malo czasu. To z ta tabelka o tych miodach niby proste.. ale zajelo mi najwiecej czasu. Byly 4 zadania takie pisemne i matematyczne itp. Zostało mi 11 minut na napisanie opowiadania, zrobienie zadania matematycznego. Z maty nie zrobilem calego ale 2 punkty za 2 obliczenia poprawne dostane;].. Conajmniej 20p. bedzie:P:P:P:P pozdro SLASK itp:D
Wyjaśnienia, objaśnienia i odpowiedzi
Na początek kilka słów przeprosin dla wszystkich łamigłówkowiczów, którzy nie
potrafili poradzić sobie z tą zagadką. Przeprosiny są za perfidię zamieszczenia
tego zadania na tym forum, na którym powinny gościć zagadki niewątpliwie
również i trudne, ale na pewno nie wymagające "ciężkich dział" w postaci
rachunku rózniczkowo-całkowego. Ta zagadka wymaga niestety obliczenia całki i
muszę przyznać, ze jestem pełen uznania, iż przynajmniej dwie osoby, a
mianowicie Andy i Marchewa, doskonale sobie z tym poradziły. Moje gratulacje!
Na swoje usprawiedliwienie mam dwie rzeczy:
Po pierwsze liczyłem na to, że ktoś bez wytaczania "cięzkich dział" poradzi
sobie z rozwiązaniem. Pafcio był/jest bardzo blisko i muszę przyznać, że z
niecierpliwością czekam na jakiś sygnał od niego i przedstawienie swojego
rozwiązania. Nie wiem również, czy Ref uporał się z problemem matematycznie czy
komputerowo, ale jeśli nawet przeprowadził tylko symulacyjne obliczenia, to i
tak jego wynik jest zdumiewająco dokładny. Moje gratulacje za doskonały
algorytm!
Natomiast drugą rzecz jaką mam na swoje usprawiedliwienie, to właśnie ten
nieszczęsny programik komputerowy, bowiem moje obliczenia symulacyjne nie
pokrywały się z obliczeniami analitycznymi. Róznica wynosiła jakieś 0.08. Nie
wiedziałem więc co jest źle, czy mój programik, czy obliczenia. Teraz wiem, że
błąd tkwi gdzieś w tych 20 linijkach programu. Zabawne, że podobna sytuacja
przydarzyła sie też Musztardkowi. Na nieszczęście w przeciwieństwie do
Musztardka nadal nie potrafię znaleźć błędu w swoim programiku. :(
Mam jednak nadzieję, że w końcu dorwę drania, jak będę miał jaśniejszy umysł, a
jeśli nie, to poproszę obecnych tu forumowiczów o pomoc. :)

Tyle wyjaśnień, objaśnień i odpowiedzi na dziś.
Pozdrowienia dla wszystkich,
CdM
Zadanie jest matematyczne i wcale nie chodziło w nim o obliczenie promienia
koła dwa razy mniejszego. A wbicie palika jest po to by go nie przesówać
llukiz napisał:

> Zadanie jest matematyczne i wcale nie chodziło w nim o obliczenie promienia
> koła dwa razy mniejszego. A wbicie palika jest po to by go nie przesówać

Wyluzuj ;)
> Uważam, że 4 godziny matematyki w tygodniu w szkole podstawowej to stanowczo
> za mało.

Też tak uważam. Także uważam, ze matematyka powinna być obowiązkowa na maturze.
Jestem po matmie (ale nie uczę w szkole) i mogloby się wydawać że objawiam
samouwielbienie, ale nie: Tak też uważał mój najlepszy nauczyciel, polonista i
większość innych nauczycieli z LO. Bo po co wydziwiać, gdy najważniejsze
przedmioty to język polski i matematyka, tak zawsze było, jest i będzie. A jak
ktoś usiłuje być nowoczesny a nie ma pomysłu, to rozwala co się da, żeby tylko
zaistnieć.
Mam kilku znajomych asystentów na uczelniach (różnych) i oni wprost załamują
ręce. Matematyczny poziom maturzystów jest coraz gorszy, wręcz tragiczny.
Osobnik z piątką na maturze (wybrał i zdawał matematykę!!!) robi wielkie oczy,
gdy mu się każe narysować wykres funkcji liniowej y=ax, o czymś takim jak
proporcja nigdy nie słyszał, obliczenia procentowe czarna magia, przeliczanie
jednostek totolotek, w zadaniu wychodzi długość czy objętość ujemna - żadnego
zastanowienia że coś może być nie tak, zerowa umiejętność ułożenia równania do
zadania tekstowego typu: Hania miała 5 jabłek, a Jacek dwa razy więcej, zjedli
po jednym, ile jabłek im razem pozostało. To nie ktoś jeden się trafił, coraz
częściej 3/4 grupy jest na takim poziomie. Na dodatek coraz bardziej widać
różnice między szkołami, bez pytania mój kolega asystent wie, że kto coś umie
musiał skończyć albo szkołę A albo B (dwa najbardziej renomowane licea w
mieście), każda inna wypuszcza półanalfabetów. Potem nie wiadomo co z takimi
zrobić, są przerażeni, nie potrafią nadrobić braków jeszcze z podstawówki,
dostają pały i przenoszą się na płatne studia zaoczne. Stamtąd nikt ich nie
ruszy, bo płacą i dostają dyplomy za samo zgłaszanie się po wpis w indeksie.
Potem rozpowiadają, że specjalnie się ich szykanuje, bo są biedni i z małych
miasteczek, bo nie zapłacili łapówki komu trzeba, bo nie mają rodziców na
stołkach itd.
48 punktów (dwa głupio stracone na tym trawniku trójkątnym i tym drzewku co
miało być 8x... nie wiem jak ja to mogłem zrobić źle). A zadania. Zadania były
owszem, trudniejsze niż rok temu, ale nadal proste! Ostatnie otwarte to było
śmiechu warte (te zdania). Przed ostatnie też - podali wzór trzeba tylko było
wiedzieć, że napięcie to U a natężenie I a moc P, śmiechu warte, u nas w klasie
wszyscy mieli z tego polew. VAT był taki prosty, że głowa boli - ciężko
pomnożyć * 0.22 i potem dodać? Zadanie z bilansem cieplnym owszem mogło być dla
niektórych trudne, ale dane były podane, wystarczyło podstawić do wzoru
Q=m*c*T, chociaż nawet nie - jak oglądaliście przykłady to widzieliście, że są
uznawane nawet sposoby wykonania "humanistyczne"... Przekształcenie wzoru - no
tego się zwykle nie robi na lekcjach (a jak już to jest temu poświęcona jedna
lekcja) ale przekształcać wzory trzeba umieć - przecież robicie to wszyscy na
każdej matematyce, tylko na liczbach... A na fizyce, to już w ogóle - nie
wyobrażam sobie, żeby można było sobie radzić bez przekształcania. Beczka.
Owszem tutaj mógł być mały szok, ale ludzie, podstawiać do wzorów nie umiecie?
Chyba obliczenie średnicy D nie było trudne do wydedukowania. No ale tutaj się
zgodzę - obliczenia były dość ciężkie (za pierwszym razem mi nie wyszło,
chociaż nie mam problemów z matą żadnych). No a jak ktoś nie umie ułożyć
łancucha pokarmowego, no to sorry.
Reasumując. Humanistyczny test powinien być dużo trudniejszy (mój wynik - 2
błędy nie licząc rozprawki), gdyż osoby "słabsze" nabijają często _za dużo_
punktów - po 40 i nie ma różnicy między "lepszymi" i "słabszymi". Matematyczny
był owszem, nieco trudniejszy niż w zeszłch latach, ale dalej prosty. Cieszę
się, że było nieco więcej fizyki niż kiedyś, ale i tak została potraktowana jak
nauka dla ludzi "nadwybitnych" (te podawanie wzorów -_-). A reszta to
odczytywanie z wykresów albo inne proste sprawy.
Uważam, że testy były dobrze zrobione. Osoby zdolne mogły nabić 90-100 pktów, a
ci mniej zdolni zdobyli mniej. I tak powinno być. Mądra osoba zrobi każde
zadanie, mniej inteligentna nie zrobi nawet jak odpowiedź będzie w treści. I
nie jest to postulat "ale jesteście głupi, ja wymiatam". Na pewno większej
ilości osób poszło lepiej niż mnie. Ale chcę zwrócić uwagę, że płacz byłby
zawsze, chyba, że pytania byłyby na tyle łatwe, że uczeń ze średnią 3.0
zrobiłby 45 punktów. Ale wtedy nie miałyby te testy sensu. Pozdrawiam.

>