Szukaj:Słowo(a): obliczenie prędkości wzór
Sądzę, że i naprawdętrzeźwy i horpyna w pamięci obliczyli energie, a
jeśli nawet nie, to chyba nie nastręcza to dużych trudności. W wątku
podano Ci nawet wzory i interpretację wyniku: to, że energia
kinetyczna łódki ze sprinterem jest mniejsza o 10% niż sprintera
wynika właśnie z tego, że wyrównanie prędkości łodki i człowieka
następuje poprzez zużycie części energii kinetycznej na tarcie. Ja w
każdym razie policzyłam i nic bardziej interesującego nie widzę.
Czas - 1 godzina, prędkość kulek - tego nie mam danego, wiem tylko, że ich ruch
jest jednostajny, stąd nawet jeśli się odbijają to cały czas mają tą samą prędkość.

Mam również drugie - podobne zadanie. Szukałam na to wzoru, ale znajdowałam same
drzewka, a tego chciałabym uniknąć:

Mam pudełko pełne kulek - 10 zielonych i 15 czerwonych. Losuję 30 kulek (każda
po wylosowaniu wraca do pudełka). Pytanie - jakie jest pradopodobieństwo, że:
a) jako pierwszą wylosuję zieloną
b) wśród 30 wylosowanych będzie co najmniej 5 różnych zielonych (każda kulka ma
swój numer)
c) wśród 30 wylosowanych będzie 10 zielonych (mogą się powtarzać)
d) wśród 30 wylosowanych będzie 10 różnych zielonych

Wiem że mieszam, ale strasznie potrzebuję wzór, który umożliwiałby mi obliczenie
takiego zadania :)

z góry baaardzo dziękuję!
republican napisał:
> Przyszlo mi na mysl aby uzyc narzedzi to analizy pradu zmiennego,
> 3-fazowego.

A ja jak zwykle podszedłem do zadania prymitywnie ;-)

1. dałem sobie spokój z kątami, te wszystkie sinusy... błeee!
2. napisałem wzory na prędkość liniową końca wskazówek (założyłem długość 1 m) w
[m/s].
Na przykład dla minutowej Vm = pi/1800 m/s.
Zapisałem wzory na drogę końców wskazówek w funkcji czasu.
3. Zapisałem warunek na różnicę dróg dwóch wskazówek wynoszącą 1/3 obwodu tarczy:
Vg*t - Vm*t = (2pi/3)*n
Vm*t - Vs*t = (2pi/3)*m

n=1...36
m=1...2160

n podzielne przez 3 należy odrzucić (wskazówki się pokrywają)
m podzielne przez ... należy odrzucić (wskazówki się pokrywają)

4. Wyliczyłem czas t dla powyższych par wskazówek i przyrównałem do siebie.
Otrzymałem:
(43200/33)*n = (1200/59)*m czyli n:m = 11:708

5. Sprawdziłem (w Excelu) czy są n i m spełniające ten warunek.

No i nie znalazłem. Tzn. może być n=11 m=708 ale oznacza to godzinę 4:00:00 i
sekundowa pokrywa się z minutową.

Prawdę mówiąc, nie jestem pewien obliczeń.

Kornel
> Jestes kolejnym czlowiekiem, ktory nie chce przyjac do wiadomosci faktu, iz
ham
> owanie nie jest ruchem jednostajnie opoznionym.

Rzeczywi?cie idealnych warunków nie ma (opór powietrza itd.), ale model
opó?nienia jednostajnego jest dobrym przybliżeniem. Dlatego droga hamowania
rosnie z kwadratem predkosci, bo liczona jest wg wzoru na droge w ruchu
jednostajnie opoznionym: a*t^2/2

> Nieprawda jest, ze naciskajac h
> amulec przy 200 kmh i 50 kmh (specjalnie taka roznice daje dla wyostrzenia
sy
> tuacji) bedziesz wytracal predkosc z szybskoscia 25 kmh na 10m (takie czysto
a
> bstrakcyjne dane - po prostu dla przykladu). Gdyby tak bylo, to hamowanie z
200
> kmh byloby zwyczajnie dwukrotnie dluzsze niz ze 100 kmh i zamykaloby sie pow
> iedzmy w 80 metrach (zakladajac ze nowe samochodu od setki do zera maja okolo
4
> 0m).

Nie wiem skąd wytrzasnąłe? takie obliczenia. Ruch jednostajnie opó?niony, to
ruch w którym tracimy jednostkę prędko?ci na jednostkę czasu, a nie na
jednostkę odległo?ci.
Stąd opóżnienie mierzymy w ( m/s/s = m/s^2 ) a nie ( m/s/m = 1/s). Polecam
powrót do podręcznikow ze szkoły podstawowej.
Wzorek - prędkość przywalenia
Vp = (Vs^2 - Vw^2 - Sr/z)^(1/2)

czyli pierwiastek z nawiasu gdzie

Vp - prędkość przywalenia
Vs - prędkość szybszego
Vw - prędkość wolniejszego
Sr - różnica odlepgłości między nimi gdy obaj zaczęli hamować (skuteczność hamowania taka sama)
z - taki współczynnik, dla drogi hamowania 40 m ze 100 km/h wynosi on 0.004

odległości w metrach, prędkości w km/h.

gdy Sr.x > Vs^2 - Vw^2, wychodzi pierwiastek z liczby ujemnej - jest to przypadek, gdy jadący szybciej zdąży wyhamować.
Z wzoru tego można więc obliczyć minimalną odległość dla jakiej przy danej prędkości da się wyhamować za poprzednikiem - zakładając oczywiście superrefleks jadącego z tyłu.
Pozwole sie z Toba nie zgodzic - z samego typu silnika (turbodoladowany) wynika, ze nie moze oddawac mocy w sposob rownomierny.
Co do argumentu nt. silnikow benzynowych - te o zlej konstrukcji faktycznie przyspieszaja dopiero gdy na obrotomierzu pokaze sie 4000obr/min - tyle ze dla silnika benzynowego to nie koniec mozliwosci, gdyz obecne benzynowce "kreca sie" bez wiekszych problemow do 6500-7000obr/min, poza tym sprawe roznicy uzytkowego zakresu zalatwia przelozenie przekladni glownej.
Druga sprawa to, ze benzynowce ze zmienna geometria kanalow dolotowych lub zmiennymi fazami rozrzadu maja calkiem niezly "dol" - czego nie da sie powiedziec o silnikach turbo, poza tzw. soft-turbo (do czego nie da sie zaliczyc zadnego "nowoczesnego" (czytaj: wysilonego) diesla.

A tak w ogole to robia nam siano z glowy: g... prawda, ze moment obrotowy powinien byc staly - to moc oddawana na kola powinna byc stala w calym zakresie obrotow. Poniewaz moc oblicza sie ze wzoru, w ktorym wystepuje iloczyn momentu obrotowego i predkosci obrotowej, jasne jest, ze aby moc byla stala, ze wzrostem obrotow moment musi spadac.
Nie bądź taki hop do przodu :) Oczywiście nie zaprzeczam, że Focus ma najlepsze zawieszenie w swojej klasie - ale z drugiej strony Lanos (wypowiadam się na rpzykładzie mojego egzemplarza - po modernizacji z 99 roku, gdy utwardzono zawieszenie) prowadzi się wg mnie lepiej niż np. Astra I lub Golf III (sprawdzone empirycznie).
Najlepszy przykład - moja była Skoda. Niby taki okropny samochód, a na Zakopiance jakoś ciężko było znaleźć dotrzymujących mi tempa...

Wbrew pozorom wcale nie tak łatwo wydachować samochód - o ile sie myśli podczas jazdy. A powiązanie dachowania z poślizgiem jest takie, że w zależności od rozłożenia masy i geomentrycznych proporcji, samochód prędzej wpadnie w poslizg lub wydachuje. Robiłem obliczenia teoretyczne prędkości dachowania i poślizgu - i wyniki były ciekawe. Kolega sprawdzał potem te wzory na Trabancie - i sprawdziło się - najpierw wpadł w poślizg, potem dopiero jechał na dwóch kołach :)
Zadanko samochodowo-fizyczne
Oblicz drogę, mając daną prędkość i przyspieszenie. Jaki wzór?
Napisałem kiedyś program do obliczania rzeczy związanych z samochodami i nie
wiem jakim cudem to działa.
Moje wzory to
t=t0+1/3.6/F(v)
S=s0+(2*V-1)/(2*3.6*3.6)/F(V)
F(v) oznacza śr.przyspieszenie na danej prędkości (w związku z osiągami
komputera)
Co do wzoru na czas to jest OK. 1 to przyrost prędkości. Ale co się dzieje w
drugim wzorze nie wiem, a działa, a chcem dodać do tego opory ruchu na
zakrętach. Nie ważne ponawiam, jaki tu powinien być wzór na drogę z
tłumaczeniem?
spokojnie, nie załamuj się
a)
kula spada pod wpływem grawitacji - porusza sie ruchem jednostajnie
przyspieszonym z przyspieszeniem g. Jej energia potencjalna przed spaddnięciem
jest równa pracy potrzebnej żeby ją podnieść na wysokość h, a to jest siła
(ciężar kulki) razy wysokość : F*h
siła to przysp. ziemskie g razy masa kuli m : F=mg
więc energia potencjalna Ep= mgh
kula spadajac zamienia energię potencjalna w kinetyczną (wzór z podręcznika: Ek
= 1/2 *m*v^2 czyta się zwykle "em vau kwadrat przez dwa" , znak ^ oznacza potęgę

ponieważ przyjmujemy, że energia sie nie rozprasza, to Ek=Ep
czyli 1/2*m*v*v = m*g*h
Jak rozwiążesz o równanie to będzie v= pierwiastek z 2*g*h
no i masz swój wzór na prędkość zależnnie od drogi
b)
czas spadania łatwo policzyć jeśli porównasz prędkość obliczoną wyżej z
prędkością wynikającą z przyspieszenia v=g*t

pierwiastek z 2*g*h = g*t
t= (pierwiastek z 2*g*h)/g
t= pierwiastek z (2*h/g)
c)
chodzi o zależnośc h od t (to już masz w punkcie a) czy t od h (trzeba
przekształcić wzór z punktu a)
d)z tym już chyba sobie poradzisz...
pzdr
Fizyka gimnazjum zadania do rozwiazania, pomocy
1) zaznacz na wykresie drogi i czasu punkty
A(1,2) B (3,3)
oblicz predkość na odcinku AB

2) Ruch opisuje wzór C= S:T, gzie s-przebyta droga, t-czas i c -
wielkość stała w tym ruchu. Jaki to ruch?
Jaki sens fizyczny ma wielkość C i w jakich jednostkach jest
wyrażana

Prosze o podpowiedz jak to zrobi ć. Potrzebuję na jutro. Jest to
pewnie ruch jednostajny prostoliniowy.
Gość portalu: jacekmk napisał(a):

> Od gęstości powietrza zależy zarówno opór stawiany przez powietrze, jak i
siła
> nośna. Wszystko więc zależy od stopnia, w jaki gęstość powietrza wpływa na
> obydwie siły (niestetey nie pamiętam odpowiednich wzorów).

Witam,
wyjaśnijmy przy okazji sprawę do końca:
- tak siła nośna jak i opór aerodynamiczny jest proporcjonalny ( z technicznym
przybliżeniem) do kwadratu prędkości i do pierwszej potęgi gęstości ośrodka.
Zatem przy zmniejszeniu gęstości siła nośna, wystarczająca do startu - a więc z
zapasem bezpieczeńatwa przekraczająca ciężar - zostanie osiągnięta przy
większej prędkości.Opór aerodynamiczny też będzie mniejszy przy tej samej
prędkości, ale nie jest to jedyny składnik oporu przy starcie..
- niezależnie od tego moc silnika spada wraz ze spadkiem gęstości powietrza...
- dopiero zcałkowanie przyśpieszeń/prędkości w czasie startu daje dokładną
(technicznie...) odpowiedź na pytanie, jak zmienia się dla danego samolotu
długośc startu w funkcji gęstości powietrza.
- ale wiadomo (pilotom) i bez obliczeń, że jest to wydlużenie, które może mieć
znaczącą wartość.
Pozdrawiam
A.
Przepraszam bardzo, ale jeśli uważacie, że nie trzeba się uczyć podstawowych
wzorów np. na prędkość: v=s/t i aby to obliczyć zawsze zaglądacie do książki to
wam współczuję. A jak coś piszecie to też każde słowo sprawdzacie w słowniku?
Podstawową wiedze każdy powinien posiadać!

arcykr 23.05.2004 12:08 odpowiedz na list

Gość portalu: Dyzi0 napisał(a):

> To proste. Wyobraz sobie, ze trzymasz w obydwu rekach dwie laserowe strzelby.
> Celujesz nimi w dwoch przeciwnych sobie kierunkach tak ze twoje wyciagniete
> rece znajduja sie na jednej lini prostej. Trzymajac tak te strzelby naciskasz
> jednoczesnie spust w obydwu. Dla ciebie, kazdy z laserowych pociskow oddala
sie
>
> od miejsca w ktorym stoisz z predkoscia swiatla. Jednak odleglosc miedzy tymi
> dwoma pociskami swietlnymi rosnie z szybkoscia dwukrotnie wikesza niz
predkosc
> swiatla.
Nieprawda. Ogolny wzor na dodawanie predkosci jest taki:
v =(v'+u)/(1+(v'*u) /c^2)),
gdzie v jest predkoscia wypadkowa, v' i u predkosciami skladowymi a c
predkoscia swiatla. Jezeli za v' i u podstawi sie predkosc swiatla, to wartosc
v wyniesie tez c, a nie 2c - wbrew naszej "nierelatywistycznej" intuicji.

Jak to obliczyles, ze v = c dla dwoch fotonow poruszajacych sie w przeciwnych
kierunkach?
v = (c + c)/ 1 + c x c/ c^2 = ?
chodzi tylko wylacznie o to, ze wiek wszechswiata jest liczony inaczej niz
odleglosc mierzona czasem od najdalej polozonych od siebie punktow
na "krancach" wszechswiata o ksztalcie pilki.
Bo wiek wszechswiata "rozchodzi sie" zgodnie z promieniem, a odleglosc
skrajnych punktow wynosi 2r i rowna sie srednicy...
o co chodzi z tym kwadratem?
Może to znowu jest kretyńskie pytanie, ale wyjaśnijcie mi (proszę) dlaczego w
niektórych wzorach pojawia się kwadrat? A to we wzorze na pole koła, albo w
tym słynnym E=mc2. Podobnie w oddziaływaniu grawitacyjnym... A tak przy
okazji - czy ten kwadrat występuje tylko w przypadku odległości (długości) i
prędkości? Czy są takie wzory, w których do potęgi podnosimy inne wielkości,
np. czas albo masę? Co decyduje o tym, że "coś" podnosimy do kwadratu, a
czegoś innego nie? Czy gdybyśmy nie podnosili do kwadratu to obliczenia by
się nie zgadzały? Czy nie można by wtedy opisać zjawisk fizycznych za pomocą
matematyki?
WANTED: Moj jezyk
Mocie luzik?

Ja nie wiem, kiedy tu znowu zajze. Zgubilam sie gdzies pomiedzy Sinusem, Starozytnym Grekiem, elektronami a wzorami z fizyki na obliczanie Akcelation(juz nie mowiac o aspektach i passe compose!).
Bardzo przepraszam, ze nie moglam pomoc w przeporwadzce. Mam nadzieje, ze mnie przez to nie znienawidzicie.
Ciesze sie bardzo, ze sobie znalezlismy nowy kond czyli kat (ktorego tangens jest 0,98348764...). Nie zdazylam jeszcze przeczytac ani jednego wpisu, znaczy sie, zajrzalam na wontek, znaczy sie watek, o stringach. Uwazam, ze sa bardzo niewygodne, ale taka widocznie teraz moda.
Ide wyliczyc jaka predkoscia ten samochod wiechal w skale i dlaczego panstwo rzymskie upadlo, czy... po polsku juz nie umiem! Czy ktos widzial gdzies moj polski jezyk? Chyba dzies pod kanapa sie schowal.

Pzpr.,

Nieposkromniona Bohema
I ja się w tym względzie zgadzam, lecz sprawa, jak wszystko na świecie ma (co
najmniej)drugie oblicze.po pierwsze, trzeba zauważyć,że właśnie oswajamy się z
europejską biurokracją,doświadczamy, jak działa, ale ja nie o tym.Qwerty
wspomniał o wszystkich tych instytucjach,które przy okazji tych "szkoleń"
zarabiają.W tym szaleństwie jest metoda!Istnieje ekonomiczny wzór(uleciał mi w
tej chwili z głowy)pokazujący zależności pomiędzy - upraszczając - szybkości z
jaką pieniądz krąży w gospodarce a jego "ilością".Otóż właśnie - jeśli ta
prędkość jest duża - pieniądza "przybywa"!To jest ekonomiczne prawidło.W
gospodarkach nie dotkniętych realnym socjalizmem już to przećwiczono.Teraz
dokonuje się adaptacja tej zasady na nasz grunt.Zgadzam się z podnoszonymi
przez Qwerty'ego zastrzeżeniami o poziomie i jakości tych szkoleń,ale na tzw.
zachodzie - wg mojej wiedzy- też tak jest!Rzutniki, obrazki,hasełka,slogany -
"nibywiedza"!Wszystko dla pieniędzy!I jesli na to tak spojrzymy - można będzie
spokojniej uczestniczyć w tej "zabawie":)
Buhahahahah mało z krzesła nie spadłem :D
A tak serio ;) to zależy od wielkości łokcia.
Czytałem ostatnio że japońscy inżynierowie wymyślili wzór na obliczenie ile
koni zabiera zimny łokieć. Wzór wygląda następująco:
X*Y*S+(V-U*50%)/Z
gdzie
X-waga Twojego łokcia
Y-obwód łokcia
S-długość łokcia
V-prędkość z jaką najczęściej jedziesz z łokciem za oknem
U-siła wiatru danego dnia
Z-ilość KM

Z tego wzoru łatwo wyliczysz ile koników zabiera ci zimny łokieć
Jeśli jedziesz z kumplem który też wystawia łokieć to musisz przeprowadzić
obliczenia dwa razy.
Powodzenia
:D
uwazam ze na pewno zachacza o wzory typu walec, stozek i koło-na bank. czesto
bywa tak ze na matmie sa te najbardziej konkretne zadania z wszystkich działow
czyli zapewne jakis układ rownan , obliczenie wieku człowieka jesli trzy lata
temu był starszy od kogos tam itp. Co do chemii to mysle ze bedzie cos z soli
badz jakis rysunek rozpisujacy czasteczkowo zwiazki, sposob zbierania gazow i
alkohole, włacznie z alkenami. z fizyki to moze pęd i predkosc-najbardziej
stanadardowe.pozdrawiam
pheanther_d napisała:

1. bład:
> przyrównać wpier Ek i Ep
> i wychodzi iż prędkość v = sqrt z 2gh
Ek można tak liczyć mając prędkość stałą!!!!
2.bład
> potem obliczamy t dzieki wzorowi v=s/t
Nie obliczysz z tego wzoru jak v się zmienia chyba, że v średnie? Ale nie takie
masz...

> a teraz pytanie:
> od kiedy to a = g ?
> jaki prawem je przyrónujecie :-)
> oraz ostatnie...
Tutaj cię nie rozumiem... g to przyśpieszenie - tyle że ziemskie...

> s=a*t2/2 prawda? ale dla ruchu jednostajnie prostoliniowego przyspieszonego...
> a spadek ciała to jaki ruch? no kochanii...?

Spadek ciała swobodnego to ruch prostoliniowy jednostajny przyśpieszony... już
wiem! Nie zauważyłeś: pomiń opory powietrza co? :D
Swego czasu, Wojciech Jóźwiak podał beznadziejny dla astrologii przykład wpływu
szafy na sali porodowej na przyszłe życie noworodka. Jak się domysleć łatwo
wpływ ten jest zaniedbywalnie mały. Z obliczeń siły oddziaływania
grawitacyjnego Szafa- dziecko i Pluton -dziecko wynika że Siła między układem
Pluton - dziecko jest mniejsza niż przy układzie Szafa - Dziecko. Przy tego
typu oddziaływaniach istotną rolę odgrywają masy ciał i odleglość między nimi.
Masa jak wiadomo jest wyrażana w [kg] a odległość w [m]. Przypadek ten
analizowany w prosty sposób nie daje szans astrologii, ale mamy przecież fizykę
relatywistyczną i kilka wzorów które dają szansę w zalezności od prędkości
(dużych predkości) ne pewne subtelne zmiany które mogą istotnie zmieniać czas,
długość i masę (przekształcenia Lorenza). Przyzwyczaili,śmy się że masa to
[kg], że jest wielkoscią skalarną a umieszczenie jej wśród jednostek
podstawowych wyłaczyło ją z dalszych spekulacji co do natury tej funkcji
materii.
Nie będę się tu dalej na ten temat rozpisywał ale przy kilku zabiegach
matematycznych wyszło mi, że masę ciała mogą opisywać dwie inne jednostki
proste (herezja oczywiście). Z zastosowania tej metody wychodzi że w ciekawy
sposób masy moga się "łączyć" z sobą, czyli między Ziemią a Plutonem i
Dzieckiem i Plutonem (ale również w odwrotnym kierunku) jest coś co je z sobą
łaczy. Gwarantuję że obliczenia w tej "metodzie" dają stosunkowo dużą
przewagę Plutonowi nad szafą w oddziaływaniach z dzieckiem.
FIZYKA: po jakim czasie spadnie?
Pomóżcie, bo nic nie mogę wykombinować.
1. Ciało wyrzucono do góry z prędkością początkową = 20m/s. Po jakim czasie
spadnie?
Jest na to jakiś wzór?

2.Oblicz, z jakiej wysokości spada swobodnie ciało, jeżeli uzyskuje prędkość
końcową 45m/s. A to jak?

Proszę Was o podanie wzorów, nie rozwiązywanie zadań. Nie chodzę na łatwiznę:)
Ale tego wykombinować nie mogę...Z fizyki ze mnie noga.

Pozdrawiam i bardzo proszę o pomoc!
ulvsblakk:
> Przejeżdża koło nas autobus o masie dajmy na to 8 t, poruszający się z
> szybkością 80 km/h.
[...]
> czy jesteśmy w stanie obliczyć czas od chwili minięcia nas przez autobus do
> momentu, w którym dotrze do nas opisany wcześniej podmuch (uwzględniając, bądź
> nie uwzględniając oporu powietrza)?

Jeśli nie uwzględnimy oporu powietrza, to wyjdzie czas nieskończony: w
atmosferze bezpowietrznej żadnego podmuchu nigdy się nie doczekamy. Podmuch
wynika z faktu, że autobus pokonuje opór powietrza.

Kształt fali uderzeniowej towarzyszącej obiektowi poruszającemu się w powietrzu
albo w wodzie zależy od wielu czynników, więc nie spodziewaj się prostego wzoru.
Najważniejsza jest prędkość tego autobusu; trochę też kształt (jak bardzo
opływowy). Nie ma znaczenia jego masa. Dla Twojego pytania istotne jest, jak
daleko od Ciebie ten autobus przejeżdża.

W bardzo kiepskim przybliżeniu ten autobus ciągnie za sobą trójkąt
równoramienny, w którego wierzchołku jedzie autobus. Podmuch czujesz wtedy, gdy
zawadzi Cię jego ramię. Kąt rozwarcia tego trójkąta zależy od prędkości
Gość portalu: Blekota napisał(a):

> A kto powiedział, że stojąc na Ziemi nie mogę zmierzyć prędkości jednej rakiety
> względem drugiej?
Ale predkosc jednej rakiety wzgledem drugiej to wlasnie predkosc, jaka obserwuje
pilot jednej rakiety "patrzac" na druga. Oczywiscie mieszkaniec Ziemi moze
obliczyc ta predkosc na podstawie obserwacji prowadzonych z Ziemie, ale musi w
tym celu uzyc wzoru na dodawanie predkosci wynikajacego z transformaji Lorentza
i zawsze otrzyma wartosc mniejsza niz c.

Stojąc na peronie mogę stwierdzić, że pociąg jedzie z szybko
> ścią 20 km/h względem peronu, a w nim idzie sobie pasażer z prędkością 4 km/h
względem pociągu.
Tak. W tym wypadku mozna uzyc wzoru nierelatywistycznego. Gdzy rozwazane
predkosci sa parownywalne z c, musimy uzyc wzoru relatywistycznego i za kazdym
razem wyjdzie nam wartosc mniejsza niz predkosc swiatla.
Ależ masa końcówki kija jest wystarczająca zawsze wtedy kiedy na początku jest
niezerowa !! :)
Przecież rozpędzająć ją (jakikolwiek obiekt) do prędkości relatiwistycznych
zwiąkszamy jego masę dokładnia na podstawie wzoru e=mc^2 i po przekształceniu
lertzowskim, poniewać do rozpędzania go wkładamy w niego energię a masa wg
wzoru jest proporcjonalna do energii. Tak więc zbliżając się do prędkości
światła końćówka kija robi się coraz masywniejsza. Czarna dziura powstaje jak
masa danego obiektu przekroczy wartość krytyczną w stosunku do jego (tej masy)
geometrycznych rozmiarów, a końcówka kija przecież się nie powiększa żeby
zapobiec efektowi kolapsu grawitacyjnego. (nawet ulega kontrakcji przecież !)
A naukowcy nie bez powodu chcą powtórzyć mój domniemany eksperyment (zastępując
mój koniec kija protonami rozpędzanymi w akceleratorze do prędkości
relatywistycznych.

> Podpowiem: porownywanie bosonow (tu: foton) z quarkami i leptonami (tu: kij)
> jest absurdem. Chocby z tego faktu, ze foton (jak jednostka
eloktromagnetycznej sily) laczy rowniez elektron z jadrem atomowym.

Tu się zgodzę oczywiście. NIe wiem wszystkiego i często zdarza mi się mylić
pojęcia.

Jednak powyższe co napisałem uważam za prawdziwe i na życzenie mogę
przeprowadzić (jak kogos to zainteresuje) obliczenia przyrostu masy do
prędkości (z przekształceń lorentzowskich). Umieszczę je tu do poddania ich
próbie krytyki.

z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
Ep=W=F*s=m*a*[v0*t+(at2)/2]=m[V-Vo-Vo2*t*(V2-2V*Vo+Vo2)/2]=m/2*(2Vvo*2Vo2+V2-2Vvo+Vo2)=m/2(V2-Vo2)=(M*V2-m*Vo2)/2=(mV2)/2-(mVo2)/2=Ek-Eko
I wszystko jasne.

P.S. Dla zainteresowanych tematem: tym samym wzorem można obliczyć prędkość sprzątaczki w Geant na stoisku z kosmetykami, pod warunkiem, że wcześniej przniesie się ją z Konwincjona XXL z prędkością trzeciej nieprawdopodobnej i wyląduje ona na usypisku plastikowych kubków z napisem "Na zdrowije!".
W związku z małą przydatnością takich obliczeń, wzór ten został użyty tylko raz, ale pamięć o tym wydarzeniu już dawno zaginęła.
P.S. 2: ... podobnie zresztą jak sprzątaczka, w związku z czym są pewne uzasadnione podejrzenia, że wzór jest całkowicie nieprawidłowy.
Ograniczony zakresy wystarczy. Chodzi tylko o to, zeby sie organizm nie
niszczyl.

Szybko przeliczylem. Moglem sie pomylic, bo robilem to w pospiechu, ale wyszlo
mi tyle:

Zalozenia:
- predkosc obrotowa (w) 2 obr/min (granica, powyzej ktorej moze
nastapic "choroba lokomocyjna") = 0,2 rad/s
- promien (R) obrotu ok 250 metrow (potrzebny do wytworzenia przyspieszenia
odsrodkowego 1 g (podana dla informacji, nie bierze udzialu w obliczeniach)
- Masa (m) "rzucanego" przedmiotu 1 kg (przyjeta arbitralnie, np. bochenek
chleba)
- Predkosc (v) przedmiotu 1 m/s (przyjete arbitralnie, ale chyba
realistycznie - lepiej mocniej nie rzucac niczym w statku kosmicznym)

Sila Corilisa f = 2m (w x v) (z braku odpowiednich symboli, chodzi o iloczyn
wektorowy predkosci katowej i liniowej.
Podstawiajac do wzoru (dla uproszczenia zakladamy kat pomiedzy wektorami taki
aby wartosc iloczynu byla maksymalna):
f = 2 * 1 * 0,2 * 1 = 0,4 [N]
Dla porownania, ciazar rzuconego przedmiotu wynosi 9.8 N. Czyli sila Coriolisa
bedzie stanowila jakies 4% ciezaru. Moim zdaniem to za malo, aby mowic o
piramidalnym nieporozumieniu.
nie nie
autobahn skreca w lewo i zgory faciu jedzie pasem
> srodkowym i prze braniu zakretu sciesnil i wszedl na pas najszybszy,widac
> wydawalo sie ze sie nie zmiesci.Autobahn pochylony on jest obliczony na
> krytyczna 180km/h.No wyprowadzil ,ale sie napewno strachu najadl.Gdyby na
> kursie jemu powiedziano ze im wieksza predkosc i jedzie po wiekszym luku to
> beda mniejsze sily odsrodkowe i zadnego niebespieczenstwa niema

Skyddad, z calym szacunkiem, niestety nie masz tu racji - w momencie jak scinasz zakret promien wodzacy, po ktorym porusza sie pojazd, ZWIEKSZA sie a nie zmniejsza i zgodnie ze wzorem Fdosr = (mv^2)/R sila dosrodkowa czy odsrodkowa maleje. Jak scinasz zakret to uzyskujesz promien skretu wiekszy niz promien zakretu po ktorym jedziesz - narysuj sobie na kartce olowkiem taki piekny zakret i slad samochodu scinajacego zakret - zobaczysz wtedy o co mi chodzi.
Gosc, o ktorym piszesz, mogl zrobic inny blad - mianowicie scial zakret ale zle i czesc tego lewego pasa jechal na stalym promieniu tego pasa (wiec mial male R).
nie interesuje mnie jak sie robi testy "elastycznosci" w pisemkach.
Nic nie chce obalic a podalem ci ksiazkowa definicje elastycznosci silnika.

Proponuje zajrzec na przyklad do ksiazki "Silniki spalinowe".

Elastyczność silnika spalinowego mówi o jego zdolności przystosowania się do
zmiennych obciążeń i prędkości obrotowych.Dla silników trakcyjnych jest to
bardzo istotny wskaźnik ich możliwości eksploatacyjnych.Liczbowym wyrazem
elastyczności silnika jest współczynnik elastyczności.Można określić go między
innymi na podstawie charakterystyki zewnętrznej silnika:

E = eM eN = (Momax/MN) (nN/nMomax)
gdzie:

eM – rozpiętość (elastyczność) momentu obrotowego;
eN – rozpiętość prędkości obrotowej;
Momax – maksymalny moment obrotowy silnika;
Mn – moment obrotowy odpowiadający mocy znamionowej;
nMomax – prędkość obrotowa maksymalnego momentu obrotowego;
nN – znamionowa prędkość obrotowa.

Najprostszym sposobem określania elastyczności jest wyznaczenie na podstawie
jego charakterystyki zewnętrznej wartości parametrów niezbędnych do wstawienia
do wzoru podanego wcześniej zgodnie z rysunkiem na foliogramie i obliczenie jej
wartości opierając się na ogólnie znanych zależnościach. :P

No ale ty wierzysz w jakies pseudotesty.
Bo autor watku nie wzia do rozwazan faktyczne wzory z teori ruchu
samochodu tylko czysto teoretyczne wzory fizyczne na ruch opozniony.

Oczwiscie korzysta sie z tych wzorow w czasie obliczania predkosci
samochodu po sladach hamowania. Tyle tylko, ze wtedy zaklada sie
blad rzedu 15% !!!
prawicowiec2:
> według Twoich założeń czas reakcji kierowcy i układu hamulcowego = 1,5 s ergo
> przejeżdzamy 42m. Chcesz powiedzieć że na dystansie 58m wyhamujesz ze stówki
> tylko do 72 km/h ??????

Masz rację, pomyliłem się w obliczeniu. Wydaje mi się teraz, że we wzorze na
drogę w ruchu jednostajnie przyspieszonym

S == a*t^2 / 2

nie wykonałem dzielenia przez dwa. Powinno być tak (proszę, sprawdź te rachunki
krytycznie):

Jedziemy z prędkością v == 100km/h == 28m/sek. Jeśli hamujemy z przyspieszeniem
a == -1G == -10m/sek^2, to wyhamujemy do zera w czasie t == v/a == 2.8sek. W
tym czasie przejedziemy S == -a*t^2/2 == 10*(2.8)^2/2 m == 39.2m. Wobec tego
cała droga hamowania łącznie z tą przejechaną zanim zaczęliśmy hamować wynosi
1.5sek * v + S == 1.5*28m + 39.2m == 81.2m a nie 120m, jak napisałem.

Przepraszam.

- Stefan

www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
bardzo się dziwie niewiedzy i głupoty (!) niektórych gimnazjalistów, którzy z zadań wręcz banalnie prostych robią zadania quasi ponad program. niestety poziom nauczania fizyki i matematyki w szkołach jest wręcz żenujący, a chęć indywidualnego rozszerzenia wiedzy po prostu nie istnieje.
zamieszczę tutaj przykładowe rozwiązanie zadania dla rozjaśnienie w ciemnych czeluściach części ciała gdzie powinien być mózg.

zdanie fizyczne
mamy do czynienie z ruchem przyśpieszonym, ponieważ zmienia się prędkość ciała w tym przypadku samochodu. o tym, że jest to ruch przyśpieszony jednostajnie dowiadujemy się z treści zadania, a raczej wzorów pod nimi. można tu dopowiedzieć, że praktycznie w gimnazjum ruchu przyśpieszonego niejednostajnie nie ma więc musi to być ten.
więc
przyśpieszenie w ruchu p. j. jest zawsze stałe i w tym przypadku wynosi delta v przez delta czas= 15 m/s kwadrat przez 15s= 1 m/s kwadrat.
teraz już możemy obliczyć drogę s= at kwadrat przez 2 = 112.5 m
i obliczamy prędkość V= a * t
V= 1m/ s kwadrat * 10 m/s= 10m/s
> bardzo się dziwie niewiedzy i głupoty (!) niektórych
gimnazjalistów, którzy z z
> adań wręcz banalnie prostych robią zadania quasi ponad program.
niestety poziom
> nauczania fizyki i matematyki w szkołach jest wręcz żenujący, a
chęć indywidua
> lnego rozszerzenia wiedzy po prostu nie istnieje.
> zamieszczę tutaj przykładowe rozwiązanie zadania dla rozjaśnienie
w ciemnych cz
> eluściach części ciała gdzie powinien być mózg.
>
> zdanie fizyczne
> mamy do czynienie z ruchem przyśpieszonym, ponieważ zmienia się
prędkość ciała
> w tym przypadku samochodu. o tym, że jest to ruch przyśpieszony
jednostajnie do
> wiadujemy się z treści zadania, a raczej wzorów pod nimi. można tu
dopowiedzieć
> , że praktycznie w gimnazjum ruchu przyśpieszonego niejednostajnie
nie ma więc
> musi to być ten.
> więc
> przyśpieszenie w ruchu p. j. jest zawsze stałe i w tym przypadku
wynosi delta v
> przez delta czas= 15 m/s kwadrat przez 15s= 1 m/s kwadrat.
> teraz już możemy obliczyć drogę s= at kwadrat przez 2 = 112.5 m
> i obliczamy prędkość V= a * t
> V= 1m/ s kwadrat * 10 m/s= 10m/s

No i co? Okazało się, że sam masz poważne problemy z czytaniem ze
zrozumieniem. Kto tu jest głupcem? Tego zadania nie dało się
rozwiązać, ponieważ nie jest znany czas w jakim ciało przyspieszało
od 0 do 15 m/s. To kolejny bubel egzaminacyjny - na maturze w
zeszłym roku chyba również było zadanie nie do rozwiązania.

Już po wyslaniu postu, przyszło mi na myśl aby niejako podsumować
w formie jak najkrótszej róznice w sposobie myślenia i założeniach
mechaniki Newtonoskiej oraz jej jakby "rewizji" przez Alberta.
Otóż, mechanika klasyczna zakłada, że:
Interwał czasowy pomiędzy zdarzeniami nie zależy od ruchu
obserwatora.
Tak samo interwał przestrzenny (długość) ciała nie zależy od ruchu
obserwatora.
Może inaczej - Newton załozył, że interwały czasowe i przestrzenne
są abslutne, a prędkość światła jest względna.
Natomiast Albert dowiódł, że prędkość światła jest absolutna, a
interwały czasowe i przestrzenne są względne.
To był przełom w fizyce. Teraz chyba można docenić wagę tego tak
wydawałoby się lapidarnego stwierdzenia:

"W przyrodzie nie istnieją oddziaływania natychmiastowe" (Albert
Einstein).

Tak dla informacji. Do prędkości 0,4C można używać wzorów Newtona,
błąd nie jest duży dla obliczeń praktycznych, natomiast od 0,4C
koniecznie trzeba przejść na wzory Einsteina.
Zbyt mechanicznie traktujesz swoj ostateczny wzor. Przeciez bardzo latwo przy
malym nachyleniu stoku otrzymac pod nawiasem liczbe ujemna. Jak zinterpretujesz
urojana wartosc Twojej predkosci?
Ten wzor sluzy do ogladania predkosci tylko, gdy mamy do czynienia z
rozpedzaniem sie narciarza, a to wtedy, gdy sciagajaca jest wieksza od tarcia,
czyli nawias musi byc dodatni.

Zatem zupelnie sie mylisz piszac:
„””to czy prędzej zjedzie
cieżki czy lżejszy zależy zdecydowanie od kąta pochylenia stoku i na bardzo
łagodnych szybciej zjedzielżejszy a na stromszych szybszy będzie cięższy”””

Chyba ze podstepnie chcesz rozwazac hamowanie rozpedzonego narciarza na malo
pochylonym stoku. Wowczas opoznienie takiego narciarza wynosi:

|a| = g[sin(alfa) – f cos(alfa)] + kSv/m

A w Twoim przypadku

|a| = g[sin(alfa) – f cos(alfa)] + cxhSv2/m

Rozpedzeni (jakos) narciarze na bardzo malo pochylym stoku wyhamuja do zera, z
tym ze ten o wiekszym stosunku m/S zrobi to szybciej.

Jeszcze raz reasumuje>
dla zobaczenia zaleznosci od masy narciarza nie ma znaczenia czy podamy nasz
wzor z predkosci w potedze 1. czy 2. czy w obu. To ma znaczenia dla obliczen
ilosciowych.
amgo100:
> Nie rozumiem czemu miałoby to być niezgodne z tym, że prędkość światła = const.

alsor:
> No, to oblicz sobie tą prędkość w układzie ruchomym:

No, liczę. Układ O' porusza się względem układu O z prędkością v; światło
porusza się względem układu O' z prędkością c. Wtedy prędkość tego światła
wględem układu O wynosi:

(v+c)/(1+v*c/c^2) == (v+c)/(1+v/c) == c

Wzór zastosowany dla dodania prędkości został wyprowadzony wprost z
transformacji Lorentza. I co teraz?

- Stefan
> > Jak uzyskałeś taki wynik?
>
> Tam niżej są obliczenia dla v = 0.5c.

Faktycznie są, tylko że błędne.
Jeśli lecisz z prędkością 0.5c w kierunku celu i wyemitujesz promień światła, to
on dotrze do celu gdy będziesz w połowie drogi. Ale jeśli cel wyemituje promień
światła do ciebie, to dotrze on gdy będziesz w jednej trzeciej drogi. To nie są
symetryczne sytuacje.

Ty a priori założyłeś, że są symetryczne i uzyskałeś po prostu zły wynik.

> > Jeśli w chwili t0 lusterko znajduje się w odległości 3 sekund
> > świetlnych od ciebie i wysyłasz w jego kierunku promień światła,
> > to promień dotrze do niego po dwóch sekundach
>
> Odbiornik rejestruje ten sygnał po czasie:
> t = L/c = 3s, z uwagi na c = const.

Z uwagi na co? Przecież odbiornik się porusza. Wymyśliłeś jakąś alternatywną
wersję teorii względności? Bo twoje własne wzory pokazują, że to co proponujesz
jest wewnętrznie sprzeczne.

> Gdy impuls wraca po odbiciu, wówczas odległość
> będzie już mniejsza, zatem i czas powrotu musi być krótszy.

Chcesz powiedzieć że impuls światła w jedną stronę przeleci większą odległość
niż w drugą? I wróci w to samo miejsze?
> to rację miał bambi z tymi 15 sek. ale to tylko w jedym możliwym choć mało
> prawdopodobnym wariancie.
rację Bambii miał piszą że po 30 sekundach,
że po 15 to nie zauważyłem :-)
> jeszcze raz podaję, że nie można wykonać precyzyjnych obliczeń bez konkretnych
> danych.
masz konkretne dane, długość deski, prędkość mrówki
długość mrówki możemy pominąc żeby niepotrzebnie
nie komplikować obliczeń
> a do tego
> dochodzi jeszcze losowy kierunek marszu mrówki.
weż dwie mrówki, niech ruszają z przeciwnych końców
deski ku środkowi, po przejściu 1 metra spotykają
się, obie wykonują zwrot i po przejściu kolejnego
metra spadają. Mrówki przeszły (każda) po 2 m
zprędkością 4m/min. Z powszechnie znanego
wzoru wynika że t=0.5 minuty czyli 30 sekund.
Możesz w ten sposób rozważyć każde inne,
dowolne ustawienie mrówek. Każda kolejna mrówka,
poza tym że utrudnia obliczenia, powoduje że ten
czas może być krótsz :-)
Zwróc uwagę na to w jaki sposób jest sformułowane
pytanie:
Po jakim minimalnym czasie NA PEWNO spadnie ostatnia mrówka.
W tym tkwi cały "dowcip".
Żadna mrówka nie może przejść więcej niż 2 metry :-)

Podejrzewałem, pewną zlośliwość i pomyliłem sie. Była to raczej
troska. Odpowiedz bardzo dobra, chodzi o przyspieszenie jakie będzie
oddziaływać na czołgistów. Trzeba posłużyć się wzorem na impuls siły:
m x v = F x t. Masa czołgu dość znaczna, w dziesiatkach ton, więc
pęd ogromny. Brak tz. strefy zgniotu (on wydłuża t we wzorze po
prawej stronie i zmniejsza siłę). Przy czołgach jest prawie odbicie
spręzyste (jakiś zgniot istnieje ale zbyt mały), więc siła ogromna.
Ta siła zadziała na masę każdego czołgisty. Możemy przyjąc średnią
masę czołgisty za 70kg i ze wzoru F = m x a obliczyć przyspieszenie,
jest ono ogromne. Na każdy narząd ciała ono zadziała. Czołgiści
zginą, nawet pasy ( o ile nawet byłyby, nie pomogą). Takie przypadki
odnotowano w bitwie pod Kurskiem, gdzie rosjanie, celowo
doprowadzali swoje czołgi do czolowego zderzenia z czołgami
niemieckimi. Załogi ginęły. W samochodach jest oczywiście inaczej.
Przy takich prędkościach 40km/h ucierpią bardzo pojazdy, kierowcy w
pasach, przy dobrym układzie, nie odniosą większych obrażeń.
Co do postępu w fizyce, to zauważam go, ale on nic nie zmienia w
fizyce Newtonowskiej do prędkości 0,4C, a powyżej tylko rozszerza
wiedzę i tak dzieje się od zawsze. Wiedza zawsze dotyczy realności,
ktora nas otacza i nie może dotyczyć tego jakby jej nie było.
> Jestem bardzo ciekawy, jak chcesz obliczyć odchylenie standardowe średniej
prędkości?

A co w tym trudnego? Samochód w *normalnym* użytkowaniu nigdy porusza się ze
stałą prędkością ze względu na
1) konstrukcję silnika
2) światła drogowe,
3) przepisy,
4) i milion innych rzeczy.
Pomiary dokonywane przez tachometr w danych interwałach będą się zatem różniły.
Samochód jedzie raz wolniej, raz szybciej i z tego wyciągana jest średnia
prędkość przejazdu. Z tego można bez problemu obliczyć odchylenie standardowe,
wzór znasz.
Poza tym, wnioskując o "kierowcach w Krakowie" - jak to zrobiono w artykule -
należałoby zebrać średnie prędkości różnych kierowców. Jedni jeżdżą lepiej, inni
gorzej, jedni szybciej, inni wolniej itd.
Duże odchylenie standardowe średnich prędkości na tym samym odcinku w tych
samych warunkach, przy założeniu, że kierowcy jadą prawidłowo oznaczałoby, że
*być może* to niezdarni czy niekulturalni kierowcy mogą być winni tworzeniu się
korków. Jeśli odchylenie std. jest niskie, to znaczy, że wszyscy jeżdżą tu tak
samo, bo widocznie inaczej (szybciej) się nie da.
blee,

Masz bledy w interpretacji. Moc podawana w danych to moc maksymalna. Moc silnika zmienia sie z obrotami i przy obrotach poblizu zera jest rowna 0KM (tak jest zero!)... a jednak samochod przyspiesza i to niezle.

Przyspieszenie oblicza sie z momentu obrotowego, ktory zmienia sie w duzo mniejszym stopniu oraz z przelozen skrzyni i dyferencjalu.

Prosta zaleznosc ogolna jest nastepujaca:

Moc = moment obrotowy * obroty

Tego wielu nie pamieta (albo nie wie)

Kiedys napisalem na kartce wzor optymaizacyjny zmian biegow (lub doboru przelozen), ale nie bede go tu przytaczal bo to nie ma sensu.... szczegolnie ze wielu wciaz wierzy ze przyspieszenie zalezy od mocy.

Moc maksymalna swiadczy jedynie o predkosci maksymalnej ktora moze osiagnac silnik... a po uwzglednieniu przelozen skrzyni i dyferencjalu - prekosc maksymalna pojazdu.
pan-samochodzik napisała:

> Przeczytałem cały ten wątek pod moim postem i odpowiedziałem
> zbiorowo tym, którzy opowiadają głupoty. Dlatego liczba mnoga. Nie
> pamiętałem już konkretnie kto bajdurzył co, ale jedno zdanie było
> znamienne:
> "Sądzisz, że wszyscy łykną twoje rewelacje? Na szczęście w sieci
> jest mnóstwo danych pokazujących zupełnie inną rzeczywistość niż ta
> kreowana przez pan-samochodzika." Był to komentarz do
> przytoczonego przeze mnie wzoru pokazującego, że moc wiatru JEST
> proporcjonalna do trzeciej potęgi jego prędkości.
> Teraz już wiem kto go zamieścił - niejaki Kornel.


Swój wzór przytoczyłeś w dwa dni później po moim komentarzu. Ale mniejsza z tym.
Rzeczywistość dotycząca małych i dużych turbin wiatrowych jest taka, jak
na wykresach linkowanych przeze mnie. Twój wzór oparty jest na pewnym modelu
i nie przewiduje obserwowanego przebiegu P=f(v).
Jeśli do wzoru dołożysz poprawki na rozmaite czynniki, jeśli uwzględnisz inne
zjawiska występujące w przyrodzie, wzór będzie bardziej skomplikowany, ale
bliższy doświadczeniu. Niewiele zostanie w nim z funkcji sześciennej.

A jeśli już chcesz używać funkcji sześciennej do obliczania mocy turbiny to
zaznacz w jakim zakresie przybliżenie jest stosowalne.

Kornel
> Nic z tego. Nie wziąłeś pod uwagę efektów relatywistycznych.
> W świecie newtonowskim możesz sobie zasuwać ze stałym
> przyspieszeniem, osiągając i przekraczając prędkość światła,
> dlatego wydaje się, że z czarnej dziury można
> uciec, choć prędkość ucieczki przekracza c.

Zawsze zmierzysz siłę zgodnie z prawem Newtona.

Prędkość nie ma tu znaczenia - można wyjść na orbitę ze stałą prędkością równą
1cm/godz.

Paliwo można obliczyć z innego wzoru:
dE = F*dr, i jest to wielkość skończona.

> Z punktu widzenia obserwatora, który go przekracza, horyzont
> zaczyna się oddalać z prędkością światła, czyli znika gdzieś
> w sinej mgle. Możesz mu, za przeproszeniem, nasypać soli na ogon.

Optyka to tylko fragmencik fizyki, nie cała.
A jednak się ugięło

> "Nikt nie stosuje wzorów teorii względności do obliczania ruchu samochodów czy nawet sond kosmicznych. Dopiero przy prędkościach cząstek spotykanych w akceleratorach nie potrafimy sobie poradzić bez Einsteina."

Teoria wzglednosci jest jak najbardziej uzywana teraz w samochodach! W systemie GPS. Bez (obu) teorii wzglednosci do uwzglednienia roznicy miedzy zegarami nie mielibysmy GPS. Bledy w pomiarach bylyby olbrzymie.
1 na drzewo!!!
Gość portalu: 1 napisał(a):

> A mnie uczono że prędkość roznoszenia się dzwięku zależy od wilgotności powietrza

Źle cię uczono! A może uczyli dobrze, ale z fizyki miałeś jedynki?

Prędkość dźwięku w powietrzu zależy praktycznie wyłącznie od temperatury powietrza. Wystarczająco dokładna dla ogromnej większości obliczeń jest wartość uzyskiwana ze wzoru:

v=20√T,

przy czym T to temperatura bezwzględna (równa 273 + temperatura w stopniach Celsjusza). Wynik w metrach na sekundę.
> Podaj prosze wzor ktory uzyles do jej otrzymania.
Niestety to mnie chyba przerasta, jak znajdę więcej czasu to
postaram się to po ludzku zapisać.

> Czytam teraz "Rocket Men" Nelsona o Apollo 11 i chce obliczyc ten
> czas na Ksiezycu.
Dla Księżyca przyjmując
R = 1737200
M = 73500000000000000000000
można wyliczyć coś w granicach 1624 sek co stanowi jakieś 27 minut
więc okres będzie jakieś 54 minuty.
Wygląda to trochę paradoksalnie bo promień mniejszy a czas dłuższy
niż dla Ziemi,
no ale przyspieszenie chyba jest mniejsze, a prędkość w środku to
zaledwie 1680 m/s
smiechowiec napisał:

> > Podaj prosze wzor ktory uzyles do jej otrzymania.
> Niestety to mnie chyba przerasta, jak znajdę więcej czasu to
> postaram się to po ludzku zapisać.
>
> > Czytam teraz "Rocket Men" Nelsona o Apollo 11 i chce obliczyc ten
> > czas na Ksiezycu.
> Dla Księżyca przyjmując
> R = 1737200
> M = 73500000000000000000000
> można wyliczyć coś w granicach 1624 sek co stanowi jakieś 27 minut
> więc okres będzie jakieś 54 minuty.
> Wygląda to trochę paradoksalnie bo promień mniejszy a czas dłuższy
> niż dla Ziemi,
> no ale przyspieszenie chyba jest mniejsze, a prędkość w środku to
> zaledwie 1680 m/s

Dostalem zawrotu glowy od tych zer, mamy tu latwiej:
nssdc.gsfc.nasa.gov/planetary/factsheet/moonfact.html
Podaj wzor prosze, moze uda sie nam rozwiklac ten paradoks.
Wydaje mi sie że potrzebna jest tutaj znajomość wzorów z fizyki:). Trzeba
znaleźć funkcję dla drogi ( gdzie dorga jest stałą = 200km ) w zależności od
prędkości a następnie obliczyć pierwszą pochodną po v i przyrównać do zera.
Chyba coś takiego - na matmie miałem podobne. Może po sesji jak nikt tego nie
zrobi wezmę się za to - wystarczy tylko sobie przypomnieć kilka wzorów z fizyki
i wszystko:)). Proste co?? :)
Ile trzeba więcej KM żeby...
Jak w temacie - o ile wzrosła moc silnika w samochodzie jeśli jego
prędkość max. jest o 6 km/g większa niż była? Pytam bo ztuningowałem
sobie wóz i ciekawi mnie ile KM mu dołożyłem. Nie mam hamowni żeby
zmierzyć mu moc a jedynym sposobem na pomiar jest zmierzenie
prędkości max. Przed zmianami leciał najwięcej 110 a teraz wyciąga
116. Wiem że do tych obliczeń trzeba znać wagę i współczynnik Cx.
Waży 1 tonę (930kg wóz i 70kg ja) a Cx zakładam że jest jakieś 0,3
bo to nie jest zbyt opływowe nadwozie. Wiem że jest na to wzór więc
jak ktoś zna to niech mi pomoże proszę.
Dewulot - wcale nie taki słaby ten tuning. To jest realny wzrost a
nie tak jak u tych co to założą sobie wiaderko na rure i twierdzą że
mają dodatkowe 167KM. Coś wydaje mi się że w obliczeniach potrzeba
uwzględnić Cx. Twój wzór na sześcian prędkości wydaje mi się jakiś
bardzo uproszczony.
Do kol. defekalnego - tobie też dziękuję za wysiłek ale widać że nie
stać cię na zbyt wiele w dziedzinie motoryzacji. Trzymaj się
fekaliów bo jesteś w tym mocny.
mgr.nauk napisała:
Coś wydaje mi się że w obliczeniach potrzeba
> uwzględnić Cx. Twój wzór na sześcian prędkości wydaje mi się jakiś
> bardzo uproszczony.
I wystarczający dla takiego porównania. Zostaw Cx w spokoju, bo dla procentowego porównania mocy potrzebnej do pokonania oporów ruchu tego bolidu przy różnych prędkościach nie jest potrzebne. Nie męcz już tej Syrenki.

autowiedza.republika.pl/opory_ruchu2.html
wiarusik napisał:

> Czyli mam sobie sam obliczyć zasięg na podstawie nachylenia
> wyrzutni,jej długości i kalibru pocisku?;)

Gdybys znal fizyke i matematyke to bys wiedzial ze max donosnosc
jest w przypadku katu 45 stopni i znajac predkosc poczatkowa i mase
pocisku wyliczylbys na podtsatawie JEDNEGO wzoru max. dystans
strzalu :))
harovoj napisał:
> Reasumując 137g pocisk o prędkości 167m/s czyli prędkości o Ek= 1 882 507,5g *
> m/s czyli 1,882 tony *1m/s zostanie zatrzymamy przez deszczułkę o grubości 6-7
> mm czy nie i czy deska grubości 4,2cm to dobry pancerz przeciwko 20mm pociskom
> czy nie?
*1 m^2/s^2, a nie *1 m/s, jeśli się czepiać szczegółów, ale w ogóle zgoda
(wprawdzie nie sprawdzałem na kalkulatorze, ale obliczenia wyglądają dobrze).
Znaczy taka deska to zły pancerz.

> w wyliczeniu z tego wzoru Ek=1/2 * m * v2
> Ek = ½ * 137g pocisk * c2 = trochę ponad 6 bilionów ton *1m/s

Nie możesz stosować tego wzoru na energię kinetyczną do obliczeń
relatywistycznych, bo jest on tylko przybliżeniem dla małych prędkości. Jeżeli
użyjesz właściwego wzoru, to podstawieniu c wyjdzie Ci nieskończona energia.
Połowa ludzi na tym forum Ci to wytknie i będzie miała rację :/
spadnie do oceanu i będzie tam dużo gwiazdek...
> o prędkości tak bliskiej c, że o tym, że się zderzy z naszą dowiemy
> się na, powiedzmy, 5 minut przed unicestwieniem samej Ziemi?

czas pokonywania odległości oblicza się tak: t = d/v
najbliższe galaktyki są oddalone o setki tyś., czy miliony lat światła,
można przyjąć minimum d = 100 tyś ly,
dla v = c otrzymamy: t = 100 tyś lat >> 5min
Raczej zdążymy zauważyć w tym czasie nie tylko zbliżającą
się tak całą galaktykę, ale i pojedynczą gwiazdę, czy nawet planetę.

Skąd wytrzasnąłeś te 5minut?
Pewnie znowu jakiś porypany wzór z teorii względności - kontrakcja czasu, hehe!
ucieczka światła
Chyba taki wzór wystarczy:

c' = c/n + v(1-1/n^2)

gdzie: v - prędkość tej gwiazdy np. względem Słońca,
natomiast n w przypadku grawitacji obliczamy tak:
n = 1/exp(2U/c2), U = -GM/r, r < R, R - promień gwiazdy

Można obliczyć czas dotarcia światła z gwiazdy
do Ziemi całkując coś tam po drodze...

Z protonem będzie podobnie, tyle że tu współczynnik n
jest bardzo duży i szybko maleje do 1 - pewnie na
długości średnicy atomu lub kilku.
> Jeśli przyjąć prawdziwość wzoru Fizeau na wleczenie światła,
> to w zasadzie możliwe jest co następuje:
> Prawdziwie "zbiesiona" galaktyka MOŻE wychynąć ku nam zza horyzontu
> zdarzeń z v>c?

Tak całkiem prawdziwy ten wzór nie jest,
to tylko aproksymacja - drugiego rzędu.

1 - 1/n^2,
f(x) = 1 - x^2 + ... ? x = 1/n,
trzeba dokończyć ten szereg, najprościej tak:
1 - x^2 + x^4 - x^6 + ... = 1/(1+x^2)
albo inaczej:
1 - x^2 + x^4/2 - x^6/6 + ... = e^(-x^2)

> Wówczas jej światło pozostanie za nią jako ten dźwięk za tym
> samolotem:
Gdzie tam, grawitacja zawsze wypycha światło,
tak samo jak woda powietrze, bo to pewnie ten sam efekt;
oblicz prędkość wynurzania, a pewnie również wyjdzie zależność typu:
v(r) ~ exp(stała*r).
stefan4:
> A jeśli z dalekiej gwiazdy leci do nas światło a Ziemia w ruchu po orbicie
> dookołasłonecznej porusza się z prędkością 30km/sek. w kierunku DO tej gwiazdy, to
> (a) czy c'=c ?
> (b) czy c' = c+30km/sek.?

alsor:
> Wcześniej musisz uwzględnić Słońce: tam jest bardzo dużo materii.

Czy mógłbyś wprost odpowiedzieć na pytanie? Czy pomiar prędkości światła,
wysłanego jak wyżej, przeprowadzony na Ziemi, da
(a) c ?
(b) czy c+30km/sek.?

Jeśli masz na myśli jeszcze jakiś inny wynik, to podaj.

Ja nie wiem, jak uzwględnić w obliczeniu Słońce, bo nie podałeś żadnego wzoru,
któryby wiązał okoliczne masy z prędkością światła przewidywaną przez Twoją
teorię. Ale skoro Ty wiesz, to proszę, uchyl rąbka.

- Stefan
Kamery są urządzeniami drogimi i posiadają bardzo poważną wadę, do
obsługi kamer należy zatrudnić wykwalifikowany personel, inaczej
mówiąc: do obliczenia średniej prędkości ze wzoru v=s/t nie nadają
się policjanci. Istnieje bardziej skuteczny i tańszy sposób walki z
kierowcami przekraczającymi dozwoloną prędkość na drodze - proponuję
całą trasę Radom - Warszawa obstawić 'progami zwalniającymi', np. co
500 metrów na każdym pasie zamontować zestaw progów. Wiem, wiem, z
upływem czasu skuteczność progu zwalniającego zmniejsza się
(konieczność nowych wydatków w przyszłości) na skutek uszkodzeń lub
odkształceń (spłaszczenie progu), proponuję więc rozwiązanie tańsze
którego skuteczność z upływem czasu zwiększa się (bardzo ważne),
rozwiązanie często stosowane w miastach, niezwykle skuteczne,
którego zazdroszczą nam mieszkańcy krajów UE. Co to takiego?
Myślimy, myślimy, myślimy .... . To 'ubytek zwalniający'. Dzięki
dotacjom z Unii i dzięki temu, że właśnie budowana jest droga S7
proponuję aby co kilkaset metrów w asfalcie wykonać otwory,
wgłębienia, wyrwy, na prawym pasie mniejsze, na lewym pasie - tym
którym pędzą wariaci - większe. Po kilku najazdach na taki 'ubytek
zwalniający' każdy waryjot już nie będzie tak cisnął na pedał gazu.
Jedna lub dwie zimy a skuteczność 'ubytku zwalniającego' znacząco
wzrośnie a o to nam wszystkim właśnie chodzi.
sum_tzw_olimpijczyk napisał:
Wiesz że prędkość dla stałej
> przekładni zależy liniowo od obrotów? W jaki sposób przy 2000 masz
100km/h ,> 200km/h przy 4500 i 60km/h przy 1000?:D Wytłumacz mi
to :D

WIEM. mozemy to opisac wzorem y=a*x
i juz sluze obliczeniami na podstawie mojego malego autka, a to
dlatego ze tych wartosci jestem pewien:
DANE WEJSCIOWE:
y-predkosc [km/h]
x-obroty silnika [obr/min]
a-wspolczynnik zalezny od przelozenia, uwzgledniajacy wszystkie
przelozenia po drodze (skrzynia, przekladnia glowna, kola)
wiem ze u mnie na V biegu mam 2000 obr/min przy 100 km/h
a wiec wspolczynnik a = 100/2000 = 0,05
i w ten wlasnie sposb wiem ze:
1000 obr/min - 50 km/h
4500 obr/min - 225 km/h

co jeszcze moglbym ci wytlumaczyc?
> A skąd ci przyszło do głowy, że ustalając to ograniczenie ktoś
brał na wzór
> historyczne pojazdy? Skąd ci w ogóle przyszło do głowy, że to
ograniczenie
> zostało stworzone na podstawie jakichkolwiek osiągów?

nie wiem.
mam nadzieję że ustalając limity prędkości korzysta się z ustalonych
norm/wyników badań/obliczeń.
bo jeśli nie, to chyba przychodzi sobie jeden pan z brzuszkiem i
dłubiąc paluchem w nosie mówi: "tutaj zrobimy 40km/h, albo nie,
30km/h to będziemy mieli bezpieczniej"

ten drugi wariant wydaje mi się bardzo prawdopodobny.
Gość portalu: Gość napisał(a):

> > A skąd ci przyszło do głowy, że ustalając to ograniczenie ktoś
> brał na wzór
> > historyczne pojazdy? Skąd ci w ogóle przyszło do głowy, że to
> ograniczenie
> > zostało stworzone na podstawie jakichkolwiek osiągów?
>
> nie wiem.

A właśnie.

> mam nadzieję że ustalając limity prędkości korzysta się z ustalonych
> norm/wyników badań/obliczeń.

Tak. Statystyki urazowości. To miało uzasadniać zejście z dopuszczalnych 60 km/h
na terenach zabudowanych do 50 km/h.

> bo jeśli nie, to chyba przychodzi sobie jeden pan z brzuszkiem i
> dłubiąc paluchem w nosie mówi: "tutaj zrobimy 40km/h, albo nie,
> 30km/h to będziemy mieli bezpieczniej"

Moim zdaniem wiele ograniczeń jest poustawianych na maksa bezmyślnie. To
prawdopodobna wersja.
Nie. W pojezdzie na zegarku minie 30 lat, na zegarku obserwatora minie 50 lat.

Podaję wzór na obliczenie:
t= czas upływający na ziemi
t'= czas upływający w pojeździe = 30 lat
V=prędkość pojazdu = 0,8C
Wzór podaję opisowo, bo jest piętrowy i nie wiem jak to napisać
t=t'(w liczniczniku)podzielić przez pierwiastek, a wewnątrz tego pierwiastka
1 - v2/C2

wstawiając dane v=0,8C i t'= 30 otrzymamy t=50
Panie Ghost25

Bardzo dziękuję za linki, przeczytałem, teraz wiem co to jest zasada atropiczna
(tak mi się przyjmniej zdaje) ale dalej nie wiele mogę powiedzieć.
Są różne fantazje naukowe (i nie tylko, literackie też), różne hipotezy.
Czytałem, że największa prędkość jaką znamy we Wszechświecie, czyli prędkość
światła - c, może być łatwo zmieniona i wielokrotnie przekroczona, nawet do 3C.
Jest to dość proste, trzeba przed nami ściskać czasoprzestrzeń, a za nami
rozciągać, bardzo proste. Nie wiemy co to jest grawitacja, na jakiej zasadzie,
możemy obliczyć siłę grawitacyjną, nawet określić ją wzorem matematycznym, nie
wiemy zaś dlaczego masy się przyciągają, możemy założyć myślowo co by się stało
jakby masy się odpychały, i co z tego, kto to zmieni? Zawsze będzie do końca
tego świata tylko wiara, "samo się zrobiło" , "Bóg to zrobił". Człowiek nie ma
wpływu na zasady fizyczne, może je tylko wykrywać, zrozumieć i wykorzystywać.
Może właśnie te "zasady fizyczne" są tworzone w światach o innych wymiarach, a
tu do naszego wymiaru tylko przekazywane jako już gotowe. Dalej już jak w swoim
poprzednim poście.
Ta wartość nie uwzgłędnia rzeczywistości czyli aspetku uzyskiwania energii
kinetycznej
> - co to za naukowy bełkot ?

Co w tym dziwnego. Z każda chwilą rozpędzany obiekt ma coraz wyższa energie
kinetyczną (a skąd ją ma - z napędu). Energia proporcjonalna do masy i
proporcjonalna do kwadratu prędkości.
W końcu moc napędu staje czynnikiem zmniejszającym przyśpieszenie. Moc to
energia dostarczona w jednostce czasu czyż nie?

Dodajmy jeszcze wszechobecne tarcie, opory powietrza. I tak założony dwukrotnie
dłuższy czas potrzebny do uzyskania p¶ekdości maksymalnej zaniża końcowy wynik.

Twój wzór jest OK ale prześpiesznei nie będzie wartością stałą. Owszem
dokładniej jnależałoby policzyć drogę ale jaki będzie popełniony? W odniesieniu
do inych ograniczeń prędkości na tejże trasie - pominiętych w szacunku (a nie
obliczeniu dokładniej wartości).
Gość portalu: kondor napisał(a):

> Czy ma ktoś z was przelicznik jaka kadencją trzeba jechać aby
> osiągnąć prędkość 55km/h i jadąc na przełożeniu 48x17

Obwód koła w m ,który masz wczytany w liczniku podziel
przez 3,14159.Otrzymasz średnicę koła w m.

Ta średnica różnić się będzie trochę od tych podawanych w różnych
tabelach.

Np przy moich Continental 150psi 700x20 diameter 2,090/3,14159
=0, 665 m Cadence z kalkulatora - 156

W zależności od marki opony, ciężaru kolarza oraz rozmiaryu opony
cadencja przy 55km/h 48/17 będzie wynosić 156-152

Cadencja 155 nie jest wysoką kadencją podczas sprintu.
Osiągnięcie kadencji 180 bez podskakiwania na siodełku jest
dobrą kadencją świadczącą o dobrej technice pedałowania.

Z Tool Kit wybierz Gears ,Speed ,Cadence a następnie Cadence from
Speed i przejdż na kmh
Reszta jest oczywista.
www.analyticcycling.com/
Zawsze warto korzystać z materiałów żródłowych a nie korzystać
z polskich pośredników.
Kilkanaście lat temu, gdy nie było kalkulatorów kadencji korzystałem
z własnego kalkulatora.Dziwiłem się wówczas dlaczego nikt nie
opracował takowego.
Kolarze zakładali i nadal zakładają mało przydatne sensory kadencji.
Jak wygląda wzór na obliczanie kadencji nie będę pisał bo nie jest
jest to tutaj istotne.

Spector
> Po drugie. Zakret o 90 st. o promieniu np. 200 m mozna przejechac ze znacznie w
> ieksza predkoscia niz 80 km/h. Zadajac swoje pytanie uscislij parametry. Chyba,
> ze kazdy zakret wrzucasz do jednego worka...
v[km/h]=3.6*Sqrt(fgR)
f-współczynnik tarcia (średnio dla
g-przyspieszenie ziemskie (9.81 m/s^2)
R-promień krzywizny
Takie rzeczy można obliczyć wykonując elementarne obliczenia z fizyki
(uwzględniając współczynnik tarcia opon o nawierzchnię, promień krzywizny
zakrętu). Akurat kąt nie ma nic do rzeczy, liczy się promień krzywizny i
współczynnik tarcia, a z tego mozna wyliczyć prędkość. Uwzględnia się też
nachylenie nawierzchni na zakręcie i wpływ oporu powietrza, jako czynniki
dodatkowe.
v[km/h]=3.6*Sqrt(fgR)
f-współczynnik tarcia (średnio dla gumy o suchy asfalt wynosi ok. 0.45)
g-przyspieszenie ziemskie (9.81 m/s^2)
R-promień krzywizny
Podstawiając do wzoru prędkość wychodzi ok.~107 km/h.
Jarek, dwie poprawki do tego co napisałeś:

> Liczy się to z prostego wzoru:
> pasmo = prędkość światła (300 000 km/sek) podzielona przez częstotliwość w MHz

Długość fali liczy się ze wzoru: prędkość rozchodzenia się fali dzielona przez
częstotliwość. Dla ułatwienia rachunku przyjmuje się prędkość światła, choć
wprowadza to błąd do obliczeń (jako zwykli użytkownicy możemy go pominąć)

> (w przypadku CB środek pasma to częstotliwość około 27,4 - 27,6 MHz

Środek pasma czyli 20 kanał to 27,190. 27,5MHz wykracza już po za pasmo
obywatelskie i zawarte jest pewnie w kolejnej bandzie.
Napisałem Ci nieco dłuższy wywód z wynikami pewnych obliczeń. Ponieważ wzorów
nie daje sie za bardzo zapisaywać na Forum, sporządziłem to w formie pliku
PDF-owskiego. Mam nadzieję, że zdołasz to odczytac:

groszek.741.com/AAA/beads.pdf
Pokazuję, że czas 15 sekund zgadza sie zaskakujacio dobrze z wynikiem otrzymanym
z prostego wyidealizowanego modelu fizycznego. Nie usiłuje z tego wyciągnąc
żadnych dalej idących wniosków - jedynym wnioskiem ma byc to, ze przy pomocy
prostego modelu (prostego, ale zgodnego z prawami fizyki) nie będzie łatwo
wykazać, że "jest dziura w całym".

Równiez chciałem Ci przy pomocyu tych obliczeń uświadomić, ze w tych
obliczeniach, w których otrzymywałes kiludziesięciosekundowy czas zapadanie się,
popełniłes bład, zakładając, ze każde piętro "startowało" od zerowej predkosci.
Nie mozna ignorowac "kopniaka", które każde pietro otrzymywało od zapadających
sie pieter położonych powyżej. W moim modeliku to jest uwględznione na gruncie
obowiazujących praw fizyki - w tym przypadku jest to prawo zachowania pędu.

Mnie ten temat nie interesuje, głownie to weszystko zrobiłem na zasadzie
"odruchu belfra", który, widząć, ze ktos popełnia bład, stara sie go z tego
błedu wyprowadzic. Bład, jak powiadam, był w Twoich rozwazaniach o mechanice
walenia sie wielopoziomowej struktury.

Pozdrawiam, t0g
no tak tylko ze co z tego ze ja mam juz te wzory jak ja musze obliczyc okres a
zeby obliczyc okres musze miec obliczone ile wynosi predkosc ale jak z tego mam
obliczyc predkosc jesli wzor mam taki

v =pierwiastek g*R

to by musialo byc wedlug zadania

9,8 m/s [kwadrat] * 6370 km i wychodzi dziwna cyfra co ja mam zrobic pliss
plomcy ;(
Absolwentko tego cudownego gimnazjum odezwij się, prosimy Cię o to...
Podaj jakieś kolejne argumenty poza tym jednym, o którym napisałaś, mianowicie,
że skończyłaś to gimnazjum UCZĄC SIĘ. Wiesz, w sumie wszystkiego trzeba się
nauczyć, ja też kiedyś musiałem się nauczyć jak obliczyć pole kwadratu, przy
podanych wszystkich danych, albo zapamiętać wzór z fizyki na prędkość v=s/t.
Podaj wobec tego jakieś kolejne pozytywy dotyczące gimnazjum, napisz jak wiele
nauczyłaś się z historii powszechnej i historii Polski z panem HISTORYKIEM. Z
ciekawości zapytam kto Cię uczył Absolwentko języka angielskiego?
Ciekawi mnie to, jaki cel ma Absolwentka tego cudownego gimnazjum w tak upartym
bronieniu tej placówki?
Cały czas również dręczy mnie ta sama myśl - mianowicie czy za Absolwentkę nie
podaje się przypadkiem jakiś PRACOWNIK gimnazjum, któremu zabrakło już
argumentów albo odwagi do walki o honor placówki...
Co to V=5 milionów km/sek ?
W artykule o czarnej dziurze podano iz szybkość obrotu wokół centrum galaktyki
najbliżej położonych słońc obliczono na 5 milionów km/ sek . Dotychczas uważano
iż maksymalną prędkością jest prędkość światła czyli ok.300 tys. km/sek -
powyżej zgodnie z ogółną teorią wzgl. masa rośnie do nieskończoności a także
energia potrzebna do przyspieszenia. Wg. wspomnianego art. mamy tu super
przyśpieszenie ale jakoś na ten fakt nie zauważyłem żadnej wzmianki , czyżby to
nikomu nie przeszkadza - wzór Einsteina przestał obowiązywać i to nie wewnątrz
czarnej dziury ale zewnętrznych orbitach. O co chodzi? Przecież to zwykła
dziennikarska kaczka - no chyba że sam już pogubiłem się i zdurniałem do
reszty :)). Pozdrawiam :)
Dziekuje za uwagę. To oczywiście błąd. Z pośpiechu źle przepisałem za "Nature" - powinno być 5 mln km
na GODZINE!
pozdrawiam
Piotr Cieśliński

Gość portalu: kaandy napisał(a):

> W artykule o czarnej dziurze podano iz szybkość obrotu wokół centrum galaktyki
> najbliżej położonych słońc obliczono na 5 milionów km/ sek . Dotychczas uważano
>
> iż maksymalną prędkością jest prędkość światła czyli ok.300 tys. km/sek -
> powyżej zgodnie z ogółną teorią wzgl. masa rośnie do nieskończoności a także
> energia potrzebna do przyspieszenia. Wg. wspomnianego art. mamy tu super
> przyśpieszenie ale jakoś na ten fakt nie zauważyłem żadnej wzmianki , czyżby to
>
> nikomu nie przeszkadza - wzór Einsteina przestał obowiązywać i to nie wewnątrz
> czarnej dziury ale zewnętrznych orbitach. O co chodzi? Przecież to zwykła
> dziennikarska kaczka - no chyba że sam już pogubiłem się i zdurniałem do
> reszty :)). Pozdrawiam :)
sopocianin napisał:

> W majej opinii - zwykly bullshit, ale poniewaz samochod w PL to skarbek nasz
> kochany, wiec sie sprzedaje.

" Dokręcając koło, wyznacza się inną oś jego wirowania niż ta, wyznaczona przez wyważarkę. Koło jest zamocowane na piaście bez zachowania jakiejkolwiek klasy pasowania. W języku technicznym jest to pasowanie luźne. Dlatego bardzo łatwo jest tę oś przesunąć. Gdyby rzeczywiście koło było mocowane ciasno, trudno byłoby je zdjąć bez stosowania specjalnego ściągacza, zwłaszcza po kilku miesiącach jazdy. Obliczono, że odchylenie osi wirowania o 0,1 mm powoduje efekt niewyważenia odpowiadający ciężarkowi 10 gramowemu."

" Wyważenie koła na wyważarce stacjonarnej nie jest "pewne". Po zdjęciu koła z wyważarki i ponownym założeniu, obserwuje się odchyłkę sięgającą nawet 10 g. Wiedzą o tym wszyscy fachowcy. Zastrzeżenie takie jest umieszczone w instrukcji obsługi każdej wyważarki stacjonarnej. W przypadku starszych urządzeń odchyłki mogą być większe.
A skoro wątpliwości pojawiają się już na wyważarce?... "

> W USA taka usluga jest zupelnie nieznana.

To jest argument nie do zbicia.
Moze przekonaj fachowcow ,ze nie maja racji piszac to co ponizej.

" Standard ISO 1940 tolerancję wyważenia określa następującym wzorem:

T = 3,78W x R/r x M/v
Gdzie:
W - współczynnik (dla samochodów osobowych = 14, dostawczych - 16, ciężarowych 18),
R - promień zewnętrzny koła przy kontakcie opony z jezdnią,
r - promień, na którym jest zamontowany ciężarek korekcyjny,
T - tolerancja (g),
M - masa koła (kg), >br> v - prędkość maksymalna samochodu (km/h).

Wzór ten łatwo można uprościć. R/r waha się w przedziale 1,2 - 1,4 więc dla samochodów osobowych (współczynnik W = 14) przybiera postać:

T=68,4 x M/v

Masa koła małego samochodu, rozwijającego prędkość, powiedzmy 140 km/h, to 9 kg. Tolerancja wyważenia wyniesie 4,4 g.
W większym samochodzie, koło 15" waży 16 kg, a prędkość maksymalna 200 km/h. Tolerancja wyniesie 5,5 g.
Z praktyki natomiast wynika, że nawet 3 g niewyważenie może powodować rezonans, wyraźnie odczuwalny w trakcie jazdy z określoną prędkością."
sherlock_holmes napisał:

> Pozwole sie z Toba nie zgodzic - z samego typu silnika (turbodoladowany)
wynika
> , ze nie moze oddawac mocy w sposob rownomierny.

Żeby oddawać moc w sposób równomierny, krzywa momentu musiałaby mieć kształt
hiperboli. Turbo przybliża tę krzywą właśnie do takiego kształtu, tzn. daleko
jej do hiperboli, ale bliżej niż w silniku niedoładowanym.

> gdyz obecne benzynowce "kreca sie" b
> ez wiekszych problemow do 6500-7000obr/min,

I to jest własnie do d..., bo wystarczyłoby zwiększyć moment 2x, a obroty
mogłyby być 2x mniejsze - efekt na kołach identyczny.

> poza tym sprawe roznicy uzytkowego
> zakresu zalatwia przelozenie przekladni glownej.

No właśnie - dlatego TD nie potrzebuje wysokich obrotów żeby osiągnąć to samo
co benzyniak.

> Druga sprawa to, ze benzynowce ze zmienna geometria kanalow dolotowych lub
zmie
> nnymi fazami rozrzadu maja calkiem niezly "dol" - czego nie da sie powiedziec
o
> silnikach turbo, poza tzw. soft-turbo (do czego nie da sie zaliczyc
zadnego "n
> owoczesnego" (czytaj: wysilonego) diesla.

Jeździłem trochę Passatem TD 130 KM - bardzo dobry dół, nie wiem jak to się
stało.

> A tak w ogole to robia nam siano z glowy: g... prawda, ze moment obrotowy
powin
> ien byc staly - to moc oddawana na kola powinna byc stala w calym zakresie
obro
> tow. Poniewaz moc oblicza sie ze wzoru, w ktorym wystepuje iloczyn momentu
obro
> towego i predkosci obrotowej, jasne jest, ze aby moc byla stala, ze wzrostem
ob
> rotow moment musi spadac.

... i mieć kształt hiperboli. Wtedy opłacałoby się jeździć na jak najniższych
obrotach - kręcenie nic by nie dawało. Namiastka tego jest w TD - nie trzeba go
kręcić żeby rozsądnie przyspieszał, ale i tak najlepsze przyspieszenie ma przy
piłowaniu (niewiele jednak lepsze niż przy utrzymywaniu średnich obrotów).
Małą bombę atomową można zbudować w laboratorium, podobnie jak
i dużą. Trzeba spełnić tylko parę warunków:
* być równie wybitnym fizykiem jak Einstein,
* być równie wielkim matematykiem jak Ulam,
* dysponować co najmniej kilkoma miliardami dolarów.

Otóż bomba atomowa nie jest jakimś prostym ustrojstwem,
skutkiem realizowania projektu opartego na tych ślicznych
rysuneczkach z podręczników przysposobienia obronnego, czy
fizyki dla gimnazjów, byłaby co najwyżej kałuża roztopionego
U-235. Masy podkrytyczne muszą uderzyć o siebie pod odpowiednimi
kątami i z prędkościami. Wszystko wymaga stosowania zaiste
potwornej matematyki, nie można przy tym zdać się na cokolwiek,
planów zapalnika do dziś nie ujawniono. Podobnie znamy tylko
strzępy obliczeń Ulama.

Co zaatakowania porwanymi samolotami elektrowni jądrowej,
to terroryści nie zdecydowali się na to rozwiązanie z jednej
oczywistej przyczyny - reaktory umieszcza się w potężnych
bunkrach z betonowymi ścianami dużej grubości. Eksperymenty
polegające na uderzeniu w taki beton F4 Phantom II
rozpędzonym do ogromnej prędkości, wykazały że płyta została
ledwie zarysowana. Tak więc trudno tu mówić o "pewności
fizyków", co prawda jeden stwierdził iż uderzenie dużego
samolotu pasażerskiego w reaktor byłoby byłoby setki razy
silniejsze, ale jeśli policzyć policzyć że Phantom II waży
około 25 ton, a największe projektowane obecnie samoloty
około 500, to uderzenie byłoby jedynie o jakieś 20 razy
silniejsze (co wynika z podstawowego wzoru na energię
kinetyczną), a właściwie to nawet jeszcze mniejsze ze względu
na większą prędkość do jakiej rozpędzono F4 (w przeciwieństwie
do masy podnosi się ją do kwadratu), którą samolot pasażerski
mógłby przypłacić urwaniem skrzydeł, większą sztywnością
kadłuba F4, oraz prostopadłym kątem uderzenia F4 (samolotowi
pasażerskiemu trudno byłoby uderzyć pod takim kątem).
test 3 (zadania obliczeniowe)
ten test jest raczej dla dzieci z podstawówki albo gimnazjum,
kto niezwiązany z matmą ma pamiętać te wszystkie wzory(do
kółeczek i kwadracików), jeżeli chodzi o prędkości to jest to
raczej logiczne myślenie a nie obliczenia.
dzwonnik napisał:

> Blizsza memu sercu jest Teoria Rownowagi, ktora bierze swoj poczatek od
> istniejacej cyfry 1 (matematycznie rzecz biorac). I tak 1=1 => 0,5 + 0,5 = 1
> =>
> 0,5 + 0,5 => 0,5 + 0,5 itd... itp...
> Dane oczywiscie mozna sobie modyfikowac do woli...

Tylko, że nazwijmy "stan natury" przyjmuje także wartości dyskretne, stanowiąc
ciągłość i jest problem z precyzyjnym określeniem wartości cyfr opisujących
dany stan.

>a jesli nie lubi sie
> matematyki (ja nie lubie) mozna podstawic zamiast cyfr, liczb, ulamkow,
> pierwiastkow i wszystkich innych mozliwych rowiazan - inne, np. mysl,
czynnosc,
>
> siebie, psa, rzeke, wiatr czy wybuch supernowej...
>
> Jesli zas chodzi o Teorie Nieistnienia, wszystko odbywa sie podobnie jak w
w/w
> teorii lecz podstawa jest NIC. Po prostu ZERO! 0=0 itd... Wniosek jest
jeden...
> po prostu nas nie ma... jestesmy po jednej stronie rownania a po drugiej
naszym
> rownowaznikiem moze byc milion czynnosci czy przedmiotow... co i tak w SUMIE
> daje wielkie ZERO!
> Wowczas wszystko jest mozliwe... trzeba by tylko znalezc odpowiedni wzor do
> zastosowania czy dopasowac odpwiednie dane a bedzie mozna wszystko!!

Przy odpowiednio dobranych założeniach a i owszem :-) Ale konia z rzedem temu
kto takowe znajdzie. Nieco przewrotnie napisze jak kiedys dokonałem obserwacji
pewnego delikwenta, który miał problem z rozwiazaniem rownania z jedną
niewiadomą; wtedy zaproponowałem mu sposób: pomnóż pan obie strony równania
przez zero i otrzymasz 0=0 ... tożsamość ;-) Na bazie tego powstał "pierwszy
postulat pinch'a o rozwiązywaniu równań przez niematematyków" ;-))
A teraz przykład poważniejszy. Kiedyś będąc na poważnej konferencji z zakresu
oszczędzania energii wysłuchałem referatu w którym autor przedstawił
wyrafinowany model matematyczny do obliczania chłodni kominowych (takie
sympatyczne urządzenia w zakładach przemysłowych do chłodzenia wody obiegowej;
gdzie czynnikiem chłodzącym jest powietrze atmosferyczne). Użyty aparat
matematyczny do obliczeń był bardzo zaawansowany, lecz ... przyjęte założenia
były do bani... Mianowicie facet założył jeden kierunek wiatru i kilka jego
stałych prędkości ... A gdzie tak jest ? ;-))) Nawet sympatyczna koleżanka z
Wrocławia bacznie obserwująca swe akrylowe paznokcie kręciła z niedowierzaniem
głową :-)))
vortex napisał:

> chalupa1 napisał:
>
> > > a mozesz mi powoli wytłumaczyć o co chodzi? :)
> >
> > Dzis wyjezdzam na krotkie wakacje. W przyszlym tygodniu, dobrze?
> > Postaram sie.
> > chal
>
> zatem do przyszłego tygodnia :)
>
> vortex

Czesc!
wrocilem, wiec sprobuje spelnic swoja obietnice.

Minkowski wyjaśniał, że w szczególnej teorii wzgledności Einsteina w naturalny
sposób wynika koncepcja jednej czasoprzestrzeni.
E.Potraktował czas jako 4 wymiar. Ważne jest rozróżnienie: czas i przestrzeń,
bo one inaczej opisują czasoprzestrzeń. Należy zwrócić uwagą na pojęcie
odległości - jako odcinka łączącego dwa punkty w czasoprzestrzeni, którą można
mierzyć na przykład linijką :-) Odstep czasu między dwoma zdarzeniami to
różnica wskazań zegara spoczywającego w wybranym ukladzie odniesienia. Ale co
sią dzieje, gdy czas i przestrzeń są połączone w czasoprzestrzeń?
Jeśli interesuje nas interwał czasoprzestrzenny w dwóch miejscach na kuli
ziemskiej, to możemy wykorzystać wzór Minkowskiego:
Należy wyciągnąć pierwiastek kwadratowy z…
(dd - tcc), gdzie
d to odleglość miedzy dwoma zdarzeniami
t to odstęp czasu między dwoma zdarzeniami
c to predkość światła
Wynik pryedstawia interwał czasoprzestrzenny dzielący dwa zdarzenia w
czasoprzestrzeni i wyrażany jest w kilometrach.

Na przykład przy różnicy czasu między zdarzeniami:
na Ziemi o godz. 12.00 i na Słońcu o godz. 12 00 + 8 i 1/3 minuty,
interwal czasoprzestrzenny maleje do zera.
Gdy różnica czasu jest mniejsza niż 8 i 1/3 minuty, to interwł czasowy bedzie
reprezentować pierwiastek z liczby ujemnej. W rezultacie jako wynik otrzymujemy
liczbę 'urojoną'. Z fizycznego punktu widzenia wychodzi na to, że dwa
wydarzenia dzieli większy dystans czasowy niż przestrzenny.

Gdy dwa zdarzenia zachodzą w tym samym miejscu, wtedy odległość przestrzenna
wynosi zero, a wynik staje się urojony. To, że czas pojawia się jako liczba
urojona w części obliczeń świadczy o tym, że czas i przestrzeń nie do końca się
zlewają.

Minkowski wyciągnął wniosek, że czas uznany za czwarty wymiar, ale wyróżniony
od przestrzeni ( nie jest wymiarem przestrzennym) dlatego, że odległości
czasoprzestrzenne są małe, gdy oblicza się odległości przestrzenne i czasowe
dla prędkości zbliżonych do prędkości światła.

Serdecznie pozdrawiam
chal
W akceleratorze równocześnie rozpędzamy dwie cząstki w przeciwnych kierunkach.
Kiedy cząstki osiągną maksymalną prędkość dokonujemy pomiaru czasu jednego
pełnego obiegu toru akceleratora każdej cząstki. Jeżeli czasy obiegu cząstek są
równe-jednakowe to stwierdzamy, że cząstki te poruszają się z taką samą
prędkością. Znając długość toru akceleratora i mając pomiar czasu jednego
pełnego obiegu możemy obliczyć prędkość cząstek w układzie odniesienia
związanym z akceleratorem. Dla obserwatora związanego z układem akceleratora
pomiar długości toru akceleratora oraz pomiar czasu (zegar) nie zależą od tego
czy w akceleratorze są cząstki rozpędzone czy ich w ogóle tam nie ma. Stosując
poprawnie dobrane wzory dla tej sytuacji obliczamy prędkość cząstek, która
przykładowo wynosi 0,9 C.
Cząstki obiegając tor akceleratora spotykają się dwukrotnie w czasie jednego
pełnego obiegu każdej z nich. Między pierwszym i drugim spotkaniem cząstek
każda z nich pokonuje połowę toru akceleratora czyli w sumie obie cząstki
pokonuję pełny tor, w połowie czasu potrzebnego na pokonanie całego toru każdej
z nich z osobna.
Innymi słowy dwie cząstki między pierwszym i drugim spotkaniem pokonują w sumie
cały tor akceleratora w dwa razy krótszym czasie niż każda z nich oddzielnie.
Gdybyśmy teraz te dwie cząstki chcieli zastąpić jedną, która w dwa razy
krótszym czasie obiegnie cały tor akceleratora to musiałaby się ona poruszać
dwa razy szybciej od swych poprzedniczek.

Jaki wniosek logiczny z tego wypływa, że zdaniem obserwatora związanego z
akceleratorem cząstki mijają się z prędkością 2x0,9 C.
Zakładam, że fotonowa cząstka punktowa - tak samo jak punkt geometryczny - nie
ma masy, ale można powiedzieć, że w takim przypadku „masę” może zastępować
geometria czasoprzestrzenna zjawiska. Dla uproszczenia rozważań nadal zajmuje
się dwuwymiarowym obrazem Grawitora.
Charakter geometryczno – fizyczny geodezyjnej Grawitora fotonowego możemy opisać
jako zależność jej geometrii czasoprzestrzeni od jej energii czyli 2 pi r = c,
a dalej r = c / 2pi. Skoro moment pędu ciała lub cząstki jest dany wzorem M = r
x mv (r – promień okręgu, m – masa, v – prędkość) i jeśli masę może zastąpić
geometria przestrzeni, to pod m zamiast masy możemy podstawić wielkość krzywizny
toru ruchu /trajektorii takiej cząstki punktowej. Aby obliczyć moment pędu
fotonu jako cząstki punktowej pod m należy podstawić wielkość geometryczną czyli
m = 2 pi, wtedy M = r x 2 pi x v. Teraz możemy obliczyć moment pędu cząstki
punktowej fotonu w Grawitorze fotonowym w stanie podstawowym (o najniższej
energii) przekształcając odpowiednio składniki ze wzoru M = r x m v
pod r podstawiamy c / 2 pi
pod m podstawiamy 2 pi
pod v podstawiamy c
czyli: M = c / 2 pi x 2 pi x c = cc. Moment pędu „bezmasowego” fotonu, ale
posiadającego właściwą mu geometrię wynosi cc i jest zależny od krzywizny
dodatniej charakterystycznej dla geometrii czasoprzestrzeni Grawitora
fotonowego. Wzór na moment pędu dla fotonu jako cząstki punktowej znajdującej
się w ruchu ( w pędzie)po sferze to M = 2 pi r x 2 pi r, gdzie geometrii 2 pi r
odpowiada energia równa c czyli M = 2 pi r x 2 pi r = c x c. Wzór 2 pi r = c (
oraz 4 pi rr = cc)opisuje on równoważność krzywizny z promieniem Grawitora oraz
prędkością stałą c. ( W podobny sposób możemy obliczyć prędkość kątową oraz
prędkość liniową dla fotonu w Grawitorze fotonowym wstanie „podstawowym”
przekształcając adekwatnie wzor: M = m v rr
Pamiętając, że geometria cząstki punktowej odpowiada jego energii, to 2 pi r =
c, a M = r x 2 pi x c czyli M = c x c.
I co jeszcze chcesz obliczać?
Gość portalu: na zimno napisał(a):

> Nikt, doslownie nikt nie byl w stanie podac nawet malpio prostej reguly,

Ta, którą podajesz, jest rzeczywiście małpio prosta. Aż za.
Założyłeś najpierw beztrosko czas reakcji 0,8 s, co jest założeniem
optymistycznym, realistyczna jest sekunda. Następnie wzór, z którego wychodził
odstęp
V[km/h]/4,5
uprościłeś do V/5
Czyli przy 90 km/h wychodzi 20 m, Ty podajesz 18 i prawisz morały, że metr za
blisko to "dzwon, a może i życie" (co, nawiasem mówiąc, jest przesadą, bo na
metr przed zatrzymaniem będziesz miał prędkość góra 13 km/h).
Od niepamiętnych czasów uczy się zasady "odstępu jednosekundowego", w omawianym
przykładzie jest to 25 m.
Ale nie w tym rzecz.

> ktora moznaby sobie zapamietac, a ktora bylaby uzyteczna w tym przypadku.
> Jak oni byli szkoleni na prawo jazdy?
> Przez kogo? Takich rzeczy nie powinno sie zapominac.

Takich rzeczy nie powinno się liczyć. To się powinno czuć.
Użyteczność precyzyjnej formuły jest o tyle wątpliwa, że ja na przykład mam
arytmometr w głowie i przeliczanie prędkości na m/s robi mi się samo, w tle,
natomiast nie mam radaru w oku, żeby zgadnąć, czy mam do kogoś 20 czy 25 m.
Jeśliby konieczne było korzystanie z formuł, należałoby dojeżdżając do zakrętu
ocenić jego promień oraz przyczepność danej nawierzchni i na tej podstawie,
posiłkując się wzorem na przyspieszenie dośrodkowe przy ruchu po łuku, wyliczyć
prędkość, z jaką można ten zakręt pokonać. Podejmujesz się?
Jeśli gdzieś daleko przed Tobą pieszy wchodzi na jezdnię, możesz a) hamować, b)
jechać bez zwalniania, c) zdjąć nogę z gazu. Wiesz, jakie opóźnienie masz przy
hamowaniu silnikiem. Nie wiem, jak inni, ale ja w takiej sytuacji nie prowadzę
obliczeń "od przejścia dzieli mnie jakieś 132 do 133 m, nie wiem dokładnie,
liczmy 135; jestem na środkowym pasie, pasy mają jakieś 3,2 m każdy, czyli 4,8 m
plus pół szerokości, liczmy 6 m, średnia prędkość pieszego, ile ta baba może
mieć lat, ze 60 na oko, przy chodzie to będzie ok. 1,1 m/s, czyli ona mi zejdzie
z drogi za 5,5 s...", tylko oceniam, czy pieszy jest blisko, daleko czy dosyć
daleko. I wedle tego podejmuję decyzję.
kwintesencja napisała:

(...)policzyli tak dokladnie...! 93,7 km/h...

Ano w tego typu sytuacjach stosuje się dość skomplikowany wzór do obliczenia
prędkości pojazdu. Wykorzystuje się szereg współczynników oraz dane z pomiarów
na miejscu zdarzenia.
Gość portalu: Zastanawiający się napisał(a):

> Tak się wszyscy fizycy upierają, z tą maksymalną prędkością światła w próżni
> ale może to jest znów takie jakieś pozorne ograniczenie wynikające z
> nieuwzględnienia czegoś ? Może to tylko ograniczenie istniejące w konkretnym
> układzie odniesienia i dla konkretnych (obecnie nam znanych) nośników ?

Ograniczenie maksymalnej prędkosci w fizyce do predkosci śwatła w prózni ,
czyli 300 000 km/sek zawdzieczamy Einsteinowi. To on w swej szczególnej teorii
wzglednosci założył, że nie da sie przekroczyc prędkości swiatła w wyniku
zadnego skladania predkosci. Np. jeśli wyslesz promien światla do przodu z
lokomotywy pedzacej 100 km na godzine, to spoczywający obserwator, który ten
sygnał odbierze i obliczy wypadkowa prdkośc, stwierdzi, że jest ona wciąz równa
tylko 300 000 km/sek. Obserwator w ruchu, też stwierdzi to samo. Czyli ze
prędkosć światła jest niezależna od ukladu odniesienia,w którym ją
mierzymy.Jesli sie to założenie rozpracuje w czasoprzestrzeni, otrzyma się
słynny wzór E= mckwadrat.
Prędkosci obserwowane na codzien sa zbyt małe w porównaniu do predkosci
światła, aby sprawdzic założenie Einsteina o stałosci c. Ale astronomom to sie
udało. Uzyli naszej ziemi w jej ruchu orbitalnym (predkosć 20 km/sek) jako owej
lokomotywy i mierzyli predkość wypadkowa światła jednej i tej samej gwiazdy
przy oddalaniu sie i zbliżaniu ziemi do tejże gwiazdy. Okazała sie ona w obu
wypadkach równa tylko 300 000 km/sek, co albo oznacza, że Einstein miał racje
(bomba A potwierdza, że chyba miał), albo że ziemia stoi w miejscu.
Liczby, liczby...
Trochę policzyłem.

Załózmy, że Księzycowi nagle przyszłaby "do głowy" chętka zderzyć się z Ziemią.
Ale tylko w taki sposób, by swoją powierzchnią musnąć powierzchnie naszej
planety. To znaczy, przelecieć po takim torze, by jego własny środek przy
największym zblizeniu znalazł się w odległości 8,100 km od środka Ziemi (to jest
suma promieni obu obiektów).

Załóżmy, że znalazł sie magik, który był w stanie tak zmienić bieg Księzyca, że
podążył on własniepo takim torze. Z tym, że niebył on w stanie zmienić praw
fizyki. Zatem nadal w tej całej historii obowiązuje prawo zachowania energii.

Księzyc zbliża się do Ziemi, więc jego energia potencjalna stopniowo
przekształaca sie w energię kinetyczną. Ta się dodaje do początkowej energii
kinetycznej, związanej z ruchem orbitalnym - Księzyc porusza się po orbicie ze
średnią szybkością 1,02 km/s.

Energię potencjalna oblicza się prosto ze wzoru U = - GMm/r, gdzie G to jest
stała grawitacji, M - masa Ziemi, m - masa księzyca, a r ich wzajemna odległość
(znak minus związany jest z tym, że naogół zawodowcy przyjmuja, iż energia
potencjalna jest zero, gdy ciała są od siebie nieskonczenie odległe - a gdy sie
zbliżają, to energia potencjalna maleje, stąd jej ujemna wartość).

Obliczając zmianę energii potencjalnej przy zbliżeniu z odległości 384 000 km
(promien orbity Księżyca) na odległość 8100 km i dodając to do początkowej
energii kinetycznej, otrzymuje sie łatwo, że w momencie "muśnięcia" Ziemi
Księzyc poruszałby sie z predkością 9,87 km/s.

Prędkośc wzrosła więc prawie dziesięć razy, ale odległośc zmalała 384:8,1 = 47
razy. Jak to wpłynie z kolei na MOMENT PĘDU?

Otóż, moment pędu ZMALEJE 4,9 razy!

A prawo zachowania momentu pędu mówi, że moment pędu NIE MOŻE SIĘ ZMIENIĆ!

Zatem, widzimy, skoro magik nie był w stanie zmienić praw fizyki, to tego
rodzaju wydarzenia nie byłby w stanie wyczarować!

No, chyba, że magik posiadałby jakąś "ssawę", która by zassała w siebie co
najmniej 80% księżycowego momentu pędu i pozostawiła by mu tylko resztę, to
wtedy tego rodzaju wydarzenie stało by się mozliwe.

Zatem, co chroni Ziemie przed runięciem Księżyca na nią? Ano, prosty fakt, że
magika z takim odkurzaczem do zasysania momentu pędu nie ma - albo, może jest,
ale Księzyc go akurat jakoś nie interesuje...
Jak dla obserwatora związanego z układem akceleratora wygląda ruch dwóch
cząstek rozpędzonych do prędkości 0,99 C?

W akceleratorze równocześnie rozpędzamy dwie cząstki w przeciwnych kierunkach.
Kiedy cząstki osiągną maksymalną prędkość dokonujemy pomiaru czasu jednego
pełnego obiegu toru akceleratora każdej cząstki. Jeżeli czasy obiegu cząstek są
równe, jednakowe to stwierdzamy, że cząstki te poruszają się z taką samą
prędkością. Znając długość toru akceleratora i mając pomiar czasu jednego
pełnego obiegu możemy obliczyć prędkość cząstek w układzie odniesienia
związanym z akceleratorem. Dla obserwatora związanego z układem akceleratora
pomiar długości toru akceleratora oraz pomiar czasu (zegar) nie zależą od tego
czy w akceleratorze są cząstki rozpędzone czy ich w ogóle tam nie ma. Stosując
poprawnie dobrane wzory dla tej sytuacji obliczamy prędkość cząstek, która
przykładowo wynosi 0,99 C.
Cząstki obiegając tor akceleratora spotykają się dwukrotnie w czasie jednego
pełnego obiegu każdej z nich. Między pierwszym i drugim spotkaniem się cząstek
każda z nich pokonuje połowę toru akceleratora czyli w sumie obie cząstki
pokonuję pełny tor w połowie czasu potrzebnego na pokonanie całego toru każdej
z nich z osobna.
Innymi słowy dwie cząstki między pierwszym i drugim spotkaniem pokonują w sumie
cały tor akceleratora w dwa razy krótszym czasie niż każda z nich oddzielnie.
Gdybyśmy teraz te dwie cząstki chcieli zastąpić jedną, która w dwa razy
krótszym czasie obiegnie cały tor akceleratora to musiałaby się poruszać dwa
razy szybciej od swych poprzedniczek.
Jaka zatem jest prędkość względna cząstek obliczona przez obserwatora
związanego z układem akceleratora? Czy nadal jest mniejsza od C, gdy czas i
długość w układzie związanym z akceleratorem nie ulegają dylatacji?
znalazłem maturę z fizyki w Internecie-podaję zad.
Zadanie 1
Napięcie skuteczne pomiędzy powiekami śpiącej królewny jest równe U. Królewna
śpi już n lat wydając k oddechów na minutę. W pewnej chwili t, w nieskończenie
małym przedziale czasu dt, wpada przez okno wiązka monochromatycznego światła
wywierająca ciśnienie p na powieki królewny. Jakie przyrządy optyczne powinny
ustawić krasnoludki na drodze promienia, by obudzić królewnę, jeżeli po l
sekundach młody, uziemiony książę o potencjale V, zaczyna wirować wokół jej
łoża, składając na jej ustach o napięciu powierzchniowym s, x pocałunków o
mocy P każdy? Klamra w pasie księcia to złącze p-n.

Zadanie 2
Doskonale czerwony Kapturek idąc lasem spotyka wilka. W koszyczku Kapturek ma
n+1 protonów i n neutronów. Zderzają się doskonale sprężyście i zbliżają do
domku babci po quasi sinusoidzie z pulsacją kątową w. Jeżeli domek babci jest
bombardowany bozonami z dwururki gajowego, uzasadnić, dlaczego oczy babci
powiększyły się k-krotnie. UWAGA: w chwili k-tego wystrzału wilk zróżniczkował
las po czasie. Wilk jest nierozciągliwy i przesunięty w fazie o pi/2 względem
gajowego. Oblicz impedancję układu wilk - czerwony kapturek - dwururka.

Zadanie 3
Z dna szklanki ze sprite'em odrywają się co dt bąbelki o napięciu
powierzchniowym s. Po czasie t pierwszy bąbelek przebył drogę S poruszając się
po sinusoidzie. Całkowita praca wykonana przez bąbelki sprite'a w danym czasie
t wynosi W. Oblicz skok linii śrubowej n+2-ego bąbelka, jeżeli wiadomo, że po
czasie, gdy k-ty bąbelek był w 1/8 drogi, szklanka została oświetlona
skolimowaną wiązką światła. Przewidzieć zmiany w ruchu n+2-ego bąbelka, jeżeli
po dojściu jego poprzednika do powierzchni szklanka zacznie wirować z
prędkością kątową w.

Zadanie 4
Zła królowa, stojąc przed lustrem, poczynając od chwili t=0 wypowiada w ciągu
t sekund formułę "Lustereczko, powiedz przecie, najpiękniejszy kto na
świecie?". Co stanie się w chwili 2t, gdy przez okno padnie na lustro strumień
neutronów termicznych? Odpowiedź podaj dla trzech przypadków: a) lustro jest
wklęsłą soczewką o aberracji sferycznej A, posrebrzaną od tyłu w k%, b) lustro
jest zwierciadłem elektrostatycznym, c) zła królowa ma zeza. W przypadku c)
powiedz, jaką rolę odgrywa fakt, że we wzorze na akomodację siatkówki oka złej
królowej występuje stała 'kappa'.

pozdrawiam
Ok, sprobujmy policzyc. Zgodnie z tzw. inverse square law (dosl. odwrotne prawo
powierzchni) halas pochodzacy ze zrodel liniowych (a takim jest droga) maleje o
3 dB przy kazdym podwojeniu odleglosci. Mozna to takze policzyc ze wzoru 10 *
log (r2/r1), gdzie r2 - odleglosc od zrodla halasu, r1 = 1 m. Przy 200 m mamy
zatem wyciszenie 10 * log (200/1) = 23 dB. Policzmy zatem poziom halasu przy
zalozeniu jak najbardziej niekorzystnych parametrow. Posluzymy sie metoda
polska (czesciowo zmodyfikowana metoda brytyjska) opracowana przez dra Radosza
z PK. Ekwiwalentny poziom halasu A (lub inaczej rownowazny poziom dzwieku A)
LAeq = 9,7 * log Q + 4,2 * log v + 0,11 * log pc + 33,4, gdzie Q - natezenie
ruchu, v - predkosc srednia, pc - udzial pojazdow ciezkich. zakladamy jak
najbardziej niekorzystne warunki prognoza na okolo 2025 rok) : Q = 10000 P/h, v
= 100 km/h, pc = 10%. Otrzymujemy wynik LAeq = 9,7 * log 10000 + 4,2 * log 100
+ 0,11 * log 10 + 33,4 = 38,8 + 8,4 + 0,11 + 33,4 = 81 dB. Od tej wartosci
odejmujemu otrzymane 23 dB wyciszenia i dostajemy wartosc 58 dB. Dodatkowo
trzeba odjac okolo 15 dB (niestety nie pamietam wzoru na obliczenie wyciszenia
przez ekran w zaleznosci od wysokosci, pamietam jednak, ze wynosi ono pomiedzy
15 a 20 dB w zaleznosci od wysokosci ekranu pomiedzy 3 a 5 m), ktore zostana
wyciszone przez ekran akustyczny, otrzymujemy zatem halas o wartosci 43 dB.
Oznacza to, ze przy otwartym oknie halas bedzie podobny do tego, jaki wytwarza
pracujacy wiatraczek komputera. Przy zamknietym oknie mozesz nawet nie
zauwazyc, ze jakas trasa jest obok, bo np. rozmowa pomiedzy ludzmi lub
pracujaca pralka czy telewizor daje halas rzedu 50 - 60 dB. Szczerze
powiedziawszy bedac na Twoim miejscu nie martwil bym sie o halas, a o
zanieczyszczenia. Z tego co pamietam w tamtej okolicy ogromnym problemem jest
Pulawska. Symulacje komputerowe wykonane programem ZANAD wykazywaly, ze zasieg
zanieczyszczen z Pulawskiej siega nawet linii ulicy Rolnej i zachodniej granicy
Lasu Kabackiego. Postaram sie sprawdzic jeszcze dzisiaj wszystkie dostepne
dokumenty i podac Ci dokladne odleglosci zwiazane z zanieczyszczeniami.
poohdrummer napisał:

> a moze by tak po prostu otworzyc ksiazke "Teoria ruchu samochodu"
> i przeczytac wzor na droge hamowania, sile hamujaca na kolach oraz
> wzory opisujace rozklad nacisku na osie w czasie hamowania?
>
> Analiza tych trzech wzorow wyraznie wskaze, ze MASA POJAZDU
ODGRYWA

> WAZNA ROLE wraz z wysokoscia srodka ciezkosci. To jest wlasnie
> glowny czynnik ksztaltujacy rozklad naciskow na osie w trakcie
> hamowania a co za tym idzie, decyduje o maksymalnej mozliwej sile
> hamujacej.
>
> Pamietajcie drogie dzieci - nie wystarczy tylko zanc podstawy
> fizyki. Trzeba jeszcze umiec logicznie myslec.

Kolego Pooh...
- po pierwsze nie bądż niegrzeczny, ta dyskusja to dyskusja a nie
pyskówka pod budką z piwem.
- Po drugie, czytanie "Teorii ruchu..." wymaga podstawowego
przygotowania, bez niego efekty mogą być typowe dla
cwiercinteligentów, także technicznych.
- po trzecie ad rem - ten wątek nie jest o tym, że masa pojazdu nie
jest ważna w procesie hamowania a tym bardziej w czasie
konstruowania hamulców - bo jej znajomość jest dla tego celu wrecz
decydująca. Tu jest tylko mowa o tym, że masa nie ma dorażnego
wpływu na droge hamowania przy JUŻ poprawnie zaprojektowanym i
poprawnie działającym układzie hamulcowym. Przy okazji, kolego
Chris, hamowanie spadochronem to inna bajka.
- po czwarte, transfer nacisku na przednia os odbywa sie z
równoważnym ubytkiem nacisku na os tylną, Suma nacisków (Pomińmy
nacisk aerodynamiczny) jest taka sama zawsze, suma sił hamujących
takoż, bo współczesny układ hamulcowy jest na taki transfer - w
rozsądch granicach - odporny.
- Przy okazji - samochody bez ABS będą reagować drogą hamowania na
nie tyle masę, co jej rozkład miedzy osie. Więc z tym maluchem to
sie nie ma co zakładać, może być róznie, on ABS nie ma i jego koła
NIE SA hamowanie _ w ogólnym przypadku _ optymalnie.
- Z tym 20% poslizgiem to prawda ale tylko trochę; maksimum
przyczepności zależy od procentów poslizgu, ale ten procent sie
zmienia, dla róznych opon, nawierzchni i prędkości.
- Było by bardzo dobrze, gdyby bez dodatkowych założen, wynikających
ze znajomości wielu dodatkowych czynników, podanymi tu w tym wątku
wzorami można byłi obliczyć droge hamowania z dokładnością -
odpowiedzialnie - 15%. To tylko uproszczony model, chodzi
zrozumienie zasad,bez tego - ich przemyslenia - lektury DORAŹNE
róznych książek o szumnych tytułach prowadzą na manowce. W dyskusji
to pestka, gorzej na drodze...
PZDR.
A.
no to dokladniej
Poprzednio napisalem skrotowo, bo wiem jaka jest w narodzie awersja do fizyki...

No to musze troche wyjasnic, bo troche tutaj niektorzy bladza.

Gdy narciarz pojawia sie na stoku – zakladam, ze choc troche pochylym, to
dzialaja tylko 2 sily: scigajaca mgsin(alfa) i tarcia fmgcos(alfa) [raczej
uzywa sie f , bo friction]. Otoz dopoki te sily sie rownowaza, to narciarz stoi
w miejscu. Jezeli stok jest odpowiednio nachylony, a f nart odpowiednio male,
to sila „w dol” przewyzsza sile „w gore” i mamy do czynienia z narciarstwem -
narciarz rusza, bo zgodnie z II zasada dynamiki tak musi byc. I poruszalby sie
ruchem jednostajnie przyspieszonym w nieskonczonosc, o ile bylby taki
nieskonczenie dlugi stok o nachyleniu alfa.
Natomiast tak nie jest, bo w momencie rozpoczecia ruchu pojawia sie nastepna
sila: sila oporu powietrza, ktora tutaj jest proporcjonalna do powierzchni S
[przekroj poprzecznie do ruchu] i predkosci [to jest przyblizenie, dokladna
zaleznosc jest nieco bardziej skomplikowana].
O tej zaleznosci zapomnial ortodox i dlatego jego rozumowanie jest bledne.

W efekcie narciarz porusza sie ruchem niejednostajnie przyspieszonym z
malejacym przyspieszeniem. Teoretycznie predkosc rosnie nieskonczenie dlugo,
ale mozna obliczyc granice, do ktorej rosnie. Ona – ta granica - jest
osiagnieta wowczas, gdy sila oporu powietrza (zalezna od predkosci) bedzie
rowna nadwyzce sily sciagajacej nad tarciem. I stad sie pojawia wzor na
rownowagowa predkosc zjazdu narciarza z gorki o nachyleniu alfa.

Oto on:
v = mg/kS [sin(alfa) – fcos(alfa)]

k jest tu pewnym wspolczynnikiem proporcjonalnosci, takim samym dla kazdego
narciarza.
O predkosci maksymalnje decyduje stosunek m/S.

Jezeli mamy 2 narciarzy (taka sama gorka, takie samy narty), gdzie ich masa
pozostaje w stosunku 1.2:1, a wowczas stosunek powierzchni w pozycji jajo niech
bedzie 1.1:1, to ich maksymalne predkosci beda w stosunku 1.2:1.1 na korzysc
ciezszego.

I to by bylo na tyle! Milej niedzieli.
Ja akurat studiowałem fizykę zanim poszedłem na politechnikę, więc dla mnie było
zrozumiałe to co się działo na wykładzie, ale oczekiwanie że świeży absolwent
liceum będzie rozumiał równania różniczkowe drugiego rzędu jest albo naiwnością
albo świadomym bazgraniem po tablicy żeby wyrobić normę, z nauczaniem nie ma to
nic wspólnego, człowiek który będzie brał się za dynamikę budowli i modelowanie
drgań i tak będzie musiał się tego wszystkiego od nowa nauczyć, z resztą kilka
suchych wzorów podanych na wykładzie z fizyki to nie są żadne "podstawy", skoro
nie idą za nimi zadania rozwiązywane za pomocą właśnie bardziej zaawansowanej
matematyki tylko to jest tak jakby uczniowi 1 klasy liceum powiedzieć że
przyspieszenie to pochodna prędkości po czasie, uczeń powie "aha", wkuje
regułkę, za tydzień zapomni i tyle będą warte te jego "podstawy". Nie bardzo też
wiem czemu ma służyć na lab z fizyki zdejmowanie charakterystyki diody
półprzewodnikowej, albo cechowanie termoogniwa ? W zrozumieniu czego ma to pomóc
? I znowu student będzie wiedział że dioda ma nieliniową charakterystykę, ale co
z tego wynika raczej się już nigdy nie dowie. Co do geologii to ja wiem że
wiedza o zjawiskach geologicznych, parametrach gruntów, oraz co te parametry
oznaczają z punktu widzenia projektowania posadowienia jest niezbędna, ale czy
uczenie się "historii geologicznej" świata(kiedy były jakie fałdowania, zasięgi
zlodowaceń itp.) jest inżynierowi potrzebne ? Może lepiej ten czas poświęcić
właśnie na bardziej zaawansowane ćwiczenia projektowe z fundamentowania ? Bo
jakoś ja nie wiem jak mam wiedzę o fałdowaniu hercyńskim zastosować do
rzeczonego problemu wymiany gruntu. Co do zbędności projektu mostu to jednak
zostanę przy swoim, co to jest za projekt który polega wyłącznie na narysowaniu
mostu, bez żadnych obliczeń ? Narysowałem projekt, dostałem ocenę, facet
powiedział że może być chociaż tak naprawdę to wszystko jest zupełnie inaczej w
rzeczywistości, zadał mi parę pytań z normy postawił 4 i tyle. Ale nie można
było inaczej bo przedmiot był jeden semestr, a tyle to raczej za mało żeby coś
co się trzyma kupy próbować zrobić, więc zaistniała tzw. fikcja.
_____________Einstein.....ile razy już pisałem..

www.eioba.pl/a76704/albert_einstein_plagiator
Gdzie byli astronomowie, kiedy Eddington przedstawiał swoje wyniki?
Czy ktoś poza Eddingtonem rzucił okiem na te zdjęcia? Otóż była taka
osoba. Człowiek ten nazywał się Poor i w całości odrzucił wyniki
Eddingtona. Powinno to zmusić do zastanowienia się każdego etycznego
naukowca.

Oto kilka cytatów z podsumowania Poora: "Matematyczny wzór, za
pomocą którego Einstein obliczył ugięcie promieni świetlnych
przechodzących na krawędzi Słońca, jest dobrze znanym wzorem z
zakresu optyki fizycznej".

"Ani jedna z zasadniczych koncepcji zmienności czasu albo
zwijania lub skręcania przestrzeni, jednoczesności lub względności
ruchu nie jest w żaden sposób związana z przewidywaniami Einsteina
dotyczącymi ugięcia światła
.

"Wielu ekspedycjom związanym z zaćmieniami Słońca nadano fikcyjną
rangę. Ich wyniki nie są w stanie udowodnić ani obalić teorii
względności (Poor, 1930).

Od Browna (1967) dowiadujemy ...na czym bazował, było przedwczesną
oceną płytek fotograficznych.
Nie da się w należyty sposób wykazać, że zaćmienie z roku 1919
uczyniło Einsteina sławnym.
W publicznym wystąpieniu we wrześniu 1904 roku Poin-carć wygłosił
kilka istotnych uwag na temat szczególnej teorii
względności. "Wszystkie te wyniki, jeśli zostaną potwierdzono,
oznaczają powstanie zupełnie nowej mechaniki... której
charakterystyczną cechą byłoby przede wszystkim to, że nie ma
prędkości większej od tej, którą ma światło... ponieważ ciała
przeciwstawiłyby się rosnącej bezwładności wynikającej z przyczyn,
które będą miały tendencję do przyspieszania ich ruchu, i
bezwładność ta urosłaby do nieskończoności przy osiągnięciu
prędkości światła... Tym bardziej dla obserwatora niesionego w ruchu
postępowym - on nie spodziewa się, by jakakolwiek pozorna prędkość
mogła przewyższyć prędkość światła, co byłoby sprzecznością, jeśli
przypomnimy sobie, że ten obserwator nie używałby tych samych
zegarów, co obserwator pozostający w spoczynku, ale zegarów
mierzących w rzeczywistości ". (Poincare, 1905)
Nie, nic nie pokręciłem na to są wzory, takie były dane jakie
podałem w typie prawidłowego zadania - "ile minie lat dla ojca w
rakiecie jak dla córki minie 30 lat". Odpowiedz na to jest
prawidłowa. Takiego zadania jakie podał zadający pytanie, że ojciec
ma powrócić, nie można rozwiązywać (tłumaczyłem to dlaczego).
Przyjąłem dla przykładu te 30 lat dla układu spoczynkowego.
Jeżeli chcesz otzymać wynik, że zrównają się wiekiem (cały czas
ojciec porusza się ruchem jednostajnym, a córka pozostaje w układzie
spoczywającym) wynik będzie oczywiście inny. Wtedy masz dwie
zmienne, lata córki i lata ojca i nie wystarcza podstawić pod wzór
ale trzeba ułozyć równania dwóch zmiennych i już tego w pamięci się
nie obliczy. Możesz to zrobić sam. Podaje Ci wzór na liczenie czasu.

Muszę go opisać bo brak mi znaków matematycznych na klawiaturze:
Oznaczenia

t - czas w układzie spoczywajacym
t' - czas w układzie poruszającym się
V - prędkość poruszającego sie układu
c - prędkość swiatła

Wzór

t=kreska ułamkowa, w liczniku t', w mianowniku (pod kreską ułamkową)
pierwiastek drugiego stopnia i w nim 1 - V2/C2. czyli pod
pierwiastkiem w mianowniku róznica 1 - ułmek V kwadrat/ c kwadrat.

PO podstawieniu danych do wzoru za V=0,8c otrzymasz po uproszczeniu

t=0,6t' wiedząc, że ojciec wsiadając do rakiety miał 30 lat
wzór będzie t=(30 + 06t'). Jest to równanie z dwoma niewiadomymi i
można je próbować rozwiązać przez kolejne podstawianie i
dopasowywanie, czyli przez kolejne przybliżenia. Jak chce się je
rozwiązać jako układ rownań trzeba (prawdopodobnie lata bedą
ułamkami dziesiętnymi) z innej zależności i wyliczenie będzie bardzo
skomplikowane.
Gość portalu: braat1 napisał(a):

> > 1^2=1*1=1
> > czy 1m^2=1m*1m=10m może 100m
> > bo 100cm^2 = 100cm*100cm to równa się 100m
> > jednostki w działaniu to 1m, 1s, 1g a nie J
>
>
> Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale twierdzisz, ze kwadrat o boku 1m x
> 1m, ma pole o powierzchni 1m, a nie 1m^2?

Twierdzę, że wzorzec jednostki odległości 1m to jeden metr, tu nie chodzi o pole
tylko o długość-odległość, jeślibyśmy podstawili za 1m np. 100 cm to wyszłaby z
tego wzoru Ek=1/2 * m * v2 całkiem błędna liczba, no można by podstawić ułamek
0.99m to wyszłaby jakaś przybliżona o 1-2% błędzie.

petrucchio napisał:

> harovoj napisał:
>
> > Przebić jakąkolwiek deskę o grubości 3.5 cm to można przy pomocy gwoź

> Co to niby znaczy? W tonach też się energii nie mierzy. Energia kinetyczna
> pocisku z zadania przed przebiciem deski wynosiła 14283 J. Dla porównania pocis
> k
> z kałacha (masa ok. 8 g, prędkość początkowa ok. 700 m/s) może przebić 25 cm

Moje obliczenia wynikły z tego w/w wzoru;

Ek1=1/2 * 135g * 460*460m/1*1s=14 283 000g * m/s

Wynik w liczbach jest podobny jak w J po prostu można to zamienić na J, mnie to
mało obchodzi z zadaniami z fizyki miałem do czynienia kilkanaście lat temu w
szkole średniej.

Mnie interesuje ewentualnie bardzo prymitywna rachunkowość i jej ewolucja z jej
terminologią kilka tys. lat temu, oczywiście też fizyka czy astronomia na
poziomie popularnonaukowym;)

Co do samego zadania uważam je za absurdalne, bo 2cm deskę to przebijają z
wiatrówek, gdzie Ek pocisku ma 17J, a z tego zadania wychodzi, że deski nadają
się na pancerze wozów pancernych, i to zauważyłem robiąc bardzo przybliżone
rachunki w pamięci stąd początkowo podałem 4,5 cm która całkowicie zatrzymałaby
pocisk w/w zadaniu w którym na to wystarczy 4,2 cm.
ps. nie jestem alfą i omegą i bywam omylny ale raczej nie o całe rzędy wielkości;)
harovoj napisał:

> petrucchio napisał:
> > Co to znaczy "ton w m/s"
>
> 1000kg*m/s
> m/s =1m/s=100cm/s ;0)

[kg*m/s] to jednostka pędu, nie energii.

> > A odkąd to energię mierzy się w kilogramach?
> ... a co dokładniej znaczy 1 dżul? czy może nie jakieś tam kg, m, s?

[J] = [kg*m^2/s^2] to nie to samo, co [kg].

Co do samego zadania, siłę oporu deski oblicza się mniej więcej tak, jak to
zrobiłeś, dzieląc różnicę energii kinetycznej pocisku przed i po przez grubość
deski, ale uważaj na jednostki, bo ciągle zapominasz o podnoszeniu m/s do
kwadratu ;). Zadanie jest prościutkie, ale nie podam pełnego rozwiązania dla
zasady, bo to nie jest "Forum, Gdzie Odrabiają za Leniwych Uczniów Pracę Domową".

> w wyliczeniu z tego wzoru Ek=1/2 * m * v2
> Ek = ½ * 137g pocisk * c2 = trochę ponad 6 bilionów ton *1m/s

To zupełnie błędny wzór (ściślej mówiąc, E_k = (1/2)*m*(v^2) to wzór
przybliżony, który można stosować w praktyce dla prędkości _niewielkich_ w
porównaniu z prędkością światła). Energii kinetycznej nie można obliczać w ten
sposób dla prędkości relatywistycznych, ignorując efekty szczególnej teorii
względności. Gdybyś próbował rozpędzić ciało o niezerowej masie spoczynkowej do
prędkości światła, jego energia kinetyczna dążyłaby do nieskończoności wskutek
relatywistycznego wzrostu masy (dlatego właśnie takie rozpędzenie nie jest
możliwe, bo nie możesz dostarczyć pociskowi energii nieskończonej). Bądź łaskaw
sam przyjrzeć się dokładniej pozostałym wzorom w artykule Wikipedii, do którego
mnie odsyłałeś.

>